Sławkowski Szczyt

Październik 5, 2020 by
Kategoria: Korona i Diadem

Jest to najlepszy szczyt do zachwycania się światem, pod warunkiem że ma się kondycję i siły. Wysokość 2 453 m npm, która jest do zdobycia od razu za ostatnim budynkiem Starego Smokowca na Słowacji, uczy szacunku. Sławkowski Szczyt należy do Turystycznej Korony Tatr i trzeba było go zdobyć…i gdyby Pani Justyna Kowalczyk wcześniej powiedziała, że to “kawał góry” to może byśmy się nie odważyli…a tak zdobyliśmy Sławkowski Szczyt Uśmiech

https://pl.wikipedia.org/wiki/Sławkowski_Szczyt

Janek śpiący, zmarznięty choć słońce świeciło, wyraźnie nie był zmotywowany by iść, ale szedł. Kamil za to poszedł zadaniowo: jesteśmy na szlaku, na górze jest nagroda to idę. Jak zwykle swoim krokiem, w trybie wolnym odjechał…i jak tutaj zacząć lekko i z przekąsem, jak wszystko idzie pod górę!

IMG_8837

IMG_8838IMG_8841

Jankowi dzień luzów wyraźnie przeszkodził. Zgubił rytm i “kiedy będzie koniec” było w trybie włączonym stale.

Jakoś nie widzieliśmy w tym nic złego, że góra była nad naszymi głowami. No była i co z tego….może dałoby się zgrać jakiegoś Shreka: “Shrek nie patrz w górę!!!…ja patrzę! bo warto było.

IMG_8844

IMG_8847

Człapaliśmy.Droga skręciła w sposób zaskakujący w lewo i tak się zastanawialiśmy po co, ale po chwili Kamila nie było widać i droga skręciła w prawo. Taki rytm czekał nas podczas tego dnia: to w lewo, to w prawo i ciągle w górę, gdyż od tych pierwszych kroków dwie rzeczy były pewne:

-to że idziemy do góry

-i że te ryki to rykowisko…budowało to atmosferę.

Jakoś doszliśmy do Magistrali Tatrzańskiej najważniejszego szlaku tatrzańskiego po słowackiej stronie. On niczym autostrada trawersuje południowe stoki ponad pasmem kosówki często…smaczne!!! Tam trochę Janek się poprawił, ale jak iść za Kamilem mając krok dwa razy mniejszy? Albo się biegnie tak jak Asia, albo się hamuje Kamila tak jak to robi Asia, albo się go nie widzi tak jak my to mieliśmy obydwaj. “Człap, człap” to był nasz rytm i tak zostało na cały dzień.

IMG_8848

IMG_8849

Asia z Kamilem od tej pory szli razem. Ten duet mi imponował z każdego powodu. W momentach skrętu w lewo na grani dawali nam fory i czekali. My z Jankiem próbowaliśmy pokonać kamienie na szlaku i brak sił. Ładowaliśmy się na grani…a Kamil jak pociąg szedł do góry. Ja wiedziałem już na Maksymiliance, czyli na punkcie widokowym, że to nie na moje siły i tak z Jankiem się sprzeczaliśmy kto ma ich mniej. Jedno co nas trzymało to te widoki. Niech ktoś powie, że słabe, gdy nie ! Ten na Łomnicę pierwsza klasa.

IMG_8854

IMG_8855

Na mapie wyglądało, że zrobiliśmy połowę trasy i mieliśmy już 1 550 metrów wysokości, a okazało się że to w istocie początek naszego wspinania. Szlak z kamieni niby łatwy, ale nie taki łatwy. My widzieliśmy z Jankiem kosówkę, kamienie, skały i czasami fragmenty ubiorów Asi i Kamila, które idealnie zlewały się mimo wszystko z kamieniami, ale czy oni nas…wątpliwe.

IMG_8859

IMG_8860

IMG_8863

Po 3 nawrocie nastąpił przełom. Janek odkrył, że można skakać ze skały na skałę, a Asia i Kamil poczekali, a widoki były coraz fajniejsze…próbowaliśmy od tej pory być z nimi Uśmiech RAZEM. DWA ŚWISTAKI TO MY A TUTAJ KOZIOROŻEC I KOZICA. Nie było łatwo.

IMG_8865

IMG_8866

Nie trwało to długo, co widać na zdjęciu poniżej. Kto spostrzegawczy zobaczy punkcik w kosówce. To Kamil, Asi nie było widać.

IMG_8867

Skoro nie mieliśmy szans a było już czarno w moich oczach, dopieszczaliśmy z Jankiem przeskakiwanie z kamienia na kamień. Problem był ten, że nie było dyskusji o najłatwiejszych a o największych i najtrudniejszych. Asia już chciała dzwonić do nas jak się okazało, bo zmęczyli się odpoczywaniem i czekaniem na nas.

IMG_8870

IMG_8872

IMG_8876

Pojawiły się potężne skały. Nie były łatwe technicznie do pokonania. To wymusiło współpracę no i Kamil czasami wspomagał Janka, który w każdy możliwy sposób próbował wejść na górę, na skałę, ale nie w ten oczekiwany sposób.

IMG_8877

IMG_8883

Przyznam się: to był najdłuższy odcinek dla mnie wchodzenia na górę. Asia z Kamilem znikali, my z Jankiem próbowaliśmy…ale jak pojawiły się grzebienie i ponad nimi ten WIERZCHOŁEK, to jakoś traciliśmy siły. Kamień na kamieniu i to pod górę! Ile można iść…trzeba iść cały czas!!!

IMG_8885

IMG_8889

IMG_8878

Sławkowski będę pamiętał jeszcze z tego punktu widzenia: jak byłem na prawym zakręcie to miałem łagodną górę nad sobą. Jak miałem lewy zakręt to byłem na grani, z powietrzem i strachem w oczach. Oczywiście spojrzenie Janka było inne: łagodne było nudne, straszne było warte popatrzenia.

IMG_8897

Królewski Nos o wysokości 2 273 m npm nas zdołował. My na dole, Asia na górze z Kamilem, a Sławkowski na jeszcze większej “górze”. Odkąd chodzimy po górach, to pierwszy taki szczyt, że liczyłem kroki, kiedy się to skończy! On nie jest brzydki, on jest ciężki kondycyjnie. Ma też to do siebie, że niszczy Ciebie zawsze inaczej co 100 metrów Uśmiech

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kr%C3%B3lewski_Nos

IMG_8900

Te kamienie mnie najbardziej zniszczyły. Jeden krok nie mógł być podobny do wcześniejszego. Janek skakał, a Asia z Kamilem na 6-tce spokojnie “wbiegali” na szczyt….ale poczekali jeszcze na drugiej stronie skał.

IMG_8903

IMG_8881

Taki widok, patrząc w dół to tylko tutaj.

IMG_8882

Asia zarządziła wejście wspólne na szczyt. Podejście było o tyle kłopotliwe, że nie mając sił, trzeba było jeszcze zmierzyć się z materiałem skalnym tak to nazwę, który pozwalał tobie na wejście 2 kroki do góry, pod warunkiem zejścia jeden w dół.

IMG_8891

IMG_8892

IMG_8895

IMG_8880

Cały czas szło się w skupieniu tytułem wysiłku i trudności z podłożem. To pozwoliło mi zrozumieć jedno: ludzie tutaj to wybrańcy. Muszą mieć na tyle dużo sił, że mogą oglądać wspaniale krajobrazy stale, bez względu na wysiłek. Ci bez kondycji, idą nosem po ziemi i nie ma siły, by coś widzieli!!!

IMG_8905

IMG_8908

IMG_8910

W końcu weszliśmy. Janek zadyszany i to wyraźnie. Nawet pochwała ze strony Słowaków nie zrobiła na nim wrażenia…ale to trwało oczywiście chwilę do momentu: pić!!! i potem było już wszystko jak zwykle. Janek był wszędzie i oczywiście robił wszystko po swojemu.

IMG_8915

IMG_8926

Usiąść w tym miejscu to bajka. Patrzysz w dół, nie ma takich widoków nigdzie, widzisz wszystko do parkingu włącznie. Wyginasz się do tyłu i widzisz góry jak malowane, wysokie i przerażające, a na nich ludzi wchodzący po ścianach. Strach się bać.

IMG_8934

IMG_8936

IMG_8937

IMG_8940

Kolejna niespodzianka: płochacz skalny na 2 450 z hakiem to gratka!

IMG_8941

Odpoczęliśmy i trzeba było zejść. Sławkowski nie jest typową górą. Tutaj się stale “zlatuje” w dół. ROBI TO WRAŻENIE. Wchodzisz nie widzisz, nie czujesz tego. Tutaj przy zejściu już pierwsze kroki budziły emocję…”Tato a tam jest parking?” dziecko wskazywało, bo było go widać!!! Trochę nietypowe.

IMG_8945

IMG_8947

IMG_8948

Schodzisz widzisz “lepiej”. Nagle my widzimy, że wspinacze schodzą z “nami” po ścianie Łomnicy. Nie da się oderwać oczu od tego i co zakręt poszukuje się tego wspinacza!!!

IMG_8949

IMG_8951

IMG_8953

Odpoczywaliśmy na “Nosie” na zejściu. Mieliśmy tego wszystkiego dość. Jak schodzić w dół, gdy ciągle się widzi parking bez względu na wysokość na jakiej jesteś?! To trzeba przeżyć, bo tego się nie da zrozumieć.

IMG_8955

IMG_8956

IMG_8957

…a potem znów w dół, raz trochę bardziej w dół, raz trochę do “góry” w dół i tak można by wymieniać te nasze przejścia w dół.

IMG_8960

IMG_8961

Co jest ważne. Zejście robiliśmy prawie razem. Słyszałem nawet od Asi ten tekst: “Od tych zakrętów to może się w głowie zakręcić”…ale szła to w lewo, by po chwili iść w prawo.

IMG_8962

IMG_8964

IMG_8967

….i tylko Łomnica wciąż była przed nami, jako niezmienny element ze wspinaczem, a pięknie na tej ścianie wyglądał.

IMG_8968

IMG_8971

IMG_8972

IMG_8974

Byłem szczęśliwy, gdy nie było już kamieni pod nogami. Byłem szczęśliwy, gdy nie trzeba było skręcać to w lewo to w prawo. Janek chyba też, bo jak dał w “długą”, to trzeba było mocno ciągnąć do niego.

IMG_8978IMG_8981

IMG_8983IMG_8988

IMG_8989

Czy to był nudny szczyt? Nie.

Czy był to łatwy szczyt? Nie.

…ale jest wykańczający! Jest za “wysoki”. Ma za dużo zakrętów i kamieni…to mi zostanie. I lepiej narzekać, choć się weszło, niż marudzić, że chętnie bym wszedł ale może jutro.Ufff, potrzebowałem odpoczynku jak nigdy. Cieszyło mnie to, że cała rodzina też tak myślała, bo Sławkowski po prostu nas wykończył do komórki włącznie.

IMG_8990IMG_8991

 

dzień wyprawy zdobyte szczyty (cele) długość trasy w km przewyższenie w m
1 Jałowiecki Przysłop, Banówka 17,9 1 344
2 Brestowa, Salatyn, Spalona, Pachola, 15,3 1 212
3 Świnica, Kasprowy Wierch, Beskid, 18,4 1 496
4 Staw Smreczyński, Schronisko Ornak, Wąwóz Kraków 15,8 655
5 Sławkowski Szczyt, Królewski Nos 15,6 1 440

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...