“Jak motywujesz chłopaków do robienia tego co robicie?’

Październik 19, 2018 by
Kategoria: Wychowanie

Mamy dużo łatwiej niż większość z Was, gdyż Kamil autysta zmusił nas do zmiany naszej filozofii życia i ciągłego jego “popychania-sterowania-motywowania”. Gdy pojawił się Jasiek z automatu pewne mechanizmy po prostu zostały na niego przerzucone…bo to już funkcjonowało.

Po pierwsze cel:

Janek nie rozumiał po co wchodzić na górę i się zmęczyć dopóki nie pojawiły się książeczki, czyli Korona Sudetów. Wejście na szczyt zatem musiało być potwierdzone. Czym? Pieczątką z góry, schroniska….i to się spodobało Jaśkowi. Dzisiaj potrafi już powiedzieć, że jesteśmy w Bieszczadach, zdobywamy Halicz … ale 12 miesięcy temu ważna była pieczątka.

Po drugie nagroda:

Pisałem już o tym, że nagroda musi być wyjątkowa i musi kojarzyć się z tym co robimy. U nas zaczęło się od tego, że Kamil po wycieczce w góry dostawał mizerię. Zawsze po wyprawach dostawał mizerię ze śmietaną. Potem gdy wycięliśmy mu słodycze, to w górach dostawał batonik lub ciastko. Ten sam mechanizm zadziałał u Jaśka. W górach dostaje nagrodę ale góry to też rozwój dla Jaśka. Odkąd zaczął się komunikować ma przywilej zamawiania jedzenia po wyprawach. Zatem mizeria dla Kamila i Jasia, kotlet dla Kamila i dla Jasia, rosół dla Kamila i Jasia to jest to co mówi i robi to z pasją. On czeka na ten moment. Zatem wyprawa to jedno, a to co po wyprawie to drugie.

Po trzecie ludzie:

Renia była świadkiem, jak dla Jaśka najważniejsze było w Bieszczadach, przywitanie się z nieznajomymi na szlaku i spytanie się o ich imiona. Uśmiech jaki przy tym bije od niego, wskazuje na pasję…pasję oswajania ludzi, którzy mu odpowiadają, bo są zmuszeni, bo chcą.

Po czwarte chce być pierwszy:

Było to widać przy zdobywaniu Rysów. Gdy zrozumiał, że to jest ważne, nie pozwolił ani na chwilę na zatrzymanie się, na to by Kamil był pierwszy. On ciągnął wyprawę i miał duży ubaw z tego powodu.

Po piąte bo chce sobie pogadać:

To widać podczas ostatnich naszych tułaczek. Nagle pojawiają się zdania typu: “Przecież mówiłem, że boli mnie kręgosłup i muszę iść do lekarza” nigdy wczęsniej tego nie było, albo dyskusja o … w języku niemieckim i angielskim. On idzie i mówi, bawi się tym co wie. Dla mnie to jest niczym gra na iPadzie polegająca na zgadywaniu słów, budowaniu zdań w różnych językach i oczywiście uczenia innych uprzejmości w różnych językach mówiąc 20 metrów wcześniej Dzień Dobry, co spowodowało, że na Haliczu wszyscy ludzie patrzyli na nas bo Jasiek od niemieckiego, czeskiego, słoweńskiego, polskiego przechodził do hiszpańskiego. Robiło to wrażenie pozytywne.

Po szóste chce zdobywać:

Wydaje mi się, że to jest ten rok, gdy nagle odkrył czym jest zdobywanie, dojście do tabliczki z oznaczeniem szczytu. To jest także ten rok, gdy zaczyna to wykorzystywać i umie powiedzieć w odpowiedni sposób: “Byłem na Rysach”, “Byłem na Babiej”, “Byłem na Śnieżce”… ludziom zamyka to usta i to tak dobitnie, a mieli wątpliwości, czy ten dzieciak był już na szczycie z którego schodziliśmy.

Jak widać mechanizmów jest dużo i każde dziecko wymaga dostosowania innego, ale bez motywacji tak jak każdemu z nas, nie będzie się chciało i o tym należy pamiętać. Trening wymaga nagrody. Trening czyni mistrza, pamiętajcie o tym Uśmiech

Komentarze

1 Komentarz do ““Jak motywujesz chłopaków do robienia tego co robicie?’”
  1. gosia pisze:

    Mój syn poszedł w góry, gdy starszy brat mu powiedział, że idą polować na niedźwiedzia. Spakował do plecaka “siatkę” do polowania i wyruszył na męską wyprawę z tatą i bratem. Wrócił oczywiście bez niedźwiedzia ale za to dotarł do jaskini, w której mu się podobało, a mnie powiedział, że niedźwiedź poszedł na spacer i nastepnym eazem go złapie. Od tej pory,gdy ruszamy na szlak pakujemy do plecaka “siatkę” na niedźwiedzia, może w końcu się uda ;)

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...