Na to wygląda, że jestem stuknięty, trochę mniej
Bardzo dziękuję za Wasze komentarze. One potwierdzają właściwy tor mojego myślenia. Ostatnie 6 lat próbuję zmienić myślenie WSZYSTKICH rodziców dzieci z ZD, co do możliwości ich dzieci. Trzeba sięgać tam gdzie wzrok nie sięga, a rozum tego nie pojmuje. Tak jest z edukacją naszych dzieci. My musimy być otwarci
Po pierwsze edukacja naszych dzieci na poziomie przedszkolnym to wsparcie ich w rozwoju funkcjonalnym i komunikacyjnym. Dzieci przez kopiowanie mogą się zaadaptować do wzorców prezentowanych przez rówieśników.
Po drugie edukacja na poziomie 0-6 klasa szkoły podstawowej powinna być dostępna dla naszych wszystkich dzieci w ramach programów szkół integracyjnych. Powód: znów poprzez kopiowanie zachowań nasze dzieciaki w tym wieku jeszcze mogą dokonywać zmian swojego funkcjonowania, dzięki temu że mają wzorce do naśladowania. Znam przykład ze Szwajcarii, gdzie 9 letnia dziewczynka niemówiąca, ale świetnie wkomponowana w klasę, zaczęła mówić. To jest ten cel, to jest to remedium. Na tym etapie wiekowym cała najlepsza rehabilitacja, to bytność z innymi dziećmi, tymi chodzącymi do masowych szkół.
Na tym etapie na nas ciąży olbrzymia odpowiedzialność. Musimy umieć ocenić, czy nasze dziecko EMOCJONALNIE jest w stanie podołać szkole. Według mnie ono nie musi mówić, ale MUSI UMIEĆ SIĘ SKUPIĆ I BYĆ CZĘŚCIĄ SWOJEJ GRUPY. Jest to dużo trudniejsze niż komunikacja, czy umiejętności czytania, pisania.
Po trzecie, tzw. High School w USA jest niemalże powszechne dla osób z ZD. Patrząc na wskaźniki NDSS to w niektórych stanach ponad 50% dzieci z ZD idzie do tego typu szkoły. W Europie zaczyna być to temat otwarty. W Polsce, chyba nie jest to jeszcze temat, choć mogłoby być tak jak jest w Holandii:
Po czwarte college. Popatrzcie zresztą sami na to:
Przykład z Włoch:
http://www.zespoldowna.info/francesco-aglio-to-sukces-metody-domana.html
USA:
http://www.zespoldowna.info/klasa-2010-czyli-edukacja-wlaczajaca-cz-1.html
http://www.zespoldowna.info/klasa-2010-czyli-edukacja-wlaczajaca-cz-2.html
http://www.zespoldowna.info/katie-apostolides.html
http://www.zespoldowna.info/po-prostu-student-dla-22-tysiecy-student.html
http://www.zespoldowna.info/luigi-fantinelli-pierwszy-student-z-zd-ktory-ma-stypendium-erasmusa.html
http://www.zespoldowna.info/edukacja-w-vanderbilt.html
a nie piszę tutaj o możliwościach, które od 2-3 lat pojawiły się w Turcji, Malezji, Argentynie czy też o tym jak to ma miejsce w Hiszpanii, we Włoszech, Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Choć są to przykłady pojedynczych osób, warto zauważyć, że ich sukces wynika albo z przyjętej strategii rodziców, albo dzięki pojawieniu się specyficznych programów edukacyjnych. Rzadko jest tak by one miały za zadanie “wepchnąć” osobę z ZD do rywalizacji z innymi studentami. Częściej nadają cel w życiu, sens, który bez edukacji i pracy często jest nie do osiągnięcia.
Znam jeden taki przypadek z Włoch, który opowiedziała mi Paula. Chłopak z ZD poszedł na studia jako tzw. wolny słuchacz. Chciał to zrobić, bo jego dziewczyna z ZD, powiedziała że jest nieukiem i znać jego nie chce. Zakochany po uszy podjął decyzję i rozpoczął zajęcia na wydziale techniki komputerowej. Tam spotkał inną dziewczynę z ZD, która uwielbiała rysować. Uczęszczała na zajęcia na podobnych zasadach jak on. Chłopak postanowił jej dorównać, by jej zaimponować. W ten sposób męskie fascynacje płcią przeciwną, spowodowały, że chłopak skończył 2 letni kurs. Najbardziej mu pomagali, kumple studenci, któzy chcieli aby on sięgnął po cel ![]()
Na początku nikt nie dawał mu szans że to się uda. Dzisiaj pracuje w jednej z gazet lokalnych przygotowując zdjęcia do druku.
W Polsce, myślę że gdyby sukces Ani stałby się faktem powszechnym, otworzyłby ścieżkę edukacyjną szerzej dla wielu osób z ZD. Wtedy nie rozmawialibyśmy o osobach, ale być może o systemie edukacji funkcjonalnej, rozwijającej osób z zespołem Downa.

