Świtkowa najtrudniejsze szlakowe podejście w polskich górach poza Tatrami

październik 6, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

To nie był cel sam w sobie. Stwierdziliśmy, że w Beskidzie Żywieckim nie byliśmy jeszcze w tym regionie i tak wyszło…dotarliśmy i tam, z ulubionej przez Janka Soblówki. Wszyscy wiedzą w szkole i w domu, że on tam jedzie więc trzeba było tam dojechać po raz kolejny.

IMG_0767 IMG_0768

IMG_0769 IMG_0770

W Soblówce już widać było jesień. Niby jeden dzień, niby tylko kilka km odległości od Złatnej, w której byliśmy dzień wcześniej, a tu już było widać piękne kolory jesieni dużo barwniejsze niż tam. Janek z karteczką i informacją, że idzie żółtym szlakiem do kolejnego schroniska, był w nim kiedyś, by kupić kolejny magnes. Zakodował, że idziemy na Rycerkę od rycerzy i poszedł za Kamilem, korzystając z asfalciku prowadzącego pod górę. Nie był to nieznany dla nasz szlak. Wracając z Muńcoła dokładnie tym szlakiem schodziliśmy. Nie wiem czy to, a być może magnes zrobiło różnicę. Janek wyprzedził Kamila a ten spokojnie szedł za nim, wyraźnie nie mogąc go wyprzedzić to raz, dwa Janek narzucił niezłe tempo. Uwaga: dzień wcześniej był po 16 km i teraz nie wyglądał na to, że je wczoraj przeszedł :)

https://www.zespoldowna.info/muncul-kotarz-wiertalowka-w-beskidzie-zywieckim.html

IMG_0774 IMG_0775

Szedł i się witał z ludźmi. Świetnie zapamiętując tych, którzy z nim trochę pogadali po drodze. Była Pani Karolina, Pani Iwona, Pan Marek…trochę by się uzbierało tych osób…ale my szliśmy do Bacówki, gdy pozostali turyści na Małą Rycerzową, na Halę.

IMG_0777

IMG_0780 IMG_0781

W końcu udało się Kamilowi odzyskać numer 1, choć skręt do Bacówki to Janek wyłapał, a nie on. To była motywacja Janka która pozwoliła mu na szybkie dojście do Bacówki. On tam nawet mógł już zakończyć wyprawę, bo zjadł swojego croissanta, nabył magnesik, wypił herbatę, odpoczywał w słońcu.

IMG_0782

IMG_0784

IMG_0785

IMG_0786

IMG_0787

Pod Bacówką, to wszyscy odpoczywaliśmy i oglądaliśmy wspaniałe widoki. Asia jak zobaczyła pamiętne zejście z Rycerzowej to nie była przekonana, że ona tam chce iść, ale poszła, bo chłopcy nie ociągali się, tylko parli do góry. Janek znów zaczepiał każdego napotkanego, a na górze przywitał grupę około 20 Pań Turystek pytając się każdą o imię i przedstawiając się.

IMG_0791

IMG_0794

Dojście do szczytu już odbyło się bez towarzystwa. Nie wiedzieliśmy gdzie idziemy, gdyż niebieskim szlakiem słowackim, z Rycerzowej to nie mieliśmy jeszcze przyjemności schodzić. Jedno na co nie wpadliśmy w tym momencie, to że kilka osób wchodzących wyglądało na raczej zmęczonych. My bez skrępowania postanowiliśmy po prostu poradzić sobie z tym.

IMG_0796 IMG_0797

IMG_0798 IMG_0799

Po kilku metrach zaczęło się. Zdjęcia tego nie oddają. Rozpoczęło się na szczęście dla nas “spadanie” w dół. Jeszcze jedno nie skończyło się, zaczynało się drugie. Na szczęście było to w dół…i było pusto.

IMG_0805 IMG_0806

IMG_0809 IMG_0810

IMG_0811 IMG_0812

W ten sposób doszliśmy do przełęczy o nazwie Przysłop. Zazwyczaj ostatnio były to wysokie góry, a tym razem mieliśmy odmianę. Przed nami była Svítková po słowacku, a po polsku Świtkowa. Nie wyglądała na jakąś specjalnie wysoką, ale miała ładny kształt graniastosłupa z tej strony. Wiedzieliśmy, że mieliśmy być przez nią przetestowani, ale za nim my wyruszyliśmy to chłopcy byli ponad 100 metrów przed nami.

IMG_0813 IMG_0814 IMG_0815

IMG_0817 IMG_0819

Zdjęcia tego nie oddają. Pierwszy widok, to chłopcy jakby nad nami byli, małe punkciki. O dziwo Kamil znów szedł za Jankiem, który wybierał drogę. Podeszliśmy bliżej, Janek wzorem Kamila siedział na słupku granicznym, a Kamil niemalże na czworakach próbował wchodzić dalej. Walka trwała.

IMG_0823 IMG_0826 

IMG_0829 IMG_0830

Janek zrobił ponad 16 km dzień wcześniej, tutaj nie było tego widać. Szedł dzielnie ostrym nachyleniem, wybierając swoją drogę. Kamil zatrzymał się nad nami prosząc o pomoc. Idąc, tak jak wybrał, szedł po okruchach skalnych i się ślizgał w dół. Pokazałem mu drogę, która choć była o dziwo błotnista, to jednak była niczym schody, dzięki którym dało się wejść. Stromizna była stała, na szczęście była krótka. Chłopcy usiedli z wrażenia na słupku. Asia sama podchodziła. W tym czasie doszli do nas biegacze ciesząc się z piękna krajobrazu. Gdy próbowali nam powiedzieć, że Oszust to jest góra, sprzeciwiliśmy się im. Gdy zobaczyli w dole Asię, wyraźnie z nami się już zgodzili. Świtkowa to najtrudniejsze podejście pod względem nachylenia na jej całym przebiegu w Polsce, na szlaku, poza Tatrami!

IMG_0831 IMG_0844

IMG_0836

https://www.zespoldowna.info/w-beskidzie-zywieckim-najtrudniejsze-podejscie-jest-na-oszusa-czy.html

Jeżeli byłoby choć ciut więcej wilgoci, śniegu nie weszlibyśmy. Nachylenie na całym podejściu jest ekstremalne, w Tatrach już byłoby z łańcuchami na pewno. Podejście jest krótsze od tego z Oszusta, który jest bardziej “rozciągnięty”, dzięki temu daje odpocząć. Tutaj po prostu się wchodzi. Podziwiałem Janka, Kamila, Asię bo to był wyczyn godny naszej 1080 szczytu zdobytego razem.

IMG_0849 IMG_0852

IMG_0854 IMG_0855

Poszliśmy dalej niebieskim szlakiem. Nikt nie miał ochoty wracać. Kierunek Bukowinka 1081 szczyt do kolekcji. Cóż z jednej strony była to prawdziwa puszcza bukowa. Po polskiej stronie…piękne widoki na Rycerzową i jej hale. My szliśmy jak na Lackowej w Beskidzie Niskim, albo w parku szeroką aleją. Jednak trzeba było zejść. Myśleliśmy o skrócie, taki mieliśmy plan, a tutaj była puszcza.

IMG_0857

IMG_0860 IMG_0863

W końcu udało się wypatrzeć ścieżkę. Trochę zamaskowaną wielkimi trawami, ale daliśmy radę. Rycerzowa z nimi wyglądała jeszcze lepiej. Skrót był “spadaniem” w błocie. Nigdzie nie było wody w strumieniach, ale tutaj na drodze mieliśmy błoto. Jakoś udało się zejść.

IMG_0861

IMG_0868 IMG_0871IMG_0873 

IMG_0875

Pożegnaliśmy Świtkową na zdjęciu powyżej po prawej stronie. Zostanie u nas w głowach KRÓLOWĄ podejść szlakowych w Polsce. My będziemy o niej wspominać z dużym szacunkiem stawiając ją zdecydowanie na pierwszym miejscu zaraz za Smereków Wielkim (potężne podejście, choć nie ma na nim szlaku) i Oszustem. Cieszy mnie, że wszystkie zdobyliśmy, a Ci którzy poszukują doznań mogą połączyć przejście nimi w tzw. poligon beskidzki i będzie to duży teren ćwiczebny, o czym przekonali się Panowie biegacze.

https://mapy.com/s/cokolabura

IMG_0876 

IMG_0881 IMG_0882

Na koniec powiem tak. Jak sprawdzałem zapisy na zegarku, to myślałem że się coś się zepsuł. Drugi dzień trekingu i znów 16.30 km. W wykonaniu Janka to świetne potwierdzenie jego wytrzymałości. Motywacja jaką miał do przejścia przez te dwa dni plus suplementacja poprawiająca jego wydajność dała właściwe efekty. Tempo, sprawność i przywództwo zrobiły na nas wrażenie. Przez cały dzień komentowaliśmy to co udało mu się osiągnąć na wyprawie w dniu poprzednim. Teraz byliśmy zdumieni taką sprawnością i gratulowaliśmy mu, tego co osiągnął…a magnesik znalazł swoje miejsce na tablicy w domu.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...