Żmijowiec, Smrekowiec, Jaworowa Kopa, Czarna Góra.

Kwiecień 24, 2019 by
Kategoria: Włóczykij i Tysięczniki

Kolejna na “skróty”. Kolejna niesamowita, wspaniała, ciekawa i dzięki Tysięcznikom zdobyta i poznana przez nas nowa trasa. Zostały nam cztery ostatnie szczyty, właśnie te, do zdobycia książeczki: Tysięczniki Ziemi Kłodzkiej. Zdobycie ich, znów było świetną, zaskakującą przygodą i dobrze, że tam trafiliśmy.

W Kletnie mamy już swoje miejsce do parkowania i miejsce gdzie jemy. Na naszą ostatnią wyprawę po Tysięczniki, wyruszyliśmy spod Stromej, a nasz pierwszy cel od razu pojawił się na “zamknięciu” widoku z drogi do jaskini. Żmijowiec o wysokości 1 153 m npm  mający układ długiego grzbietu był rozpoznawalny dzięki dominującym świerkom, nad lasem bukowym otaczającym Jaskinię Niedźwiedzią.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBmijowiec_(szczyt)

IMG_5070IMG_5073

Gdy minęliśmy jaskinię, poszukiwaliśmy pierwszego, za rezerwatem, zejścia z drogi w prawo, którym moglibyśmy wejść na skróty do góry. Pojawił się taki jako trakt leśny, po zbiórce drewna. Zatem my w niego i do góry.

IMG_5076IMG_5078

Pojawiły się biedronki i motyle, więc trzeba było popatrzeć na wiosnę. Jasiek świetnie je wypatrywał.

IMG_5081IMG_5082

To był ten moment, gdy na wołania o wsparcie Jaśka, Kamil zareagował. Nie wiem, czy to już wytrenowane, ale po raz pierwszy wyglądało jak braterska pomoc. Niezłe…ale Janek potem wykorzystywał to do bólu!

IMG_5083IMG_5084

Skrót był znaczący, choć wymagał wysiłku. Nagle Żmijowiec wydawał się zdecydowanie niżej i bliżej niż było to na dole Uśmiech. Kamil miał dość pomagania Jaśkowi, więc poszedł. Janek próbował go dogonić, krzycząc,wołając, “warcząc”, gwiżdżąc na niego bez skutku.

IMG_5086

IMG_5088

Zadziałały dwa mechanizmy: STROMA i skrót. Chyba Kamil pamiętał jak się zmęczył się pod Stromą dzień wcześniej, którą widzieliśmy już po drugiej stronie, gdyż był zaniepokojony. Skrót, cóż Jasiek umiał mu wytłumaczyć, że ma czekać i koniec.

IMG_5089

Fantastyczne było to, że Janek umiał rozróżnić Stromą (pierwsza poniżej) od Śnieżnika (drugi poniżej).

IMG_5090

IMG_5092

Tak jak wcześniej idąc drogą szukaliśmy sposobu by skrócić sobie drogę. Gdy pojawiła się taka szansa od razu skorzystaliśmy. Kamil niczym tramwaj po szynach, po śladach kół do góry. Janek tylko wołał KAMIL POMÓŻ! O dziwo Kamil pomagał bratu.

IMG_5096IMG_5097

IMG_5098IMG_5100

IMG_5101

IMG_5102

W ten sposób doszliśmy do czerwonego szlaku. Ciągle się zastanawiałem, jak to możliwe, że nas tutaj nie było. Jak mogliśmy pominąć te miejsce…ale też zostaliśmy zaskoczeni.

IMG_5104IMG_5105IMG_5106

Jak popatrzy się na mapy.cz to można być pewnym, że weszliśmy na Żmijowca. Prawie na pewno…gdyż pojawiają się w tym miejscu skałki, świetne zresztą, z opisem że są to skałki na Żmijowcu…ale nie Żmijowiec. Jakoś nie zwróciliśmy na to uwagi w tym momencie.

IMG_5107IMG_5125

Z tego miejsca Śnieżnik wyglądał rewelacyjnie, polecam…a Janek miał okazję, by znów brata uczyć, że jest bratem.

IMG_5112

IMG_5123

IMG_5108IMG_5109

Wydawało się, że pierwszy szczyt mamy zdobyty. Zdziwiliśmy się bardzo, gdy 15 metrów przed zejściem na nasz drugi szczyt, Asia przez przypadek zauważyła tabliczkę w miejscu….nie wiem dlaczego w tym. Zdobyliśmy w ten sposób Żmijowca w końcu Uśmiech Tuż za tą tabliczką skręciliśmy w dróżkę by dotrzeć do Smrekowca o wysokości 1 123 m npm, nasz drugi cel.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Smrekowiec_(Sudety)

IMG_5137IMG_5131

IMG_5135

IMG_5139

To było to. Po drodze ściana skał z których widać było przecież cały świat…nasz, tego dnia.

IMG_5145

IMG_5146

Kamil a w tle Czarna Góra, nasz ostatni cel (zdjęcie poniżej).

IMG_5147

Janek za to ze Śnieżnikiem w tle.

IMG_5149

IMG_5154

IMG_5157

IMG_5160IMG_5161

Nie ma żadnej wskazówki jak dojść na Smerkowiec oprócz tej przy Żmijowcu. Idzie się przez gęsty las. Kamil, który szedł pierwszy wydawał z siebie dźwięki pełnego zadowolenia…i w pewnym momencie zobaczyliśmy jak para turystów zamarła i złapała się nerwowo. Gdy ich mijaliśmy widać było odprężenie….tak Kamil zrobił za dzika, niedźwiedzia czy cokolwiek innego i wystraszył nam w gęstwinach czeskich turystów Uśmiech

IMG_5162

Janek przejął dowodzenie i kierował nas drogą, która wydawała się właściwą. Była bardzo przyjemna, choć kilka zejść wymagało wysiłku. Szliśmy tak aż do słupka z numerem 182, gdzie skrzyżowaliśmy nasze przejście z zielonym szlakiem.

IMG_5164IMG_5166

IMG_5167IMG_5168

Od tego momentu ścieżka pokazana na GPS była zarośnięta i nie była łatwa…ale Janek szedł dzielnie pierwszy, bo był czas na odpoczynek i on już zaplanował wszystko co zje, co wypije, tylko gdzie ten szczyt!

Smrekowiec niestety jest całkowicie zarośnięty młodniakiem świerkowym, więc szukaliśmy szczytu i tabliczki patrząc na każde drzewo. W końcu dotarliśmy za GPS do punktu oznaczonego jako szczyt i tam nic nie było niestety. Janek nie był zadowolony, a Kamil tak bo w końcu mógł coś zjeść.

IMG_5170IMG_5173

IMG_5174IMG_5175

IMG_5172

Charakterystyczna polana na szczycie i pozostałość po drzewie. Nie ma niczego innego charakterystycznego oprócz tego. Zdjęcie zrobione i znów na skróty chcieliśmy dojść do Jaworowej Kopy, naszego kolejnego celu.

IMG_5177IMG_5179

IMG_5181

IMG_5182

Z tej strony wyglądała na bardzo wysoką i trudną do zdobycia (zdjęcie poniżej).

IMG_5184

Weszliśmy na drogę. Janek oczywiście nie odpuścił składowanemu drewnu. Musiał zaliczyć przejście po każdym z nich.

IMG_5188

IMG_5190

Dopiero z dołu widać było istotne wywyższenie Smrekowca zdjęcie powyżej. Muszę przyznać, że Janek się rozwinął “mapowo”. W każdym miejscu, gdzie miał wątpliwości przychodził i prosił o pokazanie mapy. Analizowaliśmy wspólnie jak idziemy i umiał to wykorzystać.

IMG_5196

Na trasie pojawiły się “obiekty” które nas zaskoczyły. Wyglądały jak budki dla bardzo wielkich ptaków, albo ich gromady. Może ktoś podpowie co to?

IMG_5192IMG_5198

Po kolejnych skrótach dotarliśmy do czerwonego szlaku, którym mieliśmy dojść do Jaworowej Kopowej. Znów było fajnie, dużo śniegu, kamyki.

IMG_5201IMG_5202

IMG_5205

IMG_5203IMG_5206

Góry nas w tym roku zaskakują, uczą. W tym dniu Janek nauczył Kamil, że ten może być jego bratem. Łapał go za rękę, ten z nim żartował, Jasiek odwzajemniał mu to. Wyglądało to bardzo fajnie. Każda góra była powtórzeniem tych emocji. Byłem zaskoczony, tym że Kamil pozytywnie reagował na Jaśka potrzeby/zaczepki.

IMG_5208

Dojście na sam szczyt Kopy jest trochę zagmatwane. Stojąc na skrzyżowaniu szlaków pod Kopą nie widać, że szczyt jest i jest do niego dojście…ale stojąc plecami do słupka z opisem szlaków możemy wejść na ścieżkę, obok słupka 116, która zaprowadzi nas do ukrytej tabliczki. Jest z tym trochę zabawy!

IMG_5217

IMG_5210IMG_5211

Gdy od tabliczki przejdzie się 15 metrów dalej to staniemy na grani szczytu, charakterystycznego punktu góry, gdy patrzy się na nią z dołu.

IMG_5213IMG_5216

IMG_5215

Z Kopy mieliśmy tylko 15 minut podejścia na Czarną Górę, którą warto odwiedzić w zimie!

IMG_5218IMG_5219

IMG_5222IMG_5225

Kamil tak wystartował do góry, że my nie mieliśmy żadnych szans nawet by pomyśleć. I znów charakterystyczna sytuacja: Kamil siedzi na kamieniu i z góry nas ocenia….uff można mieć wyrzuty sumienia i zatracić wiarę w swoje możliwości.

IMG_5226IMG_5227

IMG_5228IMG_5230

Przez szczyt przeszliśmy. Wieża zamknięta, więc bez zainteresowania ze strony Janka. Ludzie w trampkach na śniegu, to też nie była komfortowa sytuacja, więc szybko zeszliśmy na dół.

IMG_5233

Myślę, że warto tutaj było dojść by zobaczyć cały Masyw Śnieżnika i całą naszą trasę z góry.

IMG_5235

IMG_5238

Nasze zejście z Czarnej Góry przewidywało wykorzystanie oczywiście skrótów. Najpierw nartostradą.

IMG_5240IMG_5241

Janek w tym czasie umiał Kamila oswoić z myśleniem o nim jako bracie. “Kamil przytul mnie!” pojawiało się dość często. Z drugiej strony Kamil próbował żartować z Jankiem i wychodziło to całkiem fajnie. Tylko trasa była dla nich za łatwa i gadali jak najęci. Przydałyby się słuchawki.

IMG_5242IMG_5244

IMG_5246

Na koniec tej części drogi zafundowaliśmy sobie zejście nartostradą. Chłopcy nie sprawiali takich, co by byli zmęczeni…a wczoraj przecież było całkiem sporo kilometrów i to po dużym, mokrym śniegu.

IMG_5248IMG_5252

IMG_5250

Jednak to co łatwe szybko się kończy. Znów starym śladem zwózki drewna postanowiliśmy zejść na dół.

IMG_5253IMG_5254

IMG_5257IMG_5260

Kiedy byłem przekonany, że to wyhamuje chłopaków, to okazało się, że byłem naiwny. To była frajda dla Jaśka schodzić w dół w tym tempie i z takimi przeszkodami! Dodatkowo wpadało się w błoto po kostki, albo odkrywało się coś, co było chyba kwiatem i można było o tym pogadać.

IMG_5262IMG_5264

IMG_5265IMG_5268

IMG_5270IMG_5272

IMG_5273

Zeszliśmy prawie pod parking…Jasiek szedł dalej jakby nie był zmęczony, Kamil pytał się o obiad, ale szedł do przodu. Co tutaj jest nie tak myślałem, po tym wspaniałym kolejnym dniu w górach. Zdobyliśmy ostatnie 4 szczyty do książeczki i tak w 4 miesiące ze śniegiem, zdobyliśmy 32 tysięczniki z Kotliny Kłodzkiej. Dobre przygotowanie w letnie wysokogórskie wyprawy, aż się boje o tym myśleć.

IMG_5274IMG_5275

IMG_5276

Na koniec te zdjęcie podsumowujące tą wyprawę. Nasza wędrówka zaczęła się od lewej strony “od wysokiej” góry czyli od Kletna znajdującego się poniżej Śnieżnika, a skończyła się na prawej stronie i tej wysokiej górze, czyli Czarnej Górze. Stamtąd wróciliśmy. Robi to wrażenie na mnie, że chłopcy to mogą pokonać.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...