Na Biskupiej Kopie byliśmy….
czerwiec 1, 2026 by Jarek
Kategoria: Korona i Diadem
No to liczymy, trochę od tyłu. Ostatni raz to było z Mikim przez Srebrną Kopę i na końcu Gwarkową Perć .
https://www.zespoldowna.info/biskupia-kopa-z-mikim-kgp-po-raz-5.html
Potem mieliśmy 4 nasze wejścia do KGP.
Wejście od Zlatej Hory zielonym
Wejście od Zlatej Hory niebieskim
https://www.zespoldowna.info/biskupia-kopa-3.html
Wejście przez Srebrną Kopę, wzór do wyprawy z Mikim.
https://www.zespoldowna.info/biskupia-kopa-2.html
Wejście od przełęczy zielonym od dawnej Petrovej boudy
https://www.zespoldowna.info/biskupia-kopa.html
Mamy zatem tutaj 5 wejść, ale to nie koniec. Mamy kolejne wejście wykorzystujące czerwony szlak od Jarnołtówka i powrót przez Piekło.
https://www.zespoldowna.info/biskupia-kopa-od-jarnoltowka.html
Kolejna wyprawa granią Gór Opawskich z Miasta Rosenau przez Zamkową Górą, Srebrną Kopę na Biskupią Kopę.
https://www.zespoldowna.info/grania-gor-opawskich.html
Była też wyprawa wykorzystująca ścieżkę graniczną zielonym szlakiem, potem już bez szlaku aż na sam szczyt.
https://www.zespoldowna.info/granica-gor-opawskich.html
Na to wygląda, że weszliśmy w każdy możliwy sposób 8 razy. Na to wygląda, że jesteśmy już tutaj specjalistami, zatem gdy Adam z Ewą poprosili byśmy im towarzyszyli na tą górę, wybraliśmy dla nich najfajniejszy szlak i razem przeszliśmy się przez polskie Góry Opawskie. Nasz najlepszy szlak to ten przez Srebrną Kopę na Biskupią Kopę i powrót przez Gwarkową Perć.
Janek aż się uśmiechnął jak zobaczył, że Adam i Ewa wzięli z sobą ich psa Brutusa. Janek zapomniał gdzie miał iść, a najważniejszy stał się jego towarzyszy.
Nasze przejście było fajne, szybkie. Zaskoczyła nas przyroda, gdyż z podejścia na Srebrną Kopę już ledwo widać szczyt Biskupiej Kopy, a niedawno po katastrofie jaka tam miała miejsce był tylko … Mordor. Tak wtedy nam się to kojarzyło.

Na Srebrnej Kopie była przerwa śniadaniowa. Brutus szukał i sprawdzał co kto je, ale pilnował nas by nikt do nas nie przyszedł.
Ze Srebrnej weszliśmy na Biskupią Kopę, gdzie jak nigdy Janek pognał na wieżę. Było oglądanie z każdej strony i czytanie każdego szczytu na widnokręgu.
Długo na szczycie nie byliśmy. Wracaliśmy żółtym szlakiem na Gwarkową Perć, która znów nie stanowiła problemu w zejściu…ale czy my kiedykolwiek wchodziliśmy nią? O tym będzie trzeba pomyśleć.
Miłe 5 godzin spaceru przypomniało nam jak wyglądają te wspaniałe góry, może będzie trzeba do nich wrócić. To był bardzo miły dzień i nasze 9 zdobycie Biskupiej Kopy, najwyższego polskiego szczytu Gór Opawskich.














