<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Chory biznes na chorych dzieciach &#8211; o tym się m&#243;wi.</title>
	<atom:link href="https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 01 Oct 2026 10:23:16 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.42</generator>
	<item>
		<title>Autor: Magda</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-58937</link>
		<dc:creator><![CDATA[Magda]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 28 Nov 2013 11:56:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-58937</guid>
		<description><![CDATA[Trochę wzburzył mną ten artykuł (pewnie nie tylko mnie). T.Witkowski zajmuje się krytyką chyba wszystkich metod, z tym, że wydaje mi się, że nieco pobieżnie. Oczywiście racja, racja.. wielu niedoświadczonych terapeutów wykorzystuje naiwną wiarę rodziców w cudowne &quot;drogie&quot; terapie. Wiemy, że to nie takie łatwe i trzeba poszukać metody dla swojego dziecka. I oczywiście wymaga to dużo konsekwencji. My pracujemy z synkiem z ZD metodą Domana (z wyboru i bez wielkich wyrzeczeń). Nie wiemy, jaki będzie efekt (astronautą pewnie nie będzie:), ale na pewno nie szkodzimy dziecku, a to już dużo (w naszym przypadku po zbyt wczesnym sadzaniu dziecka - wg metody Bobath - zaczął mu się krzywić kręgosłup - a to już uważam za szkodliwe). &quot;Maseczkowanie&quot; dzieci wg metody D-D to nie &quot;podduszanie&quot;, tylko chwilowe wywoływanie pogłębionego oddechu, który jest tak ważny dla naszych dzieci (akurat nie możemy tego wykonywać, bo synek ma jeszcze za słabe serce). Zarzucanie metodzie D-D, że nadwyręża budżet rodziny - chyba nie, bo jest oparta na wolontariacie, że wymaga od rodziny dużego zaangażowania - chyba tak (ale nikomu nie będzie tak zależało na dobru dziecka, jak rodzicom).. i że rodzicom obiecuje się cuda - chyba nie: żadna metoda nie obiecuje spektakularnych, określonych efektów w każdym przypadku. Ogólnie wydaje mi się, że każda metoda reh., która będzie intensywna, ale dostosowana do możliwości dziecka i wykonywana konsekwentnie, ale bez poczucia krzywdy i przymusu.. powinna dać &quot;jakieś&quot; rezultaty. 
Swoją drogą wiem, że niektórzy rodzice wydają zawrotne sumy na rzekomych cudownych terapeutów (np.z Ukrainy itp. za jednorazową terapię, która ma uzdrowić ich dziecko). Z drugiej strony nie dziwię się... czasem są tak trudne przypadki, że lekarze nawet nie potrafią postawić diagnozy, a co dopiero wskazać metodę leczenia. W tym wszystkim ZD to chyba pikuś!]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę wzburzył mną ten artykuł (pewnie nie tylko mnie). T.Witkowski zajmuje się krytyką chyba wszystkich metod, z tym, że wydaje mi się, że nieco pobieżnie. Oczywiście racja, racja.. wielu niedoświadczonych terapeutów wykorzystuje naiwną wiarę rodziców w cudowne &#8220;drogie&#8221; terapie. Wiemy, że to nie takie łatwe i trzeba poszukać metody dla swojego dziecka. I oczywiście wymaga to dużo konsekwencji. My pracujemy z synkiem z ZD metodą Domana (z wyboru i bez wielkich wyrzeczeń). Nie wiemy, jaki będzie efekt (astronautą pewnie nie będzie:), ale na pewno nie szkodzimy dziecku, a to już dużo (w naszym przypadku po zbyt wczesnym sadzaniu dziecka &#8211; wg metody Bobath &#8211; zaczął mu się krzywić kręgosłup &#8211; a to już uważam za szkodliwe). &#8220;Maseczkowanie&#8221; dzieci wg metody D-D to nie &#8220;podduszanie&#8221;, tylko chwilowe wywoływanie pogłębionego oddechu, który jest tak ważny dla naszych dzieci (akurat nie możemy tego wykonywać, bo synek ma jeszcze za słabe serce). Zarzucanie metodzie D-D, że nadwyręża budżet rodziny &#8211; chyba nie, bo jest oparta na wolontariacie, że wymaga od rodziny dużego zaangażowania &#8211; chyba tak (ale nikomu nie będzie tak zależało na dobru dziecka, jak rodzicom).. i że rodzicom obiecuje się cuda &#8211; chyba nie: żadna metoda nie obiecuje spektakularnych, określonych efektów w każdym przypadku. Ogólnie wydaje mi się, że każda metoda reh., która będzie intensywna, ale dostosowana do możliwości dziecka i wykonywana konsekwentnie, ale bez poczucia krzywdy i przymusu.. powinna dać &#8220;jakieś&#8221; rezultaty.<br />
Swoją drogą wiem, że niektórzy rodzice wydają zawrotne sumy na rzekomych cudownych terapeutów (np.z Ukrainy itp. za jednorazową terapię, która ma uzdrowić ich dziecko). Z drugiej strony nie dziwię się&#8230; czasem są tak trudne przypadki, że lekarze nawet nie potrafią postawić diagnozy, a co dopiero wskazać metodę leczenia. W tym wszystkim ZD to chyba pikuś!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Piotr</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-16149</link>
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2013 22:46:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-16149</guid>
		<description><![CDATA[W ferworze opisywania utopijnego świata bez dentystów zapomniałem o najważniejszym :-). Artykuł dokonuje oceny poszczególnych metod, czy terapii. Oczywiście nauka może podjąć się takiego zadania i czasem to robi (z czego się cieszę). Dużo ważniejsza natomiast przynajmniej dla mnie jest ocena pary terapia-terapeuta. I nie dotyczy to jedynie tych metod podejrzanych o &quot;szarlatański&quot; charakter. Dotyczy to każdej metody włączając w to &quot;te sprawdzone&quot; (cokolwiek to znaczy). Osoba prowadząca, jej umiejętności, wiedza, doświadczenie, podejście, tzw. umiejętności miękkie mają prawdopodobnie dużo większe znaczenie niż sama metoda.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W ferworze opisywania utopijnego świata bez dentystów zapomniałem o najważniejszym :-). Artykuł dokonuje oceny poszczególnych metod, czy terapii. Oczywiście nauka może podjąć się takiego zadania i czasem to robi (z czego się cieszę). Dużo ważniejsza natomiast przynajmniej dla mnie jest ocena pary terapia-terapeuta. I nie dotyczy to jedynie tych metod podejrzanych o &#8220;szarlatański&#8221; charakter. Dotyczy to każdej metody włączając w to &#8220;te sprawdzone&#8221; (cokolwiek to znaczy). Osoba prowadząca, jej umiejętności, wiedza, doświadczenie, podejście, tzw. umiejętności miękkie mają prawdopodobnie dużo większe znaczenie niż sama metoda.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Piotr</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-16147</link>
		<dc:creator><![CDATA[Piotr]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Feb 2013 20:08:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-16147</guid>
		<description><![CDATA[Jestem urodzonym sceptykiem :-). Takim ogólnym i bez ukierunkowania. Dlatego też przez taki sam pryzmat patrzę na dostępne terapie jak i na zawartość przytoczonego artykułu. Czerwona lampka mi się zapala od razu, kiedy widzę że autorka zamiast przedstawić konkretne fakty w większości gra na emocjach. Upodabnia się tu trochę od opisywanych przez nią &quot;szarlatanów&quot;, którzy też grają na emocjach rodziców. Dlatego mimo wielu punktów, z którymi jestem skłonny się zgodzić ogólnie cały artykuł nie niesie większych wartości. Wymienia z nazwy wszystkie &quot;szarlatańskie&quot; i &quot;złe&quot; terapie nie proponując prawie nic w zamian. Po jednej stronie wagi mamy konkrety (te złe), po drugiej bliżej nieokreślone &quot;sprawdzone metody&quot; bez żadnych konkretów.

Wyobraźcie sobie, że zupełnie niespodzianie i magicznie znikają z kraju wszyscy stomatolodzy, a cała wiedza stomatologiczna przepada. W tym momencie mielibyśmy w kraju idealnie taką samą sytuację jak obecnie z dziećmi niepełnosprawnymi. Jakie opcje miałby człowiek z bólem zęba lub innymi chorobami jamy ustnej? Mógłby pójść do lekarza. Tam z pewnością dowiedziałby się, że widocznie genetycznie ma słabsze zęby i musi się przygotować na częste problemy (czyli tzw. &quot;tak to już jest&quot;). Na pewno byłby też leczony środkami przeciwbólowymi i... to mniej więcej tyle. Tradycyjne &quot;uznane&quot; metody leczenia wyglądałyby po prostu żałośnie w porównaniu do dzisiejszej stomatologii i często kończyłyby się rozłożeniem rąk. Oczywiście brak metod to pole do popisu dla zarówno innowacyjnych badaczy, jak i szarlatanów. Może powstałaby terapia polegająca na sprawianiu sobie bólu w innym miejscu, żeby zapomnieć o zębie. Może terapia polegająca na codziennym gryzieniu kamieni, żeby &quot;wzmocnić zęby&quot;. W końcu ktoś wynalazłby pastę do zębów. Ktoś inny zorientowałby się, że szkorbut spowodowany jest niedoborem witaminy C. Jak zareagowałoby ogólnie pojęte środowisko &quot;metod sprawdzonych&quot;? Ano artykułami wyjaśniającymi, że zwierzęta pasty nie potrzebują, a żyją i że pasta na pewno jest trująca dla organizmu. Jedzenie cytryn, żeby podleczyć szkorbut natomiast też przynosi więcej szkód, bo kwas uszkadza szkliwo w zębach. A w tym wszystkim zwykły człowiek. I ja się tak czuję... pomiędzy młotem, a kowadłem :-). Warto w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, kierować się własną intuicją i dokształcać się ile się da.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem urodzonym sceptykiem :-). Takim ogólnym i bez ukierunkowania. Dlatego też przez taki sam pryzmat patrzę na dostępne terapie jak i na zawartość przytoczonego artykułu. Czerwona lampka mi się zapala od razu, kiedy widzę że autorka zamiast przedstawić konkretne fakty w większości gra na emocjach. Upodabnia się tu trochę od opisywanych przez nią &#8220;szarlatanów&#8221;, którzy też grają na emocjach rodziców. Dlatego mimo wielu punktów, z którymi jestem skłonny się zgodzić ogólnie cały artykuł nie niesie większych wartości. Wymienia z nazwy wszystkie &#8220;szarlatańskie&#8221; i &#8220;złe&#8221; terapie nie proponując prawie nic w zamian. Po jednej stronie wagi mamy konkrety (te złe), po drugiej bliżej nieokreślone &#8220;sprawdzone metody&#8221; bez żadnych konkretów.</p>
<p>Wyobraźcie sobie, że zupełnie niespodzianie i magicznie znikają z kraju wszyscy stomatolodzy, a cała wiedza stomatologiczna przepada. W tym momencie mielibyśmy w kraju idealnie taką samą sytuację jak obecnie z dziećmi niepełnosprawnymi. Jakie opcje miałby człowiek z bólem zęba lub innymi chorobami jamy ustnej? Mógłby pójść do lekarza. Tam z pewnością dowiedziałby się, że widocznie genetycznie ma słabsze zęby i musi się przygotować na częste problemy (czyli tzw. &#8220;tak to już jest&#8221;). Na pewno byłby też leczony środkami przeciwbólowymi i&#8230; to mniej więcej tyle. Tradycyjne &#8220;uznane&#8221; metody leczenia wyglądałyby po prostu żałośnie w porównaniu do dzisiejszej stomatologii i często kończyłyby się rozłożeniem rąk. Oczywiście brak metod to pole do popisu dla zarówno innowacyjnych badaczy, jak i szarlatanów. Może powstałaby terapia polegająca na sprawianiu sobie bólu w innym miejscu, żeby zapomnieć o zębie. Może terapia polegająca na codziennym gryzieniu kamieni, żeby &#8220;wzmocnić zęby&#8221;. W końcu ktoś wynalazłby pastę do zębów. Ktoś inny zorientowałby się, że szkorbut spowodowany jest niedoborem witaminy C. Jak zareagowałoby ogólnie pojęte środowisko &#8220;metod sprawdzonych&#8221;? Ano artykułami wyjaśniającymi, że zwierzęta pasty nie potrzebują, a żyją i że pasta na pewno jest trująca dla organizmu. Jedzenie cytryn, żeby podleczyć szkorbut natomiast też przynosi więcej szkód, bo kwas uszkadza szkliwo w zębach. A w tym wszystkim zwykły człowiek. I ja się tak czuję&#8230; pomiędzy młotem, a kowadłem :-). Warto w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek, kierować się własną intuicją i dokształcać się ile się da.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Tato Kuby</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-16130</link>
		<dc:creator><![CDATA[Tato Kuby]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2013 09:02:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-16130</guid>
		<description><![CDATA[Sądzę, że błędem jest poszukiwanie jednej skutecznej metody leczenia i postępowania dla wszystkich przypadków niepełnosprawności intelektualnej: porażenia mózgowego, autyzmu, zespołu Downa itd. W przypadku zespoły Downa jest ogromna różnorodność występowania cech, chyba około 200-tu. Mogą one występować, lub nie, oczywiście są statystyki i niektóre z cech występują nawet w 50 procentach ludzi z ZD. Do tego są jeszcze sprzężenia.
Widzieliśmy szpital w Wiedniu, który od początku do końca zajmował się od urodzenia ludźmi z ZD, a jego działalność w zakresie opieki wykroczyła poza obszar opieki medycznej. Uważam, że to jest dobry pomysł na rzeczywistą pomoc instytucjonalną-wąska specjalizacja.
My nie mamy takich szpitali i póki co wszystko: opieka medyczna, edukacja, funkcjonowanie społeczne musi być organizowane przez rodziców i stowarzyszenia. Państwowe środki finansowe giną w różny sposób i nie przynoszą możliwych skutków, natomiast przepisy w rzeczywistości chroniące administrację i niekompetencję skutecznie utrudniają nam życie  . 
Artykuł dobrze, że się pojawił, bo porusza ważny problem jednak jest w dużej części krzywdzący ludzi i fundacje, które w minionym okresie poszukiwały rozwiązań i pomocy w sytuacji, kiedy nie spełniały tej roli instytucje państwowe. Widziałem sporo dzieci, które czytały nauczone metodą Domana przez program rodzinny Fundacji Daj szanse , lub zostały nieźle usprawnione. Natomiast życie niepełnosprawnych ludzi i ich rodzin jest związane z ciężką codzienną pracą, jeżeli oczekujemy postępów. Pracą związaną również z radością, gdy zobaczymy kolejny sukces naszego dziecka.
Wiem, że gdyby nie  &quot;szarlatani&quot; to nasz Kuba siedziałby dziś w kącie po turecku i kiwał się. Wybór należy zawsze do nas, ale w sytuacji braku lepszych szans należy podejmować ryzyko, oczywiście kontrolując wszystkie decyzje.
Marek]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sądzę, że błędem jest poszukiwanie jednej skutecznej metody leczenia i postępowania dla wszystkich przypadków niepełnosprawności intelektualnej: porażenia mózgowego, autyzmu, zespołu Downa itd. W przypadku zespoły Downa jest ogromna różnorodność występowania cech, chyba około 200-tu. Mogą one występować, lub nie, oczywiście są statystyki i niektóre z cech występują nawet w 50 procentach ludzi z ZD. Do tego są jeszcze sprzężenia.<br />
Widzieliśmy szpital w Wiedniu, który od początku do końca zajmował się od urodzenia ludźmi z ZD, a jego działalność w zakresie opieki wykroczyła poza obszar opieki medycznej. Uważam, że to jest dobry pomysł na rzeczywistą pomoc instytucjonalną-wąska specjalizacja.<br />
My nie mamy takich szpitali i póki co wszystko: opieka medyczna, edukacja, funkcjonowanie społeczne musi być organizowane przez rodziców i stowarzyszenia. Państwowe środki finansowe giną w różny sposób i nie przynoszą możliwych skutków, natomiast przepisy w rzeczywistości chroniące administrację i niekompetencję skutecznie utrudniają nam życie  .<br />
Artykuł dobrze, że się pojawił, bo porusza ważny problem jednak jest w dużej części krzywdzący ludzi i fundacje, które w minionym okresie poszukiwały rozwiązań i pomocy w sytuacji, kiedy nie spełniały tej roli instytucje państwowe. Widziałem sporo dzieci, które czytały nauczone metodą Domana przez program rodzinny Fundacji Daj szanse , lub zostały nieźle usprawnione. Natomiast życie niepełnosprawnych ludzi i ich rodzin jest związane z ciężką codzienną pracą, jeżeli oczekujemy postępów. Pracą związaną również z radością, gdy zobaczymy kolejny sukces naszego dziecka.<br />
Wiem, że gdyby nie  &#8220;szarlatani&#8221; to nasz Kuba siedziałby dziś w kącie po turecku i kiwał się. Wybór należy zawsze do nas, ale w sytuacji braku lepszych szans należy podejmować ryzyko, oczywiście kontrolując wszystkie decyzje.<br />
Marek</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Edyta</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-16128</link>
		<dc:creator><![CDATA[Edyta]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 13 Feb 2013 18:54:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-16128</guid>
		<description><![CDATA[Jak można tak skrytykować metody leczenia i pomagania dzieciom? Mam syna który od urodzenia miał problemy z napięciem mięśniowym i asymetrią.(urodzony przed terminem) Stosowaliśmy metodę Vojty zaraz po urodzeniu, potem przerwaliśmy  i wznowiliśmy terapię poneważ syn podczas raczkowania nie uzywał jednej rączki.(lekarz pediatra stwierdził,że może to porażenie mózgowe). Od chwili wznowienia terapii dziecko w ciągu dwóch tygodni od terapii zaczęło samo siadać. (w przewidzianym dla dzieci okresie rozwojowym.Zaczął chodzić w 13 miesiącu życia. A ćwiczenia Vojty nie są i nie mogą być dla dzieci bolesne bo wszystko robi się z wyczuciem i stanowczo przytrzymuje się dziecko w określonych pozycjach, żeby pobudzić do pracy określone mięśnie. A dziecko krzyczy bo jest mu poprostu niewygodnie.Jestem wdzięczna za terapię Vojty I Bobatha, bo dzięki temu mamy teraz w domu sprawnego 5 latka.Po własnych doświadczeniach nikt nie powie mi, że terapia Vojty nie działa.  Teraz uczęszczamy na terapię integracji sensorycznej i tam też nic terapeuta nie robi na siłę. Jak dziecko nie chce wejść się pobujać to się nie buja, a ćwiczy inne rzeczy.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jak można tak skrytykować metody leczenia i pomagania dzieciom? Mam syna który od urodzenia miał problemy z napięciem mięśniowym i asymetrią.(urodzony przed terminem) Stosowaliśmy metodę Vojty zaraz po urodzeniu, potem przerwaliśmy  i wznowiliśmy terapię poneważ syn podczas raczkowania nie uzywał jednej rączki.(lekarz pediatra stwierdził,że może to porażenie mózgowe). Od chwili wznowienia terapii dziecko w ciągu dwóch tygodni od terapii zaczęło samo siadać. (w przewidzianym dla dzieci okresie rozwojowym.Zaczął chodzić w 13 miesiącu życia. A ćwiczenia Vojty nie są i nie mogą być dla dzieci bolesne bo wszystko robi się z wyczuciem i stanowczo przytrzymuje się dziecko w określonych pozycjach, żeby pobudzić do pracy określone mięśnie. A dziecko krzyczy bo jest mu poprostu niewygodnie.Jestem wdzięczna za terapię Vojty I Bobatha, bo dzięki temu mamy teraz w domu sprawnego 5 latka.Po własnych doświadczeniach nikt nie powie mi, że terapia Vojty nie działa.  Teraz uczęszczamy na terapię integracji sensorycznej i tam też nic terapeuta nie robi na siłę. Jak dziecko nie chce wejść się pobujać to się nie buja, a ćwiczy inne rzeczy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: KAMILA</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-4281</link>
		<dc:creator><![CDATA[KAMILA]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Feb 2011 14:09:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-4281</guid>
		<description><![CDATA[Metoda Domana bardzo dobra. Moje dziecko nauczyło się bardzo szybko czytać, choć ma podejrzenie dysleksji. Pani w przedszkolu mówiła, że macie czytać tak jak Adaś a miał 4 lata. Metoda Dennisona również polecam. Mi bardzo pomogła. Polecam książkę&quot;Jak wyleczyłem moje dziecko z dysleksji&quot;.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Metoda Domana bardzo dobra. Moje dziecko nauczyło się bardzo szybko czytać, choć ma podejrzenie dysleksji. Pani w przedszkolu mówiła, że macie czytać tak jak Adaś a miał 4 lata. Metoda Dennisona również polecam. Mi bardzo pomogła. Polecam książkę&#8221;Jak wyleczyłem moje dziecko z dysleksji&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Iza</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-852</link>
		<dc:creator><![CDATA[Iza]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 22:22:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-852</guid>
		<description><![CDATA[Dla mnie dobry a zarazem skuteczny terapeuta, to taki, który będzie umiał wnikliwie zaobserwować dziecko, jego moment w rozwoju, wskazać jego mocne strony i to co potrafi. A przede wszystkim poinstruuje rodziców, jak należy z dzieckiem postępować,  jakie zabawy wpleść w życie codzienne i jakie zabawki i pomoce dydaktyczne kupować, by osiągnęło ono MAXIMUM swoich potencjalnych możliwości.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dla mnie dobry a zarazem skuteczny terapeuta, to taki, który będzie umiał wnikliwie zaobserwować dziecko, jego moment w rozwoju, wskazać jego mocne strony i to co potrafi. A przede wszystkim poinstruuje rodziców, jak należy z dzieckiem postępować,  jakie zabawy wpleść w życie codzienne i jakie zabawki i pomoce dydaktyczne kupować, by osiągnęło ono MAXIMUM swoich potencjalnych możliwości.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jarek</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-848</link>
		<dc:creator><![CDATA[Jarek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Feb 2010 18:52:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-848</guid>
		<description><![CDATA[Grześ ja nie chcę dzielić tak jak Ty choć masz rację. W moim życiu przeszedłem świadomie przez terapie, które były uważane za niewłaściwe i nic nie dające, prowadzone przez ludzi niewłaściwych. Za każdym razem stawiałem sobie pytanie: CO JA CHCĘ OSIĄGNĄĆ? CZEGO OCZEKUJĘ? Na takiej jednej z wątpliwych terapii, poznałem ludzi, których cenię do dziś, a 2 tygodniowy pobyt z Kamilem, gdy był w najtrudniejszym okresie bez komunikacji z światem zewnętrznym, do dzisiaj jest wspomnieniem najwspanialszych wakacji z moim synem! Jego miłości i potrzeby ojca, śniegu i wygłupiania się przy -26 stopniach mrozu, gdy samochód mi zamarzł :) Pamiętam jak wtedy się zmienił i jak ja się zmieniłem w stosunku do niego.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Grześ ja nie chcę dzielić tak jak Ty choć masz rację. W moim życiu przeszedłem świadomie przez terapie, które były uważane za niewłaściwe i nic nie dające, prowadzone przez ludzi niewłaściwych. Za każdym razem stawiałem sobie pytanie: CO JA CHCĘ OSIĄGNĄĆ? CZEGO OCZEKUJĘ? Na takiej jednej z wątpliwych terapii, poznałem ludzi, których cenię do dziś, a 2 tygodniowy pobyt z Kamilem, gdy był w najtrudniejszym okresie bez komunikacji z światem zewnętrznym, do dzisiaj jest wspomnieniem najwspanialszych wakacji z moim synem! Jego miłości i potrzeby ojca, śniegu i wygłupiania się przy -26 stopniach mrozu, gdy samochód mi zamarzł :) Pamiętam jak wtedy się zmienił i jak ja się zmieniłem w stosunku do niego.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Grzegorz</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-847</link>
		<dc:creator><![CDATA[Grzegorz]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Feb 2010 18:12:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-847</guid>
		<description><![CDATA[Ja tu widzę dwie grupy terapeutów-uzdrowicieli stosujących wymienione w artykule &quot;podejrzane&quot; metody terapeutyczne:
1. Tych co wierzą w ich skuteczność
2. Tych co żerują na niewiedzy rodziców w celu wyciągnięcia kasy.
Pytanie tylko, którzy są bardziej niebezpieczni?
Moim zdaniem Ci z pierwszej grupy. To oni mogą wyrządzić większą krzywdę.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja tu widzę dwie grupy terapeutów-uzdrowicieli stosujących wymienione w artykule &#8220;podejrzane&#8221; metody terapeutyczne:<br />
1. Tych co wierzą w ich skuteczność<br />
2. Tych co żerują na niewiedzy rodziców w celu wyciągnięcia kasy.<br />
Pytanie tylko, którzy są bardziej niebezpieczni?<br />
Moim zdaniem Ci z pierwszej grupy. To oni mogą wyrządzić większą krzywdę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Iza</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi.html#comment-836</link>
		<dc:creator><![CDATA[Iza]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Feb 2010 12:14:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/chory-biznes-na-chorych-dzieciach-o-tym-sie-mwi/#comment-836</guid>
		<description><![CDATA[W moim przypadku jest to tak: kieruję się trzema zasadami, we wspomaganiu mojej czteroletniej córki z ZD. 1. Nie dajmy się zwariować, czyli wybieram tylko te terapie, które RZECZYWIŚCIE są konieczne na danym etapie rozwojowym dziecka i się nie dublują. Po to, by się nie przetrenować a i inne rzeczy są ciekawsze do roboty. 2. Nie wrzucam wszystkich do jednego wora, czyli to co dla innych jest dobre, nie znaczy, że dla mnie. Oraz 3. Nic na siłę, czyli jesli nie mam na coś ochoty to odpuszczam, po to by pózniej nie zrazić się jeszcze bardziej. Drodzy rodzice: więcej sceptycyzmu i zdrowego rozsądku, bo jeśli ktoś wmawia mi, że wyleczy moje dziecko z autyzmu czy ZD, to po prostu kłamie. Owszem są leki kierunkowe, stosuje się suplementacje (na całym świecie), by wspomóc mózg i poprawić jakość życia ale tylko to . - o czym użytkownicy stron ZESPOLDOWNA. INFO doskonale wiedzą :) A cudów nie ma. Jest jeszcze inna strona medalu. Rodzic naprawdę jest w szoku, gdy dowiaduje się, że jego dziecko nie rozwija się tak jak powinno i z tego szoku ląduje tam, gdzie w ogóle nie chciał by się znależć. Tak jak w moim przypadku, gdzie dziecko, tuż po operacji serca zostało z urzędu potraktowane metodą Wojty. A tejże metody nie polecam nikomu, bo to jest po prostu KATORGA. Natomiast nie mam zarzutów co do integracji sensorycznej i myślę, że wielu rodziców także. Bo huśtanie i zjeżdzanie jest po prostu fajne, szczególnie jeśli nie odbywa się na sali rehabilitacyjnej ale na placu zabaw, wśród innych dzieci. Ale w myśl 2. zasady co dla mnie jest dobre, niekoniecznie dla innych, są i takie dzieci, które boją się huśtawek, a najmniejszy podskok do góry przyprawia ich o spastyczność. Wybiorę za tym dla mojego dziecka tylko takie terapie, przy których przynajmniej nie będzie płakało, czyli NDT Bobath, wszystkie terapie ze zwierzętami takie jak dogo czy hippo. świetna jest też metoda Montessori czy muzykoterapia. A będę unikać tych które wymuszają na dziecku nienaturalne, manierystyczne pozycje np. wspomniana Wojta czy Doman. Bardzo się cieszę, że pojawiły się w końcu głosy krytyki, bo to daje dużo do myślenia. A ubolewam nad tym, że &quot;Polska&quot; nie wzoruje się na zachodzie i nie weryfikuje, jak się okazało przestarzałych już metod a wręcz przeciwnie - ślepo za nimi podąża.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W moim przypadku jest to tak: kieruję się trzema zasadami, we wspomaganiu mojej czteroletniej córki z ZD. 1. Nie dajmy się zwariować, czyli wybieram tylko te terapie, które RZECZYWIŚCIE są konieczne na danym etapie rozwojowym dziecka i się nie dublują. Po to, by się nie przetrenować a i inne rzeczy są ciekawsze do roboty. 2. Nie wrzucam wszystkich do jednego wora, czyli to co dla innych jest dobre, nie znaczy, że dla mnie. Oraz 3. Nic na siłę, czyli jesli nie mam na coś ochoty to odpuszczam, po to by pózniej nie zrazić się jeszcze bardziej. Drodzy rodzice: więcej sceptycyzmu i zdrowego rozsądku, bo jeśli ktoś wmawia mi, że wyleczy moje dziecko z autyzmu czy ZD, to po prostu kłamie. Owszem są leki kierunkowe, stosuje się suplementacje (na całym świecie), by wspomóc mózg i poprawić jakość życia ale tylko to . &#8211; o czym użytkownicy stron ZESPOLDOWNA. INFO doskonale wiedzą :) A cudów nie ma. Jest jeszcze inna strona medalu. Rodzic naprawdę jest w szoku, gdy dowiaduje się, że jego dziecko nie rozwija się tak jak powinno i z tego szoku ląduje tam, gdzie w ogóle nie chciał by się znależć. Tak jak w moim przypadku, gdzie dziecko, tuż po operacji serca zostało z urzędu potraktowane metodą Wojty. A tejże metody nie polecam nikomu, bo to jest po prostu KATORGA. Natomiast nie mam zarzutów co do integracji sensorycznej i myślę, że wielu rodziców także. Bo huśtanie i zjeżdzanie jest po prostu fajne, szczególnie jeśli nie odbywa się na sali rehabilitacyjnej ale na placu zabaw, wśród innych dzieci. Ale w myśl 2. zasady co dla mnie jest dobre, niekoniecznie dla innych, są i takie dzieci, które boją się huśtawek, a najmniejszy podskok do góry przyprawia ich o spastyczność. Wybiorę za tym dla mojego dziecka tylko takie terapie, przy których przynajmniej nie będzie płakało, czyli NDT Bobath, wszystkie terapie ze zwierzętami takie jak dogo czy hippo. świetna jest też metoda Montessori czy muzykoterapia. A będę unikać tych które wymuszają na dziecku nienaturalne, manierystyczne pozycje np. wspomniana Wojta czy Doman. Bardzo się cieszę, że pojawiły się w końcu głosy krytyki, bo to daje dużo do myślenia. A ubolewam nad tym, że &#8220;Polska&#8221; nie wzoruje się na zachodzie i nie weryfikuje, jak się okazało przestarzałych już metod a wręcz przeciwnie &#8211; ślepo za nimi podąża.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
