“Dlaczego nowi rodzice nie współpracują z tymi, którzy mają duże dzieci?”
styczeń 16, 2026 by Jarek
Kategoria: Po prostu życie
15 lat temu jeden z twórców ruchu wspierania osób z ZD w Polsce opublikował artykuł na temat swojego dorosłego dziecka. Nie mogłem go zaakceptować, nie mogłem zgodzić się z jego treścią i formą. Ja widziałem ten świat inaczej i nie chciałem zaakceptować tego, że ktoś mi mówi że to jest inaczej, niż ja sobie wyobrażam sytuację w jakiej jestem. Byłem młodym rodzicem, który już odszedł z jednego stowarzyszenia, które współzakładał, gdyż miałem inną wizję aktywności, wsparcia mojego syna z ZD, biorąc pod uwagę moje doświadczenia życiowe z autyzmu.
Teraz jestem rodzicem mającym dziecko dorosłe i dzieli mnie przepaść z nowymi rodzicami. Dzieli mnie też mój wiek, gdzie moje życie wciąż się toczy wokół tego by przeżyć jak najdłużej, bo mój syn, moi synowie bez nas nie będą mieli jak żyć. Oni, nowi rodzice skupiają się na rehabilitacji, edukacji, “skutecznym wyleczeniu ZD”. Ja już to mam za sobą.
To są fundamenty które rodziców dzielą czy to ze względu na generacje, na wiek, ze względu na to o czym śnią lub z czym żyją. Czy to jest do pogodzenia? Myślę mimo wszystko, że nie. Patrząc na grupy rodzicielskie w różnych postaciach, są to zespoły oparte o działanie liderów, do których przylegają inni rodzice, którzy są niepewni tego co chcą. Od tych liderów zależy wtedy bardzo dużo, gdyż wszyscy umieją korzystać, to ich łączy.
Jeżeliby było inaczej, w Polsce mielibyśmy stowarzyszenie ogólnopolskie, w każdym mieście byłby jego oddział i wszyscy jednym głosem mówili by to samo. Tak dzisiaj nie jest.


A może każde pokolenie musi to przejść swoją ścieżką. Piękne byłoby gdybyśmy współpracowali zarówno w danym pokoleniu i między pokoleniowo, ale nie zapominajmy że za każdym z osobna idzie jakaś historia i ukształtowanie do podejmowania decyzji. Dla niektórych trudne będzie działanie na rzecz większej grupy bo jego dzieciństwo i dorosłość tego nie weryfikowało i możliwe że poświęci swoje życie dla swojego dziecka ale nie przeskoczy żeby działać dla większej grupy. Z drugiej strony może nowi rodzice żyją w strachu bo widzą doświadczone pokolenie starszych osób z ZD i ten lęk przed jutrem ich paraliżuje.
Fantastycznie byłoby, gdyby takie ogólnopolskie stowarzyszenie powstało. Gdybyśmy mogli uczyć się od siebie nawzajem. Ja, Jarku, od początku mojego rodzicielstwa czytam Twojego bloga. Jest dla mnie inspiracją, uczę się od Ciebie, jest mega wsparciem.