Nie jestem supermanem….

Grudzień 11, 2018 by
Kategoria: Po prostu życie

…chyba to kiedyś już pisałem, choć mogło być też tak: … nie jestem bogiem… Dla wielu z nowych rodziców, stajemy się chcąc nie chcąc, wzorem do naśladowania, do radzenia sobie w życiu. W takiej sytuacji zawsze powtarzam: dopóki nie wejdziesz w czyjeś buty, nie będziesz wiedzieć, jak wygląda jego życie. Co to oznacza? Nie warto kopiować tego, co wydaje się fajne, gdy jest nieaplikowalne w mojej rodzinie. Nie warto brać czyjegoś życia, gdy “swoje” może być łatwiejsze, prostsze jak nad nim się “usiądzie”.

Zawsze będę też powtarzał, że warto korzystać ze wzorców, ale życie trzeba kształtować według własnych możliwości, własnej karmy, własnych silnych stron i słabych.

Zatem, tak jak to Asia już pisała, strona jest przede wszystkim o silnych stronach życia rodziny takiej jak nasza. O tym co nas cieszy i wzmacnia…np. o górach. W Polsce wszyscy widzą ja wygląda “dno” życia, w szczególności gdy państwo społeczne jest kłamstwem, a ludzie nie zawsze są życzliwi…i po co o tym pisać, gdy wszyscy to wiedzą?

Byłem krytykowany przez wielu, że pisałem tylko o tych sprawach. Teraz góry pokazują, że możemy zrobić coś więcej…ale nikt nie widzi drugiej strony medalu, czyli po co to robimy, ile wysiłku to nas kosztuje, ile czasu zajmuje nam dojście do celu, jakim jest ciągły rozwój i wiara w to. Wszyscy widzą tylko “chwalenie się”…i dostaję maile, że to już jest nudne.

Góry jednak stały się nośnikiem działania, dobrego dla każdego z członków rodziny. Dzięki temu odczuwamy moc tego, że jesteśmy razem, bo razem musimy przezwyciężać nasze górskie cele, gdy w życiu nie zawsze tak jest. Góry hartują naszą sprawność i organizują nas, zatem są mechanizmem napędzającym nasze życie. Czasami zamykam oczy i wracam do każdej z wypraw jeszcze raz. To “grzebanie” w pamięci, szukanie tych urywków chwil, dla mnie jest jak czerpanie energii, ciepła z tych chwil…no i brak problemów.

Wejście lub nie, nie jest problemem, jest jedynie wyzwaniem. W naszym życiu, w moim życiu nie ma wyzwań oprócz tych. Za to są problemy mniejsze i większe, które dają każdemu dniu więcej lub mniej szarości. Im jestem starszy są też trudniejsze.

…a po co nimi żyć, gdy można się od nich choć na chwilę uwolnić i być tylko i wyłącznie człowiekiem, takim o jakim się marzyło, że się będzie. Nie jestem supermanem. Nazywam się Jarek Pieniak i chcę być tylko sobą.

Komentarze

Liczba komentarzy: 5 do “Nie jestem supermanem….”
  1. Monika pisze:

    I proszę nic nie zmieniać i być sobą!

  2. Marek Skwara pisze:

    Jarku , super powiedziane i za to Cię cenię . Trzeba robić też coś dla siebie i rodziny , a nie tkwić w tej szarości cały czas .

  3. Gosia pisze:

    Twoje relacje z gor nigdy mi sie nie znudza.Dodaja mi odwagi i nadzieje, ze moze byc pieknie, trzeba tylko odkryc dwoja droge. Takze prosze chwal sie jeszcze wiecej. :-)

  4. Magdalena pisze:

    Jarku, chwal się wyprawami jak najczęściej. To pokazuje nam, rodzicom dzieci z ZD, że możemy mieć wspólne pasje z.naszymi dziećmi. To jest piękne. Nawet gdybyś chwalił się samotnymi wyprawami od czasu do czasu, na pewno byśmy Cię nie skrytykowali. Tak jak piszesz każdy z nas powinien być sobą i to niezależnie od tego, czy jest rodzicem dziecka niepełnosprawnego. Pozdrawiam

  5. Monika pisze:

    Wiesz Jarku za co Cię najbardziej cenię? Za to, że jak Cię nękam telefonami i o coś znowu pytam, potrafisz mi odpowiedzieć: “na dziś wystarczy, wchodzę do domu i chcę spędzić czas z rodziną, zadzwoń jutro”. Czas z rodziną jest najcenniejszy, a ja i tak ponękam Cię następnego dnia:) Trzymajcie się ciepło i zdobywajcie szczyty!

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...