Dobra ciąża cz.2 o wspólnej odpowiedzialności

Kwiecień 9, 2019 by
Kategoria: MTHFR i inne polimorfizmy

W pierwszej części było trochę o matematyce i filozofii prokreacji. W tej części o odpowiedzialności. Zrozumienie tej kwestii jest kolejnym etapem, gdzie dwoje ludzi w sposób racjonalny w dzisiejszych czasach, podejmuje decyzję o dziecku.

Zazwyczaj gdy coś nie udaje, partnerzy przerzucają się odpowiedzialnością. W świecie mężczyzn, tych niby silniejszych, zawsze pada na kobietę, tą słabszą.

http://www.zespoldowna.info/dobra-ciaza-cz-1.html

Ja proponuję coś innego. Zamiast kłócić i obwiniać się po porażce, przygotujmy się do sukcesu RAZEM. Bądźmy wspólnie odpowiedzialni za to co robimy, co planujemy zrobić wspólnie. Moja wspaniała żona nie lubi, gdy o prokreacji mówię w ten sposób…o robieniu dzieci, gdy się je poczyna. Ja jednak z różnych powodów sprowadzam to, do całej grupy aktywności, której uwieńczeniem jest sama prokreacja. W czasach złej jakości życia, złej żywności i złego modelu żywienia, złego “komputerowego” życia, stresu, nie można sprowadzić poczęcia dziecka do tego jednego momentu seksu, ale należy to w sposób odpowiedzialny zaplanować i to w czasie przygotowując się wspólnie do tego jednego momentu.

Przypadek.

Była sobie kobieta, sportowiec, która w wieku 23 lat zaplanowała ciążę. Sama. Jej mężczyzna też był sportowcem. Obydwoje mieli wspaniałe osiągnięcia sportowe, byli badani tytułem uprawianego sportu z dużą regularnością. Po kilkumiesięcznych samodzielnych próbach przygotowania się do ciąży, próby prokreacji zawodziły, choć lekarz ginekolog wskazywał na idealny wręcz układ jej zdrowia. Po rozmowie i wyjaśnieniu zasad metylacji, zmieniła cały protokół przygotowania do ciąży. Niestety nie dawało to przez rok rezultatów. Na pytanie co jest nie tak, wciąż powtarzałem: jakie wyniki ma mąż, jak się przygotowuje do prokreacji. Powtarzała, że mąż jest w życiowej formie i wyniki ma super. Jednak po kilku miesiącach prób poddała się i wymusiła na mężu zrobienie podstawowych wyników przed ciążowych w zakresie metylacji, czyli: homocysteiny, witaminy B12, witaminy B9, witaminy D2 25oh, profilu lipidowego, ferrytyny, ale i ft3, ft4, anty tpo, anty tg. Mąż jako sportowiec nie robił tych badań nigdy, choć był pod opieką wielu lekarzy. Jego wyniki plus wizyta u jego lekarza sportowego skończyły się …w szpitalu, gdyż badania wykazały skrajny niedobór wszystkich witamin, homocysteinę na poziomie 42,3 µmol/l w wieku 26 lat związana z wysokim stanem zapalnym…a osiągał dobre sportowe wyniki.

Ta historia w moim życiu zmieniła dużo, tak samo jak dwie inne związane z ludźmi będącymi pod stałym nadzorem lekarzy tytułem swojej pracy, a bez sukcesów w prokreacji. Życie w ustawicznym stresie, wymagające stałego wręcz wysiłku i to w skrajnym natężeniu zmienia zasady, te które w tym kontekście istnieją od lat. Od tego momentu przekonałem się do jednego, do tego co moja żona od zawsze powtarzała: “kobieta sama, palcem dzieci sobie nie robi”.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...