<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: 9 lat to najlepszy czas na pójście do szkoły dla dziecka z zespołem Downa</title>
	<atom:link href="https://www.zespoldowna.info/9-lat-to-najlepszy-czas-na-pojscie-do-szkoly-dla-dziecka-z-zespolem-downa.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.zespoldowna.info/9-lat-to-najlepszy-czas-na-pojscie-do-szkoly-dla-dziecka-z-zespolem-downa.html</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 01 Oct 2026 10:23:16 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.42</generator>
	<item>
		<title>Autor: dorotkowo</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/9-lat-to-najlepszy-czas-na-pojscie-do-szkoly-dla-dziecka-z-zespolem-downa.html#comment-97641</link>
		<dc:creator><![CDATA[dorotkowo]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 28 Dec 2014 05:40:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/?p=18440#comment-97641</guid>
		<description><![CDATA[Bywa i tak, ale bardzo często - zwłaszcza jeżeli dziecko chodziło do przedszkola - jest wystarczająco dojrzałe by pójść do I klasy w wieku 7 lat. Tak było z moją Dorotką. Czy dałaby radę w wieku 6 lat (tak jak określa to nowa ustawa)? Trudno powiedzieć, bo teraz ma 10:-) Myślę jednak, że każde dziecko rozwija się indywidualnie i nie trzymałabym się ani tych 7, ani 8 czy 9 lat. Nie ulegałabym też presji z jaką spotyka się rodzic w szkole, która chce jak najdłużej mieć dziecko u siebie (z wiadomych względów). Nasze dzieci mają prawo do wyjątkowo indywidualnego traktowania. Jeżeli trzeba - odroczmy je, jeżeli nie jest to konieczne - dajmy mu szansę. Odroczyć zawsze można i robienie tego na starcie traktowałabym jako ostateczność. Decydując się na szkołę pamiętajmy jednak o tym, że ważne jest to co będzie napisane w orzeczeniu o kształceniu specjalnym. Jeżeli zdecydujecie się na szkołę integracyjną czy edukację włączającą, a dziecko ma orzeczenie o lekkim upośledzeniu umysłowym nie dziwmy się, że nauczyciel wymaga by wykonywało zadania na poziomie klasy. Jeżeli daje radę - super, jeżeli nie wystąpmy o ponowne badanie, ponieważ jeżeli w orzeczeniu &quot;stoi napisane&quot;, że upośledzenie jest umiarkowane dziecko ma obowiązek zrealizować inną podstawę programową. Ważny jest też Indywidualny Program Terapeutyczny (wymagany także w szkołach specjalnych) oraz to by zarówno nauczyciel (jak i rodzic) realizował założenia tego programu. Najważniejszy jednak jest człowiek:-) Dorotka chodziła do szkoły specjalnej, ale trafiła nam się pani... delikatnie mówiąc &quot;niezbyt udana&quot;. Zmarnowaliśmy rok. Pani przerobiła z Dorotką 3 literki i nie zauważyła, że dziecko już we wrześniu znało cały alfabet:-( I mimo że szkoła jako placówka wydawała się OK, ok. 140 dzieci, sami specjaliści z super kwalifikacjami, świetna dyrekcja mająca zawsze czas dla rodzica, miły personel pomocniczy, ale mimo to zawiodła jednostka, której powierzono dziecko. Długo się zastanawialiśmy co robić, bo wiadomo - człowiek się boi, że zaszkodzi dziecku. Przenieśliśmy jednak Dorotkę do Integracyjnego molocha, 700 dzieci, 150 nauczycieli, często niekorzystne rozwiązania organizacyjne, mur między rodzicami a dyrekcją szkoły, a często i nauczycielami, ale trafiła nam się super nauczycielka wspomagająca. Od razu wzięła się z kopyta do pracy. Dorcia pisze, czyta i liczy w obrębie 20. Wprost uwielbia czytać. Nie zniechęca się, że czasem jej coś nie wychodzi. Nie poddaje się, próbuje i się udaje. Gdyby nie nasza Pani Jola, kto wie jakby było, nawet przy ogromnym zaangażowaniu rodziców i całego Dorotkowa. Najważniejszy jest zatem człowiek. Nie odraczajcie jednak, jeżeli nie musicie. Jeżeli jednak jest to konieczne odroczcie dziecko, zwłaszcza gdy chodzi o niedojrzałość emocjonalną (w określeniu tego pomogą Wam specjaliści, nie opierajcie jednak swojej decyzji na jednej opinii zwłaszcza, gdy opiniujący jest związany z placówką, do której chcecie skierować dziecko:-)]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bywa i tak, ale bardzo często &#8211; zwłaszcza jeżeli dziecko chodziło do przedszkola &#8211; jest wystarczająco dojrzałe by pójść do I klasy w wieku 7 lat. Tak było z moją Dorotką. Czy dałaby radę w wieku 6 lat (tak jak określa to nowa ustawa)? Trudno powiedzieć, bo teraz ma 10:-) Myślę jednak, że każde dziecko rozwija się indywidualnie i nie trzymałabym się ani tych 7, ani 8 czy 9 lat. Nie ulegałabym też presji z jaką spotyka się rodzic w szkole, która chce jak najdłużej mieć dziecko u siebie (z wiadomych względów). Nasze dzieci mają prawo do wyjątkowo indywidualnego traktowania. Jeżeli trzeba &#8211; odroczmy je, jeżeli nie jest to konieczne &#8211; dajmy mu szansę. Odroczyć zawsze można i robienie tego na starcie traktowałabym jako ostateczność. Decydując się na szkołę pamiętajmy jednak o tym, że ważne jest to co będzie napisane w orzeczeniu o kształceniu specjalnym. Jeżeli zdecydujecie się na szkołę integracyjną czy edukację włączającą, a dziecko ma orzeczenie o lekkim upośledzeniu umysłowym nie dziwmy się, że nauczyciel wymaga by wykonywało zadania na poziomie klasy. Jeżeli daje radę &#8211; super, jeżeli nie wystąpmy o ponowne badanie, ponieważ jeżeli w orzeczeniu &#8220;stoi napisane&#8221;, że upośledzenie jest umiarkowane dziecko ma obowiązek zrealizować inną podstawę programową. Ważny jest też Indywidualny Program Terapeutyczny (wymagany także w szkołach specjalnych) oraz to by zarówno nauczyciel (jak i rodzic) realizował założenia tego programu. Najważniejszy jednak jest człowiek:-) Dorotka chodziła do szkoły specjalnej, ale trafiła nam się pani&#8230; delikatnie mówiąc &#8220;niezbyt udana&#8221;. Zmarnowaliśmy rok. Pani przerobiła z Dorotką 3 literki i nie zauważyła, że dziecko już we wrześniu znało cały alfabet:-( I mimo że szkoła jako placówka wydawała się OK, ok. 140 dzieci, sami specjaliści z super kwalifikacjami, świetna dyrekcja mająca zawsze czas dla rodzica, miły personel pomocniczy, ale mimo to zawiodła jednostka, której powierzono dziecko. Długo się zastanawialiśmy co robić, bo wiadomo &#8211; człowiek się boi, że zaszkodzi dziecku. Przenieśliśmy jednak Dorotkę do Integracyjnego molocha, 700 dzieci, 150 nauczycieli, często niekorzystne rozwiązania organizacyjne, mur między rodzicami a dyrekcją szkoły, a często i nauczycielami, ale trafiła nam się super nauczycielka wspomagająca. Od razu wzięła się z kopyta do pracy. Dorcia pisze, czyta i liczy w obrębie 20. Wprost uwielbia czytać. Nie zniechęca się, że czasem jej coś nie wychodzi. Nie poddaje się, próbuje i się udaje. Gdyby nie nasza Pani Jola, kto wie jakby było, nawet przy ogromnym zaangażowaniu rodziców i całego Dorotkowa. Najważniejszy jest zatem człowiek. Nie odraczajcie jednak, jeżeli nie musicie. Jeżeli jednak jest to konieczne odroczcie dziecko, zwłaszcza gdy chodzi o niedojrzałość emocjonalną (w określeniu tego pomogą Wam specjaliści, nie opierajcie jednak swojej decyzji na jednej opinii zwłaszcza, gdy opiniujący jest związany z placówką, do której chcecie skierować dziecko:-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
