<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>Komentarze do: Jaś był na pierwszej lekcji matematyki!</title>
	<atom:link href="https://www.zespoldowna.info/jas-byl-na-pierwszej-lekcji-matematyki.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.zespoldowna.info/jas-byl-na-pierwszej-lekcji-matematyki.html</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 01 Oct 2026 10:23:16 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.42</generator>
	<item>
		<title>Autor: Asiap</title>
		<link>https://www.zespoldowna.info/jas-byl-na-pierwszej-lekcji-matematyki.html#comment-14200</link>
		<dc:creator><![CDATA[Asiap]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Oct 2012 07:02:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.zespoldowna.info/jas-byl-na-pierwszej-lekcji-matematyki.html#comment-14200</guid>
		<description><![CDATA[Gwoździem programu lekcji matematyki, okazało się zniknięcie moich butów z korytarza, zezułam, czekałam na lekcję, wychodzę: nie ma! Wracałam w tenisówkach nauczycielki matematyki (za dużych, człapiących), która się czuła winna zniknięcia, nie powinna, ale jak chciała, samopoczucie mi się poprawiło, następnego dnia rano znalazłam buty rzucone za stół, w najdalszej sali. Idę z tymi butami do Jasia i się pytam: Jasiu, ty schowałeś buty mamy? A moje szczęście, mój skarb, żmija wyhodowana na własnym łonie: Tak!
W sumie to jednak miałam nadzieję, że się nie odnajdą, byłby doskonały pretekst do kupienia nowych.]]></description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Gwoździem programu lekcji matematyki, okazało się zniknięcie moich butów z korytarza, zezułam, czekałam na lekcję, wychodzę: nie ma! Wracałam w tenisówkach nauczycielki matematyki (za dużych, człapiących), która się czuła winna zniknięcia, nie powinna, ale jak chciała, samopoczucie mi się poprawiło, następnego dnia rano znalazłam buty rzucone za stół, w najdalszej sali. Idę z tymi butami do Jasia i się pytam: Jasiu, ty schowałeś buty mamy? A moje szczęście, mój skarb, żmija wyhodowana na własnym łonie: Tak!<br />
W sumie to jednak miałam nadzieję, że się nie odnajdą, byłby doskonały pretekst do kupienia nowych.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
