“…i nie potrzebują naszego współczucia. Tylko akceptacji.”
kwiecień 8, 2013 by Jarek
Kategoria: Po prostu życie
Jakub jak zwykle czujny za co dziękuję, podrzucił bardzo wartościowy artykuł autorstwa Majki Lisińskiej-Kozioł. O inności i akceptacji. Bardzo mi się spodobał, bo jest taki normalny, “mój”.
To co mi zapadło z tego artykułu to są zdania i słowa, ale dobrze dobrane.
O Klimku:
Jest inny, nie dziwny – podkreśla. – Nawet jeśli nie zna tabliczki mnożenia. Ile dzieci ma dysgrafię i dysleksję? Czy są dziwne?
O Irku:
Irek też nie jest dziwny. Irek jest przystojny. – I wie o tym – opowiada Joanna. W modnych dżinsach, kolorowej koszuli, fajnie ostrzyżony, prezentuje się fantastycznie. Czasem bywa uparty. – Po dziadku – cieszy się babcia. Ale pielęgniarka sprowadza ją na ziemię: – Nie po dziadku, Te dzieci tak mają.
O chłopakach:
Dzieci, które są powodem do dumy
Nauczyciel o sobie i klasie i chłopakach w klasie:
Iwona Bukowska, nauczycielka Klimka przyznaje, że na początku miała obawy. Do tej pory nie pracowała z dziećmi z zespołem Downa. – Teraz jestem zadowolona. Wzbogaciłam swój warsztat pracy. A Klimek i Antek to sympatyczni chłopcy. Klasa ich zaakceptowała. Nawiązały się między dziećmi przyjaźnie i to będzie procentowało w przyszłości. Uczniowie codziennie przekonują się, że Klimek i Antek nie są od nich gorsi. Mają mnóstwo innych zalet i talentów. Antek jest uzdolniony muzycznie. Klimek komputer ma w jednym palcu. I jest ekspertem od sów. Kocha przyrodę.
O integracji:
Zdaniem terapeutki, dzieciom mającym specjalne potrzeby edukacyjne, chodzącym do masowej szkoły, należy stworzyć odpowiednie warunki; w małej grupie, gdzie jest uwzględniane tempo ich pracy i mają poczucie sukcesu. Wspólne posiłki, przerwy, wyjścia, zajęcia sportowe sprawiają, że dzieci oswajają się nawzajem ze swoją innością. – Ale najważniejsze jest, żeby niczego nie generalizować – mówi terapeutka. – Wśród dzieci z zespołem Downa są też bardzo zdolne, które doskonale sobie poradzą w zwykłej klasie. Nie można im tego zabierać.
Każdy człowiek lubi wyzwania. Chce się bawić, ale też uczyć, a w późniejszym życiu znaleźć zatrudnienie, zarabiać i założyć rodzinę. Takie same pragnienia ma młodzież z zespołem Downa. Bywa jednak, że rodzice zamykają swoje dzieci w czterech ścianach, żeby je chronić i mieć pod kontrolą. Grzegorz, osiemnastolatek z zespołem Downa, któremu mama wciąż kupuje piżamy w misie, nie ma kolegów. Czasami bywa agresywny i smutny. Nie z powodu wady genetycznej. Tylko dlatego, że choć w dobrej intencji, mama odebrała mu prawo do własnego życia i własnych wyborów. Który osiemnastolatek, skazany na spędzanie czasu w domu i koszulki w kotki, byłby zadowolony?
Polecam Wam wszystkim.

