Stroma, Sadzonki, Śnieżnik, Średniak.

kwiecień 23, 2019 by
Kategoria: Włóczykij i Tysięczniki

To było najtrudniejsze przejście w Masywie Śnieżnika dla nas jako rodziny. To była najfajniejsza, najciekawsza wyprawa w tych górach i dodatkowo pierwsza, która obeszła Śnieżnik. Była też całkowitą niespodzianką….bo w istocie prawie nie szliśmy szlakami. No i poznaliśmy najciekawszą górę Masywu, być może z najtrudniejszym tutaj podejściem: STROMA! Nazwa zobowiązuje!

Wszystkie te szczyty należą do Tysięczników Ziemi Kłodzkiej. Ich rozrzut powodował, że musieliśmy zrobić “koło” przez Śnieżnik, a to są zawsze trudne wyprawy i to w śniegu. Stroma przed nami była pierwsza.

Dominuje nad Kletnem i jest górą w której osadzona jest Jaskinia Niedźwiedzia. Mieliśmy do wyboru: albo wejście właśnie od jaskini, albo wytyczyć własną drogę…co oczywiście też zrobiliśmy.

IMG_4852IMG_4854

IMG_4855IMG_4857

Chłopcy w formie byli. Janek wręcz biegł do przodu i choć zatrzymał się na chwilę by popatrzyć na wiosenne kwiatki, to “odjechali” z Kamilem.

IMG_4859IMG_4860

Nasza trasa zaczęła się przy centralnej tablicy Kletna, gdzie podawane są informacje o jaskini. Zazwyczaj szliśmy żółtym szlakiem mijającym wejście do niej. Tym razem od razu w lewo w “drogę dla rowerów i narciarzy”, czyli Duktem nad Cisowym Rozdołem

IMG_4862IMG_4866

Na rozgrzewkę idealna. Kamil oczywiście narzucił tempo, którego nikt nie był w stanie wytrzymać. Janek próbował do niego dojść…bez szans, a my powoli za nimi. Po przejściu ponad kilometra zaczęła się nasza przygoda. O jej jakości zawsze świadczą dwa fakty: czy Janek marudzi, czy Kamil jest zgięty w pół, czy też nie. Wejście do naszej przygody jest oznaczone numerem identyfikacyjnym jak na zdjęciu poniżej.

IMG_4869IMG_4871

IMG_4872IMG_4873

Od tego momentu kończy się spacerek, a zaczyna się podejście w stylu karkonoskich szlaków, po kamieniach i do góry. Tutaj sugestia: wszystko co ma w nazwie, stroma, ostra, spiczak, stożek, ukrywa ostre podejście. Zanim się zdecydujecie zawsze warto spytać się, czy mam na to siły…my mieliśmy. Chłopcy szli do góry: Kamil zgięty w pół, Janek bez wypowiedzianego słowa…jak było cicho!

IMG_4874IMG_4876

IMG_4878IMG_4879

Do tego zaczął pojawiać się śnieg. Szliśmy dalej ostro w górę, świetnym kamienistym szlakiem. Kamil oczywiście już na górze czekał na nas patrząc z litością z góry, ale widać było że nawet on dostał zadyszki.

IMG_4882

Wychodząc z linii lasu  zobaczyliśmy Góry Bielskie, z tej innej perspektywy, bardzo pięknej w taką pogodę 8C, niebo bez chmur. Wychodząc powyżej 1 000 metrów nie było śniegu, gdyż Stroma jest cała w słońcu.

IMG_4887IMG_4888

Kompletne zaskoczenie na górze. Doszliśmy naszą ścieżką do skrzyżowania leśnych dróg, Janek skręcił w prawo i pojawiła się “pierwsza” Stroma…było tylko wow! Skały, widoki i miejsce po prostu super. Dlaczego nie byliśmy tutaj wcześniej…tak tylko trafiało nam do głowy.

IMG_4894

Potem okazało się, że jest jeszcze jedna Stroma, ta kulminacja i to było kolejne miłe zaskoczenie, bo znów skały, znów trzeba było się wysilić i znów było super.

Stroma mnie zaskoczyła. Wejście jedne z ciekawszych w tej części gór. Dynamika, zmienność i na koniec te widoki, każdy na pewno tego oczekuje w górach….no i można się zmęczyć!

IMG_4902

Ten widok dla mnie do ciągłego pamiętania.

IMG_4911

IMG_4913

IMG_4917IMG_4918

Pierwszy cel osiągnięty. Stroma, szczyt o wysokości 1 167 m npm był początkiem przygody bez szlaków w Masywie. Kolejnym były Sadzonki o wysokości 1 230 m npm znajdujący się od wschodniej strony, “czeskiego “ podejścia na Śnieżnik.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sadzonki

Jego lokalizacja powodowała, że nie za bardzo wiedzieliśmy wcześniej jak na niego wejść, bo daleko i zawsze mieliśmy pecha pogodowego jak szliśmy od tej strony na Śnieżnik. Połączenie ze Stromą w jedno przejście wydawało się być fantastycznym rozwiązaniem! https://pl.wikipedia.org/wiki/Stroma_(g%C3%B3ra)

Ze Stromej nie ma szlaku na Sadzonki…chyba że przez Śnieżnik. My jednak postanowiliśmy wykorzystać dukty leśne, jakich w tych górach jest pełno.

image

Ze Stromej wyruszyliśmy prosto w kierunku Śnieżnika.

IMG_4922IMG_4923

IMG_4925IMG_4926

Droga jest oznaczona jak wyżej, aż do granic rezerwatu. Przejście jest fantastyczne, bo trochę do góry, trochę w dół, ale nikt przed Wami tędy nie szedł Uśmiech. Gdy się zatrzymacie w tym miejscu jak niżej, to musicie wiedzieć, że jesteście już pod Śnieżnikiem!

IMG_4930

Kamil oczywiście pierwszy i zatrzymał się w krytycznym miejscu przed tablicą oznaczającą rezerwat. I tutaj druga wskazówka. Linia rezerwatu oznaczona jest zieloną kreską namalowaną na drzewach. Wzdłuż tej granicy idzie ścieżka i my z niej skorzystaliśmy.

IMG_4931

IMG_4932

I znów poznaliśmy coś, co do tej pory nie znaleźliśmy, a wydawało się że już wszystko widzieliśmy i przebyliśmy w tych górach. Janek od razu rozpoznał Pradziada w oddali, ja Keprnika i szliśmy po śniegu mając głowę dookoła, bo wszystko było tak ciekawe. O ile wcześniejsze przejście było wymagające, to kolejna część trasy okazała się być bardzo trudna.

IMG_4936IMG_4937

Wschodnie stoki Śnieżnika, te od Kamienicy, tworzące charakterystyczne leje są bardzo strome. Przejście przez Czarci Goń, a potem ponad Lejem Wielkim wymagało dużej ostrożności. Duża ilość śniegu, przy każdym błędzie powodowała, że zjeżdżało się w dół.

IMG_4939IMG_4942

IMG_4943IMG_4945

Jednak wysiłek się opłacił, bo dotarliśmy do chatki pod Śnieżnikiem, kiedyś przygotowanej dla WOPistów, a teraz to już zabytek. Janek dopytywał się co to jest, Kamil popatrzył i poszedł dalej.

IMG_4949

IMG_4947IMG_4950

Gdy wydawało się, że najgorsze za nami, znów ostry stok i śnieg podbiły skalę trudności…a chłopcy jak zwykle: im trudniej tym lepiej, ciszej, szybciej.

IMG_4951

IMG_4952

IMG_4954IMG_4956

IMG_4958IMG_4959

IMG_4960IMG_4961

IMG_4968

IMG_4966

W pewnym momencie wyszliśmy już na stok Czarnego Grzbietu. Stąd już było widać Sadzonki, poniżej.

IMG_4969

IMG_4973

Nasza ścieżka zaprowadziła nas idealnie na wyjście na zielony szlak oznaczony numerem na świerku 292, zieloną kreską co do granic rezerwatu i tablicą informacyjną, że od strony Śnieżnika mamy rezerwat. W lecie to przejście byłoby dużo trudniejsze, niż to co nam się udało.

IMG_4974IMG_4975

Od tego miejsca na Sadzonki było już niedaleko i na szlaku nie było nikogo.

IMG_4978

IMG_4981

IMG_4984IMG_4985

Tutaj odpoczywaliśmy. Śnieg, niesamowita trasa od samego początku, pełna niespodzianek i podejść, zmęczyła nas, a nasz kolejny szczyt znajdował się po drugie stronie Śnieżnika widocznego jak na dłoni już w tym momencie.

IMG_4987IMG_4990

Kamo nas nie zawiódł i jak wystartował do góry zielonym szlakiem, to znów nie mieliśmy szans by go dogonić. Dla oddechu tylko z Jankiem patrzyliśmy w dół, gdzie byliśmy. Sadzonki te na dolnym zdjęciu po lewej stronie.

IMG_4991IMG_4992

IMG_4994

IMG_4997

Po tylu kilometrach, tak fajnej trasy nie było łatwo podejść do góry. Zobaczyliśmy za to nasz cel na ostatni dzień świąt, czyli czeskie ramię Masywu Śnieżnika, to powyżej.

IMG_5001

IMG_5003

Na samej kopule, była niespodzianka: śniegu już mało co, a Ci którzy chcą zobaczyć jak było dwa miesiące temu to polecam:

http://www.zespoldowna.info/snieznik-2.html

Janek już nie musiał chodzić po słupkach Uśmiech

IMG_5005IMG_5006

Śnieg odkrył nam kolejną niespodziankę, gdy jego zabrakło. Okazuje się, że na szczycie na czeskim słupie granicznym jest pieczątka i choć bez tuszu, to jednak zrobiła na nas wrażenie.

IMG_5007IMG_5008

IMG_5009

IMG_5011IMG_5012

Będąc na Śnieżniku szukaliśmy z góry naszego ostatniego celu tego dnia. Średniak o wysokości 1 210 m npm nie był jednak rozpoznawalny przez nas.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aredniak

IMG_5013

IMG_5015

IMG_2092

Schodząc patrzyliśmy tylko na słupki. Jeszcze niedawno chodziliśmy po nich, a teraz, jak ten najbardziej historyczny, były albo wyższe od Janka, albo niewiele niższe.

IMG_5016

Średniak pojawił się, gdy już schodziliśmy do schroniska po pieczątki. Okazało się, że góra na którą tyle razy patrzyliśmy, mijaliśmy to jest właśnie Średniak, jedyna ostoja kozic w Polsce poza Tatrami.

IMG_5018IMG_5019

IMG_5020IMG_5021

Wychodząc ze schroniska pod Śnieżnikiem, Średniak jest niczym w zasięgu ręki…ale znów konieczne jest zejście z szlaku.

IMG_5022

IMG_5023IMG_5026

Tym razem Kamil najpierw nas podpuszczał, idąc z nami, a potem jak rasowy uciekinier pod górkę tak przyspieszył, że musieliśmy go wołać by wrócił, bo za dobrze mu się szło do przodu. Przejście od schroniska zabrało nam ok 15 minut.

Sam szczyt jest rozległą polaną z której widok na Śnieżnik jest doskonały, jeżeli ktoś chciałby zrobić fajne zdjęcia.

IMG_5027

IMG_5031

IMG_5033

IMG_5035IMG_5036

IMG_5037

IMG_5040

Dla tych, co lubią Śnieżnik, zejście było ucztą dla oka. Dla chłopaków było powodem by zbiegać, jak to oni. Nie było jednak łatwo wrócić. By “skrócić” przejście do Przełęczy Śnieżnickiej musieliśmy przejść drogą przez las, pełną śniegu.

IMG_5044

IMG_5045

Dla Janka dojście do przełęczy, było niczym cudowne doładowanie bateryjek. Stwierdził, że drogę zna, no i tym razem on będzie prowadzić i uciekać oczywiście w dół.

IMG_5046IMG_5047

IMG_5049IMG_5050

Nie udało się Jankowi. Śnieg był trudny, a Kamil ma dłuższe nogi i uciekł oczywiście do przodu.

IMG_5051

Pojawiły się jednak bale, więc była szansa na trening chodzenia po nich i jakoś w końcu jednak udało się przegonić Kamila.

IMG_5052IMG_5053

Po prawie 6 h i 30 minutach wędrowania kończyliśmy naszą wyprawę patrząc na nas cel numer 1: Stromę. To była najlepsza, najdłuższa, najciekawsza, najtrudniejsza wyprawa w Masywie Śnieżnika. Była to dla nas też pierwsza, dzięki której zrobiliśmy koło przez te niesamowite góry…i 16,6 km robią wrażenia, szczególnie gdy się patrzy na góry, które zdobyliśmy z dołu. Forma jest! Jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania! Dla mnie zostanie w głowie ten dzień, jako ten najlepszy szlak w Masywie. Polecam.

IMG_5056

IMG_5057IMG_5058

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...