Po warsztatach.

Maj 28, 2019 by
Kategoria: Wiedza o Zespole Downa

Muszę być bardzo słabym nauczycielem, gdy widzę jak wszystko Wam się miesza i ginie w głowie. To pierwsza moja krytyczna uwaga wobec siebie. Druga, to że nie warto zaczynać jakiegokolwiek szkolenia, bez przejścia podstaw, tych warsztatów.

1.Nie zrealizowaliśmy całego programu, ale to były warsztaty i to słowo klucz.

2.Starałem się pokazać Wam spójną logikę tego czym jest ZD. Zaczęliśmy od definicji, przeszliśmy przez geny i jak rozumieć ich ekspresję, aktywność i korelację wzajemną. Na tym momencie o dziwo wszystko jeszcze było zrozumiałe. Sam fakt, że bez dyskusji musimy korygować aktywności genów DYRK1A i RCAN 1, przeszedł  ze zrozumieniem i bez jakiegokolwiek protestu dla mnie już wiele znaczyło.

3.Problemy zaczęły się, gdy przeszliśmy do praktyki. O ile wszyscy wiedzą czym jest homocysteina…to już nie mogli uwierzyć, że te wszystkie badania, które robicie dadzą się zbudować w jeden istotny obraz dziecka o podłożu statystyczno-metabolicznym.

4.Im dalej w las, czyli tłumaczenie co z czym i dlaczego, tym było gorzej. Tarczyca, ft3 były punktem zwrotnym, gdzie nastąpiło w moich oczach, Wasze pogubienie. I tak się już ciągnęło aż do końca, do motochondriów.

5.Tak jak się spodziewałem, nie byliśmy w stanie omówić stanów zapalnych, choć do funkcjonalności limfocytów i struktury krwi się odniosłem.

6.Nie byłem w stanie omówić mowy, gdyż nie omówiłem tego wcześniejszego aspektu…i tak było na wielu polach.

7.Mój wniosek: zanim zacznę mówić o genach, polimorfizmach w ZD każdy musi przejść przez warsztaty o ZD, gdyż po prostu nie zrozumie tego…i znów będziecie do mnie dzwonić, nawet częściej niż do tej pory.

Jeszcze raz dziękuję Wszystkim, za Wszystko…w szczególności Oli, Piotrowi i całemu Bonitum.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...