Przede wszystkim dowóz…czyli wnioski po szkole.
Na początku roku zastanawialiśmy się, jak Janek poradzi sobie z dowożeniem busem do szkoły. Myślę, że wielu z Was staje przed takim problemem i najczęściej myśli inaczej niż powinno.
Po pierwsze jest to nowa aktywność i do niej trzeba się dostosować. Pomimo wspaniałych ludzi, którzy sprawują opiekę nad dziećmi w tym czasie, jest to coś kompletnie nowego.
Po drugie to trwa, znów konieczne jest dostosowanie. U nas nawet godzinę.
Po trzecie, co to daje? Janek pilnuje swojego miejsca przy najbliższej koleżance. Obydwoje gadają, ustawiają tematy, ale też zapadają w letarg w trakcie jazdy. Słuchanie o tej aktywności nieźle mnie rozbawiło. U Janka “mapa” przejazdu stała się ulubioną aktywnością i zabawą. Nagle okazuje się, że dziecko analizując nawigację poznało miasto lepiej od nas…po nazwach ulic. No i dodatkowo musi rozmawiać z Panem Kierowcą o tym jak jechać.
Po czwarte organizacja wyjazdu w szkole to też nowe wyzwanie. Nie jest to łatwy trening by się zebrać o określonym czasie bo inni czekają. To jest bardzo ważne: trening zespołowy tak bym to powiedział.
W ten sposób dojazd do szkoły stał się świetnym elementem kształtującym wiedzę i umiejętności jakich by nie nabyli. Co jest ważniejsze, nie ma w tym rodziców i trzeba się dostosować, bo po prostu nie pojedziesz. I to mi się podoba.

