Redyklany Wierch, Boraczy Wierch i na koniec Bacmańska Góra w Beskidzie Żywieckim

październik 5, 2026 by
Kategoria: Wydarzenia

Jedni mówią, że najpiękniejszym szlakiem w Beskidzie Żywieckim jest szlak czerwony od Krowiarek na Babią Górę. Inni, że ten na Romankę i potem na Halę Rysiankę. Ja obstawiam, że szlak który ma najwięcej do zaoferowania podczas całego dnia wyprawy to ten od Złatnej na Zapolankę a potem przez wszystkie hale po drodze odwiedzając Redykalny Wierch, Boraczy Wierch aż do schroniska PTTK na Hali Lipowskiej ze świetnym żurkiem…ale to nie koniec. Wracając można zboczyć trochę z trasy i wejść na Bacmańską Górę. Kto tam był, to wie jak zaskakująca jest w jesiennym słońcu…ale od początku.

Za każdym razem, jak chcieliśmy w lecie trafić do Złatnej, odstraszały nas tłumy turystów takich jak my i brak miejsca parkingowego. Zatem w piątek, podczas jesieni :) , zameldowaliśmy się w Złatnej, bez ludzi. To była dobra decyzja przy tym pięknym słońcu.

IMG_0654 IMG_0655 

IMG_0656 IMG_0660

Pogoda była wymarzona, choć było 8C na termometrze, to odczuwalna była dużo wyższa. My po chwili rozbieraliśmy jak na upał. Janek gonił Kamila i nie odpuszczał. Miał plan, miał zegarek i od kilku dni powtarzał, że on jedzie w Beskid Żywiecki…jak nigdy. Dzwonił do Dziadka, Cioci i nawijał o Soblówce, Złatnej, tak że trzeba było się potem tłumaczyć o co tutaj chodziło. Zatem wszystko się zgadzało. Wybraliśmy przejście pod górkę do Zapolanki wąską lokalną asfaltówką i to był dobry wybór. Dojście do żółtego szlaku, Janek trzy razy się upewniał, że tak jest, zajęło nam chwilkę i nie było tak mozolne, jakbyśmy podchodzili po “górsku”. Kamil był trudny do złapania, ale Janek miał niezwykłe siły.

IMG_0664 IMG_0666(1)IMG_0669

Gdy tak szliśmy uzmysłowiliśmy sobie, że ostatnie wyprawy, to Janek fizycznie pokonuje bez marudzenia. Zestaw wsparcia działa (napiszę o tym osobno) plus motywatory też. Na żółtej karteczce było napisane, że pierwsza hala to Hala Redykalna. Kamil był na górze, Janek w połowie, gdy my powoli za nimi byliśmy. Janek korzystał z braku kontroli rodzicielskiej. Nie było zbyt wielu turystów, ale Ci którzy tam byli witali się z nim, a on przedstawiał się, zagadywał czym robił zaskakujące wrażenie.

IMG_0672 

IMG_0674

My mieliśmy czas by popatrzeć na Małą Fatrę świetnie widoczną na południu. Janek poprosił o zdjęcie, zrobione zostało i razem z Kamilem poszli szukać szczytu. Ja oczywiście z GPS-em wszedłem w jakąś ścieżkę, a wtedy Janek nas zawrócił. Jak on wypatrzył tą tabliczkę to ja nie wiem. Zatem mieliśmy 1077 szczyt zdobyty i szliśmy po 1078.

IMG_0675 IMG_0678

IMG_0680 IMG_0677

Nie było to tak szybkie jakby się wydawało. Najpierw było śniadanko z widokami. Pyszne. Potem kolory zaczynającej się jesieni cudowne i te odległe widoki Tatr, Gór Chociańskich, Małej Fatry wspaniałe!..ale Kamil miał inny plan.

IMG_0685

IMG_0687

Byliśmy na Hali Bacmańskiej. Z niej miała być ścieżka na szczyt Boraczego Wierchu,ten kolejny do kolekcji a Kamo dziarskim krokiem nie do doścignięcia, trawersował już niemalże szczyt i jakoś ścieżka nie pojawiła się. Janek w końcu jakoś go powstrzymał. Musieliśmy poszukać przejścia/ścieżki wśród jagodzisk, Kamil się wkurzał bo zapowiadało się znów podejście, ale po chwili weszliśmy na drogę, która w niezapowiedziany sposób, jakoś sobie szła przez las. My na to jak na lato i było wspaniale oglądać znów góry te dalej i bliżej (Gruba Buczyna, Krawców Wierch) bez konieczności poszukiwania ścieżynek.

IMG_0690 IMG_0694

IMG_0695(1) IMG_0697

Janek znów zaskoczył. Kamil gnał i przeszedł oznaczenie szczytu. Janek się zatrzymał. Zdobyliśmy go! Od razu humor się poprawiły, bo magnesik przecież czeka w schronisku i nie było skuchy, trzeba było gnać do przodu.

IMG_0700 IMG_0701 IMG_0703

IMG_0706

…ale jak tu gnać jak takie obrazy przed nami na Hali Bieguńskiej. Wiemy już dlaczego tak wielu tutaj przychodzi. Warto. Kamil miał w głowie schronisko. Powtarzał nie, bo przed nim nie było żadnego budynku, a trochę wyraźna góra. Nic nie pomagało przekonać go, aż w końcu załapał na herbatę i ciastko. Poszedł, a raczej pogonił jego krokiem.

IMG_0707

IMG_0712 IMG_0713

Ile musi być ludzi na weekendzie tutaj…mowa o Hali Lipowskiej i schronisku. Świetnie zadbany zakątek, dobre jedzenie i świetne widoki. Nam się udało, nawet mogliśmy wybrać sobie miejsce do odpoczynku, który nie mógł trwać zbyt długo. Zaczęliśmy naszą wyprawę około godziny 11:00 by zdążyć przed nocą musieliśmy przyspieszyć.

IMG_0717

IMG_0719

Dzieci przyspieszyły, my podziwialiśmy. Trochę się kłócili, ale Janek stawiał bariery i Kamil nie miał jak je pokonać. W końcu pognał, choć wiedział, że będzie skrót.

IMG_0720

IMG_0723

IMG_0726

Jak to on wie, że to w tym miejscu? Widział, że schodzimy ze szlaku, ale że w tym nikt mu nie mówił. Bacmańska Góra czekała. Z góry wyglądała raczej jak kolejna hala…ale najpierw trzeba było tam “spaść” by to ocenić. Ostro w dół!

IMG_0727

Janek nie czekał. Kamil miał respekt, Janek nie. Idąc w dół jeszcze wyszukiwał chrząszcze, ciekawe trawy i sobie szedł.

IMG_0729

IMG_0730

Kamil jak się przemógł, to oczywiście nikt nie mógł się z nim równać, to nie miało sensu. Bacmańska Góra (nasz 1079 szczyt) okazała się jednak górą z perspektywy “dołu”. Owszem jakieś łąki tam i były, ale przede wszystkim droga, którą się świetnie w tych warunkach szło.

IMG_0733

IMG_0736 IMG_0739

IMG_0741

…a na samej górze, amfiteatr z widokiem na piękne krajobrazy. Można było usiąść na chwilę na drzewie i patrzeć. Nie trwało to długo, bo niebieski czekał przecież, podpowiadał Janek co jakiś czas. Zejście do niego jednak było mocno w dół. W końcu dotarliśmy do Złatnej.

IMG_0749

IMG_0751

IMG_0755 IMG_0757

Zatem gdzie może być lepiej od tego miejsca? Jeżeli jesteś turystą, który nie musi jechać w Tatry bo ma swój Beskid Żywiecki, to dla mnie ten szlak jest najbardziej widokowy w całym Beskidzie. Po pierwsze wysokość, po drugie hale, po trzecie góry jak okiem sięgnąć. To było bardzo fajne i nie muszę jechać na Babią Górę, by delektować się tym smakiem, a na Rysiance…cóż zawsze można tam podejść i sprawdzić.

Tutaj jednak powinno być też inne podsumowanie. Janek szedł przed nami, nie widać było zmęczenia u niego. Zazwyczaj przy dystansach powyżej 15 km wymaga jednak dłuższych przerw, więcej jedzenia. Tym razem tak nie było. Zaskoczenie? Chyba raczej nie, to już było oczekiwanie…a jak usłyszeliśmy że on jedzie na Orlą Perć, to tym razem nas to nie zdziwiło. Jego kondycja wyglądała rewelacyjnie! To była bardzo dobra niespodzianka. W końcu oczekiwany magnesik też był!

 

 

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...