9 lat to najlepszy czas na pójście do szkoły dla dziecka z zespołem Downa

grudzień 26, 2014 by
Kategoria: Edukacja

Jak znam życie, mało kto z Was, myślał już o orzeczeniach do przedszkoli, szkół. Większość z Was jest pogrążona ciężarem myślenia w postaci: kiedy dziecko, moje dziecko z zespołem Downa powinno pójść do szkoły. Ci nieliczni, zadają mi ostatnio takie pytania.

Z mojej perspektywy dziecko z zespołem Downa powinno iść do przedszkola jak najwcześniej. Kopiując zachowania dzieci zdrowych jest w stanie “podciągnąć” swoje braki bardzo szybko. Znam takie przypadki, gdy dzieci nie chodzące z ZD, nagle w przedszkolu wstawały, i podobnie było z komunikacją.

Co do szkoły jest jeden problem, a raczej dwa, przy czym ten drugi nie jest zależny od samych dzieci. Na początek gotowość szkolna dzieci. Dla wielu rodziców gotowość szkolna to umiejętność mówienia, czytania, liczenia. Dla mnie NIE!

Z perspektywy moich doświadczeń najważniejsza jest DOJRZAŁOŚĆ EMOCJONALNA DZIECKA do funkcjonowania z dziećmi w szkole. Widzę, że to jest problem, który NIE jest brany pod uwagę przez rodziców, poradnie i same szkoły…a potem jest duży SZOK!. Dziecko “ucieka” od rówieśników, chowa się przed nauczycielami, lekcja to dla nauczyciela stały temat “zabawy w chowanego” z takim dzieckiem.

Analizując rozwój społeczny i emocjonalny dzieci z ZD uważam, że optymalny wiek to około 9 lat gdy powinno pójść do pierwszej klasy. I tutaj mamy pewną sprzeczność:

USTAWA POZWALA NA ODRACZANIE DZIECKA JEDYNIE DO 8 ROKU!

przez co zasadniczo wymusza na rodzicach karkołomną decyzję, szkodliwą także dla systemu oświaty.

RODZICE MUSZĄ WPROWADZAĆ DZIECI Z ZD DO SZKOŁY W WIEKU 8 LAT, BY PRZETRZYMAĆ JE W 1 KLASIE PRZEZ 2 LATA, BO POTEM EDUKACJA JEST JUŻ ZDECYDOWANIE BARDZIEJ EFEKTYWNA DLA WSZYSTKICH.

Komentarze

1 Komentarz do “9 lat to najlepszy czas na pójście do szkoły dla dziecka z zespołem Downa”
  1. dorotkowo pisze:

    Bywa i tak, ale bardzo często – zwłaszcza jeżeli dziecko chodziło do przedszkola – jest wystarczająco dojrzałe by pójść do I klasy w wieku 7 lat. Tak było z moją Dorotką. Czy dałaby radę w wieku 6 lat (tak jak określa to nowa ustawa)? Trudno powiedzieć, bo teraz ma 10:-) Myślę jednak, że każde dziecko rozwija się indywidualnie i nie trzymałabym się ani tych 7, ani 8 czy 9 lat. Nie ulegałabym też presji z jaką spotyka się rodzic w szkole, która chce jak najdłużej mieć dziecko u siebie (z wiadomych względów). Nasze dzieci mają prawo do wyjątkowo indywidualnego traktowania. Jeżeli trzeba – odroczmy je, jeżeli nie jest to konieczne – dajmy mu szansę. Odroczyć zawsze można i robienie tego na starcie traktowałabym jako ostateczność. Decydując się na szkołę pamiętajmy jednak o tym, że ważne jest to co będzie napisane w orzeczeniu o kształceniu specjalnym. Jeżeli zdecydujecie się na szkołę integracyjną czy edukację włączającą, a dziecko ma orzeczenie o lekkim upośledzeniu umysłowym nie dziwmy się, że nauczyciel wymaga by wykonywało zadania na poziomie klasy. Jeżeli daje radę – super, jeżeli nie wystąpmy o ponowne badanie, ponieważ jeżeli w orzeczeniu “stoi napisane”, że upośledzenie jest umiarkowane dziecko ma obowiązek zrealizować inną podstawę programową. Ważny jest też Indywidualny Program Terapeutyczny (wymagany także w szkołach specjalnych) oraz to by zarówno nauczyciel (jak i rodzic) realizował założenia tego programu. Najważniejszy jednak jest człowiek:-) Dorotka chodziła do szkoły specjalnej, ale trafiła nam się pani… delikatnie mówiąc “niezbyt udana”. Zmarnowaliśmy rok. Pani przerobiła z Dorotką 3 literki i nie zauważyła, że dziecko już we wrześniu znało cały alfabet:-( I mimo że szkoła jako placówka wydawała się OK, ok. 140 dzieci, sami specjaliści z super kwalifikacjami, świetna dyrekcja mająca zawsze czas dla rodzica, miły personel pomocniczy, ale mimo to zawiodła jednostka, której powierzono dziecko. Długo się zastanawialiśmy co robić, bo wiadomo – człowiek się boi, że zaszkodzi dziecku. Przenieśliśmy jednak Dorotkę do Integracyjnego molocha, 700 dzieci, 150 nauczycieli, często niekorzystne rozwiązania organizacyjne, mur między rodzicami a dyrekcją szkoły, a często i nauczycielami, ale trafiła nam się super nauczycielka wspomagająca. Od razu wzięła się z kopyta do pracy. Dorcia pisze, czyta i liczy w obrębie 20. Wprost uwielbia czytać. Nie zniechęca się, że czasem jej coś nie wychodzi. Nie poddaje się, próbuje i się udaje. Gdyby nie nasza Pani Jola, kto wie jakby było, nawet przy ogromnym zaangażowaniu rodziców i całego Dorotkowa. Najważniejszy jest zatem człowiek. Nie odraczajcie jednak, jeżeli nie musicie. Jeżeli jednak jest to konieczne odroczcie dziecko, zwłaszcza gdy chodzi o niedojrzałość emocjonalną (w określeniu tego pomogą Wam specjaliści, nie opierajcie jednak swojej decyzji na jednej opinii zwłaszcza, gdy opiniujący jest związany z placówką, do której chcecie skierować dziecko:-)

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...