Nic nie dzieje się przez przypadek czyli 3 SKOKI przez czeskie vrchoviny.

Lipiec 17, 2017 by
Kategoria: Sport

Wszystko, co robimy nie dzieje się przypadkiem. Nawet, gdy mówimy że nie jest to naszym celem, to coś nas pcha do tego by to zrobić, przejść obok, dotknąć, pomyśleć. Politycy nie chcą, a robią wszystko dla władzy i bezkarności. My mówimy, że akceptujemy nasze dzieci takie jak są, bo Bóg tak dał i to bez względu na wiarę, a wciąż niby bez celu chcemy by były inne, “nie-boskie”.

Nie ma działania bez celu, on zawsze jest nawet gdy jest ten najgorszy, najbardziej nieakceptowany. Wciąż myślimy jak politycy, że jesteśmy bezkarni zmuszając nasze dzieci do czegoś, czego one nie lubią i nie chcą….

Tak myślałem cały dzień wczoraj. Czy to jest właściwe, że jedziemy w góry bo to jest cudowne, wspaniałe. Wciąż porównywałem to do tego, co się dzieje w Polsce: ONI NIE CHCĄ BYC DYKTATORAMI ALE MUSZĄ. Ja nie chcę jechać w góry, ale muszę, muszę…po co? Jeździliśmy na rehabilitację, dajemy suplementy…po co? Nic nie dzieje się przez przypadek i może lepiej to po prostu nazwać i stanąć z celem twarzą w twarz: CHCĘ BYĆ DYKTATOREM, chcę zdobyć KORONĘ SUDETÓW, a dzieciom się to przyda…

Naszym celem jest spokój i bycie razem. Góry nie są celem samym w sobie. One są narzędziem, by być razem po 5 dniach bycia osobno. Chodzenie po górach nie zawsze jest przyjemnością. Wymaga wysiłku, wytrwałości by wejść, by zejść, nie jest to nic przyjemnego, gdy nie masz sił…ale jesteśmy razem cały dzień i to jest najważniejsze.

Gdy wczoraj wstawaliśmy bardzo wcześnie, tak myślałem czy Jasiek da radę, czy Asia nie znudzi się. Kamil miał cel: obiad gdzieś i on wszystko wytrzyma dla realizacji tego celu.  Przed nami były setki kilometrów i trzy SKOKI…bo tego inaczej nie można nazwać. Najłatwiejsze do wejścia, ale najbardziej odległe od nas. Postanowiliśmy to po prostu zdobyć i mieć to poza nami, bo daleko, bo… ale mieliśmy być razem.

SKOK pierwszy: Slunečná 800 m n.p.m.

Slunečná (niem. Sonnenberg) – szczyt o wysokości 800 m n.p.m., najwyższy w paśmie górskim Niskiego Jesionika (czes. Nízký Jeseník), w Czechach, w Sudetach Wschodnich, oddalony o około 2,5 km na północny wschód od miejscowości Dětřichov nad Bystřicí[1].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Slune%C4%8Dn%C3%A1_(Niski_Jesionik)

Jechaliśmy na Slunečná i patrzyliśmy gdzie ten szczyt jest. Jasiek z samego rana miał motywację: CHCIAŁ BYĆ PIERWSZY. Kamil wciąż wspominał o obiedzie, a Asia się trzymała mnie i było super…a góry jak nie było widać, tak nie było. Zatrzymaliśmy się w miejscu, w którym nakazał nam serwis mapy.cz …i poszliśmy tak jak on zasugerował Uśmiech czyli w miejscowości Dětřichov nad Bystřicí i skąd my znamy ten obrazek: Jasiek wystartował przez osiedle w dobrym kierunku.

IMG_5060IMG_5061

Kamil go szybko dogonił, a ja miałem wątpliwości: droga asfaltowa…czy na pewno dobrze idziemy? Jasiek z Kamilem byli rozbawieni walcząc o pozycję lidera, a moja Asia mocno trzymała mnie za rękę, więc było dobrze.

IMG_5065IMG_5066

Jasiek próbował “nieczysto” blokować Kamila, łapał go za rękę…ale nie udało się. Kamil poszedł śmiejąc się. Wtedy zastanowiło mnie dlaczego on nie boi się gór, dlaczego nie boi się lasów, samotności…i to nie pierwszy raz, Kamil jest sam, z przodu daleko.

Ponad połowa spaceru, bo to wspinaczką nie można było nazwać, prowadziła przez las i nie były to góry. Samo podejście pod szczyt, jak to się później okazało, było podobne do krajobrazu Gór Suchych i to był jedyny fragment “gór”.

IMG_5072IMG_5074

Mocno w górę, po kamieniach i gałęziach po ostatniej “zbiórce” drewna.

IMG_5077IMG_5078

…i okazało się, że doszliśmy do masztu przekaźnikowego, a trochę dalej z boku tabliczka że doszliśmy do szczytu. Zejście było już asfaltem do parkingu, bez widoków, bez tego górskiego krajobrazu…ale z motylami.

IMG_5088IMG_5096

…i ta mina ZWYCIĘZCY bezcenna.

IMG_5089

Dopiero jak odjechaliśmy w kierunku naszego drugiego SKOKu Slunečná zaprezentowała się w całej swojej wielkości.

IMG_5102

…ale ja będę pamiętał ją dzięki temu zdjęciu.

IMG_5103

Cała wycieczka to ok. 6,7 km i trwała zaledwie 1:34 h…czyli fajny spacer.

SKOK drugi: Lázek 714 m n.p.m

Lázek – wzniesienie o wysokości 714 m n.p.m. położone w północno-wschodnich Czechach, w Sudetach Środkowych, w północno-zachodniej części masywu Wyżyna Zabrzeska, około 1,8 km, na północny wschód od miejscowości Cotkytle[1], którego szczyt należy do Korony Sudetów.

https://pl.wikipedia.org/wiki/L%C3%A1zek

Po pierwsze, gdy Twoim celem są góry, przeczytanie że musisz zdobyć wzgórze, powoduje blokadę. Ale nie u Janka i Kamila. Dobry start i szybkie zdobycie celu. 23 minuty wycieczki, 1,5 km dystansu…w istocie można by go pokonać też autem…ale widoki fajne.

IMG_5105

IMG_5108

 

IMG_5130IMG_5116

IMG_5125IMG_5127

Ten z widokiem na nasz ostatni cel był super…

IMG_5110

…tak samo jak ten skąd przyjechaliśmy.

IMG_5132

IMG_5135IMG_5136

SKOK trzeci: Jeřáb 1 003 m n.p.m

Jeřáb (niem. Ebereschberg) – najwyższy (1003 m n.p.m.) szczyt Hanušovickiej vrchoviny. Jest to czeski makroregion, w skład którego wchodzą: Jeřábská hornatina – najwyższa część Braneńskiej vrchoviny oraz Hrabešicka hornatina przechodząca w grzbiet Wysokiego Jesionika. Szczyt należy do Korony Sudetów.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Je%C5%99%C3%A1b_(Hanu%C5%A1ovick%C3%A1_vrchovina)

To był nasz ostatni cel. Po tylu kilometrach przejechanych byliśmy zmęczeni “jeżdżeniem”, ale podjechaliśmy do początku najkrótszego podejścia pod Jeřáb, by go po prostu zdobyć od strony Horni Orlice.

Cel to około 4 km całej trasy, który zrobiliśmy w 1:38 h wliczając w to skrót ścieżką na poniższej mapie wskazanej kreską przerywaną tuż poniżej szczytu, gdy schodziliśmy.

IMG_5194IMG_5196

Start jak zawsze taki sam Uśmiech

IMG_5144IMG_5145

Jeřáb okazał się być górą. Po spokojnym dojściu przez łąki i las świerkowy, trzeba było się niestety mocno napocić. I tutaj Jasiek po raz pierwszy miał dość. Musieliśmy doładować bateryjki i poszliśmy dalej…niczym przez Jagodną pełną jagód, dużych i słodkich. Mały odpoczynek przy źródłach Cichej Orlicy https://pl.wikipedia.org/wiki/Cicha_Orlica zrobił dobrze nam wszystkim przed ostatnią częścią przejścia przez młodniki…trochę denerwujące.

IMG_5149IMG_5154

IMG_5155IMG_5158

Sam szczyt jest płaską, zarośniętą przede wszystkim jagodami, częścią mimo wszystko, lasu świerkowego. Bez widoków gdzie jesteśmy, jakie góry nas otaczają.

IMG_5160IMG_5163

Zdjęcia…i u Kamila odezwał się CEL: OBIAD! …a u Jaśka: NOGA BOLI!

Dla Jaśka dzień okazał się być jednak męczącym. Choć zrobiliśmy w sumie ca. 12,6 km przejść, co wielokrotnie przez nas było realizowane i zdecydowanie przekraczane. Zmotywowanie go by wracać nie było łatwe tym bardziej, że Kamil wypalił na dół i Jasiek drugi raczej nie umie chodzić. Jest albo pierwszy…albo HAMUJĄCY! Z tego powodu wybraliśmy skrót, cały czas w dół…i przez cały dzień nie spotkaliśmy żadnego turysty, tak to nagle do mnie przyszło.

IMG_5169IMG_5176

IMG_5188

…i na koniec te motyle, przypomniały mi że sierpień się zbliża i to czas motyli, pięknych i wspaniałych w szczególności w górach.

IMG_5187

Cel osiągnęliśmy. Byliśmy cały dzień razem. Po obiedzie Kamil był cały czas roześmiany, Jasiek odzyskał wigor, a my zaczęliśmy planować kolejne nasze wędrówki. Zostało nam kilka szczytów na których choć byliśmy, nie mamy potwierdzeń fotograficznych więc czekają nas fajne wyzwania, bo to już góry, a może w końcu góry Uśmiech

Wszystko i wszyscy mają swój cel. Być może nienazwany, ale on jest. Nic nie dzieje się przez przypadek, czasami trzeba się “schylić”, by go po prostu “przygarnąć”. W ten sposób tworzymy szanse, które można wykorzystać, choć nie wiemy dokąd nas zaprowadzą, ale warto je mieć. WARTO.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...