2010.12.28 – Autyzm: metoda 3i cz.2
grudzień 28, 2010 by Jarek
Kategoria: Wydarzenia
…Kalina idzie do przedszkola u maltańczyków. Jest głęboko autystyczna – prywatna skala Agaty to 4 (gdzie 1 jest leciutkim autyzmem, a 5 autyzmem wagi ciężkiej)… tak zaczyna się kolejny artykuł o francuskiej metodzie 3i. Jestem zaskoczony nią i jej skutecznością, stąd uczmy się i powielajmy to co jest dobre ![]()
W przedszkolu pięcioro dzieciaków, też autystycznych i trzy przedszkolanki, same specjalistki od autyzmu. Są postępy – a to Kalina odpowie na uśmiech, a to zrobi coś jeszcze, czego nie robiła przedtem. Ale szkodzi jej nadmiar bodźców: jedno dziecko piszczy, drugie ciągle powtarza "lalalalala", trzecie wydaje z siebie dźwięki jak przy jodłowaniu. Kalina zamiast się otwierać, zamyka się jeszcze bardziej. Dominikowie mają problem: niby Kalina robi postępy, a jednak oddala się; przedszkole wspaniałe, ale dla Kaliny za głośne (może na późniejszym etapie, kiedy będzie już z nią lepiej).
Wtedy pojawia się metoda 3i.
Nowość prosto z Francji.
Ze świetnymi wynikami.
Z nadzieją.
Wymyśliły ją dwie francuskie babcie, których wnuk był głęboko autystyczny. Babcie wymyśliły, a specjaliści dopracowali.
Agata myśli sobie: Czemu nie spróbować? Że Kalina będzie pierwszym dzieckiem w Polsce tak leczonym, no i co? Trzeba się chwytać wszystkiego; dzieci we Francji inne niż te w Krakowie?
Metoda 3i dotarła więc do Tyńca.
O autyzmie
Nie ma co się rozpisywać.

