Ja rodzic, zawsze chcący by moje dziecko było najlepsze we wszystkim co robi…

Październik 11, 2018 by
Kategoria: Po prostu życie

Uważam, że nasze dzieci uzyskiwałyby więcej, gdyby nasza chęć aby ono było najlepsze, nie przesłaniała tego, co dziecko może i do czego jest predysponowane. Pamiętam jak mój kolega miał zostać muzykiem, a śpiewać nie umiał, bo tak chcieli rodzice. Czy nasze cele wobec naszych dzieci, są celami dla nich dopasowanymi, czy do naszych wyobrażeń…

Czy ja rodzic zawsze musze mieć dziecko najlepsze…czy mogę mieć dziecko, które może w czymś się realizować, w czymś innym od tego, co ja chcę, czy już nie? Czy mogę chcieć by szukało sobie swoich zainteresowań, a nie zmuszać go do tego, co ja lubię, o czym marzę dla mojego syna…i to nic że ma ZD…

Kiedyś Agnieszka powiedziała mi, że najważniejsze jest być dobrym rodzicem, ale jakim? Takim który troszczy się za dużo, czy też narzuca za dużo, a może tym, który akceptuje wszystko i dziecko takim jakim jest?

Każdy powinien być z nas rodzicem, dobrym dla dziecka, twardym dla problemów, które go otaczają…

Komentarze

1 Komentarz do “Ja rodzic, zawsze chcący by moje dziecko było najlepsze we wszystkim co robi…”
  1. Dominika pisze:

    Instytut Feuerstaina w Izraelu, ucząc dzieci jak się uczyć, nie wykonuje poczatkowych testów bazowych, które oparte są na tradycyjnych testach np. inteligencji niewerbalnej, gdzie zanotowane jest to, czego brakuje. Bateria testów skupia się raczej na tym, co dziecko rozumie, umie, jak pójść dalej z wykorzystaniem nabytych już umiejętność, a te badających zawsze właśnie zaskakują. Potem pracują z wykorzystaniem tzw. narzędzia IE (instrumental enrichment), gdzie delikatnie i powoli rozwija się bazę nowych umiejętność, ale tylko korzystając z tych nabytych. Czyli odwrót niż w tradycyjnej metodologii, gdzie dziecku przedstawia się materiał kompletnie mu nieznany, wykłada go, a potem testuje. I na pewnym etapie, wiadomo, nowy materiał siłą rzeczy będzie za trudny. To tak jakby mnie wrzucić na drugi rok fizyki, gdzie powinnam się cofnąć do klasy szóstej i od tego poziomu lecieć w górę. Szkoda, że nie ma w Polsce trenerów Feuerstaina. Znających angielski zachęcam do lektury – Beyond smarter. Mediated learning and the brain’s capacity for change. Na kindla można ściągnąć.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...