Rozgrzewka przed…Góry Stołowe
sierpień 31, 2026 by Jarek
Kategoria: Nasze Góry
Kamo pojechał z Bonitum na Krowiarki. U nas Asia podjęła decyzję: “Jedziemy na Czaszkę!”. Ja dodałem “kółeczko” i mieliśmy zaplanowaną rozgrzewkę przed wyprawą z Szerpami idealną łącząc “czaszkę” z Białymi Skałami.
https://www.zespoldowna.info/biale-skaly.html
https://www.zespoldowna.info/lech-czech-i-rus.html
Dawno tam nie byliśmy, tym bardziej zapowiadało się to ciekawie. Asia to nawet nie była na Białych Skałach, więc szykowała się niespodzianka. Janek bez Kamila jak zwykle Mistrz. Zegarek w ręce, bez karteczki i pogonił do przodu, bo on idzie na czaszkę.
Pierwszy był jednak Narożnik. Tym razem dało się go uchwycić na tle chmury. No właśnie, były chmury takie, że im wyżej tym mniej było widać.
Janek odhaczył Narożnik i stwierdził, że przecież on idzie niebieskim na czaszkę. Nie komentowaliśmy, tylko z zaskoczeniem jednak, szliśmy za nim…a tu co lepsze miejsca widokowe. Nawet na Lecha w końcu udało się popatrzyć.
Czaszka była na swoim miejscu. Sosenka nad nią też. Wrobiliśmy kolegę, że jesteśmy w Pieninach i było to na tyle przekonywujące, że uwierzył. W końcu wyszło słoneczko. Janek już gonił od niebieskiego do zielonego, bo on przecież jedzie w góry jutro.
Widoki były perfekcyjne, to jest najlepszy szlak na odpoczywanie przy patrzeniu w dal, a można patrzeć bardzo daleko nawet.
Na Skałach Puchacza nawet nie zatrzymywaliśmy się. Janek już brał kierunek na żółty i Białe Skały, a te jak zwykle były imponujące. Doszliśmy do drabinki. Oj działo się. Janek wręcz z uwielbieniem wchodził i liczył stopnie jakie pokonuje. Szło się po prostu do nieba.
Potem przechodziliśmy przez wrota, to była radość zabawy ze skałami, tak to bym nazwał. Patrzyliśmy na ten most, na twarze w skałach, warto było wrócić tutaj po tych 6 latach.
To co dobre nigdy nie trwa wiecznie. Najpierw przeżyliśmy szok, że widać Szczeliniec, bo nie ma lasu, a był jeszcze kiedyś. A potem, że doszliśmy do parkingu. Nie wiadomo kiedy, ale bardzo szybko to nam zeszło.
Rozgrzewka zadziałała. Nogi troszeczkę popracowały i czekają na to, co w poniedziałek będzie do pokonania. Mam nadzieję, że dadzą radę :)





































