TROCHĘ FILOZOFII ŻYCIA, czyli jakimi zasadami kierować się w wychowywaniu dzieci

Listopad 30, 2009 by
Kategoria: Wychowanie

No to jazda dzień kolejny.

Moje dzieci jak zwykle pamiętają o mnie, cenię to sobie bardzo. Starszy na samym moim wejściu do domu około 19.00 stwierdził, że przecież mieliśmy kupić mu buty, to była bardzo cenna uwaga. Młodszy oczywiście utwierdził mnie w przekonaniu, natychmiast, jak cennym składnikiem tej rodziny jestem, wskazując, i tu zacytuję: "Kurczawka w KSi jutro, Kazuro w nie dzielę". Cóż, musiałem to zaaprobować wyjścia nie było. (A propos, ten kto pierwszy napisze, o co tutaj chodzi dostanie ode mnie prezent.)

Na koniec padłem bo w trakcie kąpieli mój najmłodszy docenił wysiłki ojca i tuż po niej, gdy oglądaliśmy się w lustrze wyciągnął ręce i powiedział: "DADA’, no i było wszystko jasne i wspaniałe, po prostu ojciec WYMIĘKŁ!!!.

Gorzej, że ten nastrój zdecydowanie został zmodyfikowany, gdy do wczorajszego DADA zostało dołączone bach i buźka pełna papki owocowej eksplodowała w moim kierunku dzisiaj rano. Nie było wyjścia, trzeba było zmienić nastrój, rzeczy, powycierać podłogę i w drogę przywitać kolejny mądry dzień.

Ale cóż nie o tym chciałem napisać. Dzisiaj zaczynam moje gadanie o tym, co Wiem i chcę się z Wami tym podzielić.

trochę filozofii życia

1."NAJLEPSZYM SPOSOBEM NA DOBRE POMYSŁY TO JEST MIEĆ ICH DUŻO"

Hasło te jest tylko grupą słów, ale w istocie oddaje wszystko, co zdarza się każdej zdrowo myślącej rodzinie. W wyzwaniach takich jak dzieci jest ono szczególnie istotne, gdyż rodzice w czasach pośpiechu zapominają o tym, że oni są po to, aby dzieci mogły żyć i rozwijać się należycie. W moim życiu dzieci są podmiotem mojego postępowania, świadomego działania, a nie przedmiotem, które muszę ulokować w pewnej życiowej układance. Moje podejście do nich składa się jakby z 4 części:

1.WYCHOWANIA-40%

2.EDUKACJI -30%

3.REHABILITACJI-20%

4.TERAPII MEDYCZNEJ I PARAMEDYCZNEJ-10%

Te procenty, które widzicie są istotą czasu i ważności poszczególnych elementów w moim życiu, w moim podejściu do moich dzieci.  Czym zatem są?

Wychowanie-z najastarszym moją dumą- kojarzę te słowo z wymianą informacji, co wiemy na dany temat, wymianą i korygowaniem naszych wspólnych opinii, nauką pewnych zajęć i zachowań, które są niezbędne w życiu np. po co jest Urząd Skarbowy, po co iść na wybory. Dyskusją na temat co jest dobre, bo nastolatki zasadniczo znają tylko i  wyłącznie złe rzeczy, złe doświadczenia, złe opinie, a dobro jest czymś nieokreślonym, co to są obowiązki, co to są przyjemności, czym jest konieczność. Wydaje mi się to bardzo istotne, aby pokazać mu różnice w tym wszystkim, dając mu szanse bycia samodzielnym, ale korygować jego postawy nie tylko ogólnikami, ale przykładami jakie wspólnie zauważamy idąc np. przez miasto, będąc na meczu w kosza. 

Dla średniego ścieżka wychowawcza to jest nic innego jak SAMODZIELNOŚĆ. Mój Kamil jest autystą, był roślinką, która po podlaniu stała się kwiatem. Kamil robi ze mną zakupy, czyli pcha wózek, wkłada 1 pln sam i go bierze, mówi co chce i bierze to po mojej akceptacji. KAMIL, kupując coś musi to nazwać i nie ważne jest jak, ważne żeby chciał. Naszym największym osiągnięciem jest proces chodzenia do szkoły. Wysiadamy prawie 1 km od szkoły i mój Mistrz Świata sam idzie, nie trzymany za rączkę do pierwszego przejścia dla pieszych. Patrzy w lewo, patrzy w prawo, a ja stoję obok…podejmuje decyzje i przechodzimy. Mamy drugą ulicę, dwujezdniową, bardzo ruchliwą. Stajemy przed nią, Kamil patrzy w lewo i przechodzi, patrzy w prawo i idzie dalej. Tutaj słyszę krótkie PAAAA i Kamil podejmuje samodzielną decyzję o przejściu kolejnej ulicy, a ojciec daje mu szansę umierając prawie na zawał. Potem Mistrz Świata goni do szkoły sam, wierząc w siebie i wierząc w to, że ojciec wierzy w niego. Przechodzi sam 200 m, uruchamia odpowiednim kodem drzwi do szkoły, sam się przebiera i jest, a ojciec już tęskni i kombinuje jak go szybciej tu odebrać.

Dla najmłodszego wychowanie jest procesem obecności i pełnej komunikacji w każdym elemencie jego życia (bo ON WSZYSTKIE MOJE, NASZE SŁOWA ROZUMIE!!!!!) który jest dla niego ważny. Bawimy się razem goooglając i bachając. "Sufitujemy" czyli podrzucamy syna pod "ograniczenie górne mieszkania", całujemy, jeszcze raz całujemy, przewracamy, podrzucamy, wymuszamy czołganie, wymuszamy googlanie, wymuszamy wyciąganie rączek aby podkreślić to, że to jest znak do tego, że cię wezmę. 15 miesięczny berbeć opanowuje w mig nasze manipulacje i jest wspaniale, on wyciagam ręce, Ty go bierzesz, a on się cieszy, całą buzią.

To jest wychowanie.

EDUKACJA jest nauką tego czego system może im dać. System kraju w którym zyjemy. Ważne jest abyśmy MY jako rodzice podejmowali tutaj decyzje optymalne. Pamiętajcie, że nie nasze oczekiwania, a możliwości naszego dziecka są wskazaniem, gdzie ono powinno uczęszczać. Nauczyciele, nauczyciele i nauczyciele są na tym etapie najważniejsi, bo oni widzą na tym etapie więcej niż my, stąd nie budynek, a ludzie musza być przez nas wybrani.

Rehabilitacja, to proces i zespół czynność korygująca deficyty. Ktoś ostatnio powiedział mi, że nie ma dzisiaj dzieci zdrowych, i był zszokowany tym, że to potwierdziłem. Musimy zdać sobie sprawę, że my ludzie zniszczyliśmy nasze środowisko de tego stopnia, że sami się niszczymy, poprzez fakt rodzenia dzieci takich jak rodzimy. Możemy im pomóc już na starcie współpracując ze specjalistami takimi jak TERESA, ćwicząc z nimi VOJTĘ z Madźką (to sugeruję dla wszystkich chłopaków z zasady), i oczywiście tam gdzie to konieczne tzw. Bobathy. Pamiętać tutaj też nalezy, że to co za dużo to niezdrowo, stąd wszystko musi być dostosowane do potrzeb dziecka.

Gdy kończą rok, a nie są dorosłe, nasze dzieci wciąż wymagają rehabilitacji i o tym kiedyś z pewnością napiszę.

TERAPIA MEDYCZNA I PARAMEDYCZNA jakiż piękny twór językowy. Gdy Tereska to zobaczy, to mnie zje, co ja takiego wymyślam. Ale cóż, wyjaśniam. Dla wielu rodziców złoty środek w walce z deficytami ich dzieci to podawanie leków, podawanie wspaniałych suplementów bez względu na fakt, co one dają.

Dla mnie ta kwestia medycyny i farmaceutyki jest prosta.

NIE MA LEKARSTWA, KTÓRE ULECZY BŁĘDNE ZAPISY GENETYCZNE NASZYCH DZIECI-NIE MA TAKIEJ OPCJI.

Są jednak leki i preparaty, które mogą ZMIENIĆ I OSŁABIĆ NEGATYWNE uwarunkowania biologiczne i skutki zmian genetycznych u naszych dzieci. Wymagają one jednak długotrwałego, rozsądnego i konsekwentnego podejścia.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...