Kozie Czuby zdobyte. Turystyczna Korona Tatr zdobyta.

wrzesień 7, 2026 by
Kategoria: Korona i Diadem

Rok 2018, wiemy że istnieje książeczka do zbierania szczytów tatrzańskich o nazwie TURYSTYCZNA KORONA TATR. Rok 2019 nasze pierwsze wejście do książeczki na Krzesanicę, choć wcześniej to już zaliczyliśmy RYSY ale bez niej :). Pierwszy z 60 punktów do zdobycia został osiągnięty Książeczka pojawiła się, by tylko motywować Janka. Uwielbiał pieczątki, a skoro pojawiła się książeczka dla Tatr tylko, to dlaczego by nie. Asia nie wierzyła, że zdobędziemy wszystkie te punkty do Korony. Przyszedł jednak moment, gdy okazało się, że już 20 punktów zostało zdobyte. Wtedy wiedzieliśmy, że wszystkie są w naszym zasięgu…z wyjątkiem Orlej Perci. Cóż poznawaliśmy Tatry przez 7 lat by w końcu zmierzyć się z ostatnim punktem do zdobycia: trójwierzchołkowymi Kozimi Czubami.

https://www.zespoldowna.info/krzesanica.html

Mieliśmy 58 zdobytych, gdy pojawili się w naszym życiu Szerpowie Nadziei i nagle pojawiła się szansa na zdobycie wszystkich 60 punktów do ZŁOTEJ TURYSTYCZNEJ KORONY TATR.

https://www.zespoldowna.info/udalo-sie.html

Za pierwszym razem byliśmy za słabi, by przejść od razu Mały Kozi Wierch i Kozie Czuby. Schodząc z Małego Koziego Wierchu, musieliśmy zejść z Koziej Przełęczy, do Dolinki Pustej obiecując sobie, że wejdziemy na pewno na Kozie Czuby już za chwilę, by ten wysiłek ponad 16 godzinny nie poszedł na marne. Wspaniali Ludzie, Szerpowie Nadziei wspierali nas w tym że to się da…zdobyć Kozie Czuby i dzięki temu Turystyczną Koronę Tatr. Po roku próbowaliśmy drugi raz. Wiał mocny wiatr i Janek był na tyle nim przerażony, że podjęliśmy decyzje o powrocie. Tym razem, za trzecim razem mieliśmy już je zdobyć!!! Trenowaliśmy przed, motywowaliśmy Janka jak tylko się da i można powiedzieć, że byliśmy gotowi…skoro zdobyliśmy wcześniej Mangart, trzeci pod względem wysokości szczyt Słowenii, o wysokości 2 679 m npm czyli wyżej niż Gerlach, a tak samo trudno.

https://www.zespoldowna.info/na-kozie-czuby.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Orla_Perć

https://www.zespoldowna.info/z-szerpami-nadziei-na-orla-perc-na-maly-kozi-wierch.html

https://www.zespoldowna.info/mangart-2-679-m-npm-to-jest-nasz-najwyzszy-szczyt-zdobyty.html

W każdej wyprawie najważniejsza jest dobra organizacja. Spodziewaliśmy się, że zabierze nam to dużo czasu…ale tak mi się wydawało, że najgorsze już było za nami.Wszystko zostało ustalone i trzeba było działać. Pobudka była o 2:00. O 4:00 wyruszyliśmy na szlak z naszymi dobrymi Szerpami Nadziei. Tak jak to było ostatnio podzieliśmy się na dwa zespoły:

*zespół Janka była to Paulina i Grześ

*zespół Kamila była to Magda i Adam

Tym razem my mieliśmy też wsparcie w postaci Agaty, która choć towarzyszyła głównie Kamilowi, miała czas na to by nas wspierać.

IMG_0024 IMG_0025

IMG_0027 IMG_0030 IMG_0031

Janek wyposażony w kartkę, tym razem nawet z opisem, jakim szlakiem będziemy szli, człapał za nami swoim tempem. Kamil za to biegł. Janek do Wodogrzmotów czekał na “grzmoty” i zielony szlak. Potem to nie mógł się doczekać już na Grzesia. Bez niego nie szło się. Co jakiś czas wspierał się zegarkiem, analizując wysokość i kilometry jakie zrobił. Zegarek stał się niesamowitym motywatorem!

IMG_0032 IMG_0033

IMG_0034 IMG_0035

Gdy Grześ doszedł do nas, sytuacja się istotnie zmieniła. To my rodzice byliśmy na końcu, a dzieci gdzieś bardzo daleko. Janek jak złapał Grzesia, to od razu z wiatrem w plecy i szli świetnie…tak że ich nie dało się dogonić.

IMG_0036 IMG_0037IMG_0038

Dzięki temu były chwile, by pooglądać wschodzące słońce, tatrzańskie krajobrazy, czyli odpocząć.

IMG_0040

IMG_0041

Co ten Grześ zrobił, to ja nie wiem. Janek kurczowo się jego trzymał i nawet szli szybciej od Kamila, Magdy i Adama. Kamil przyjął swoją strategię podejścia, czyli jak zwykle gonił do przodu i potem czekał, odpoczywał.

IMG_0235 IMG_0236

IMG_0237 IMG_0238

Kamil świetnie odnajdywał się w zespole Magdy (pełen instruktaż co ma robić) i Adama (biegającego po górach). Połączenie celów i prędkości było tym, co on lubi najlepiej.

IMG_0043 IMG_0044

IMG_0046 IMG_0049 IMG_0052

Doszliśmy do schroniska w dobrym czasie jak to optymistycznie podsumował Grześ. W schronisku było śniadanie, pieczątki oraz obietnice, że jak wrócimy po zdobyciu Kozich Czubów, to będzie magnes. Tym razem wiatru nie było. Janek z Grzesiem i Pauliną, Kamil z Magdą i Adamem, my z Agatą, szliśmy i podziwialiśmy to, co najlepsze w Tatrach.

IMG_0055

IMG_0056

IMG_0057

Kamil świetnie orientował się w kierunku wyprawy. Zobaczył zejście na Krzyżne, skwitował że “Byłeś”, na Kozi Wierch “Tam nie” i szedł, jakby miał trasę wgraną do pamięci. Janek za to analizował kolory szlaków, bo coś mu się nie zgadzało. Dyskutował z Grzesiem, potem z Pauliną i w końcu jakoś mu się to wszystko poukładało.

IMG_0058

IMG_0059

IMG_0060

IMG_0061

Dojście do Pustej Dolinki tym razem się udało, żaden wiatr nas nie wydmuchał. Asia, która nie była z nami za pierwszym razem, podziwiała wielkie ściany, jakie nas otaczały. Jak Grześ pokazał Kozie Czuby (zdjęcie poniżej) brzmiało to troszeczkę jak z innej bajki, bo jak tutaj wejść na te ściany. Chłopcy znali już to miejsce i z nimi nie było problemów. Czekała nas rozgrzewka na Kozią Przełęcz znajdująca się na wysokości 2 126 m npm.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kozie_Czuby

IMG_0063

IMG_0065

IMG_0066

IMG_0067

IMG_0069

IMG_0073

Tym razem Janek nie zwątpił, a szedł ścieżką dobrze mu znaną. Rozmawiał z Pauliną, która wprowadzała go w plan przejścia. Pamiętając, jak trudne było zejście, szykowaliśmy się na trudne podejście.

IMG_0076

IMG_0077

IMG_0078

IMG_0081

Zespoły się podzieliły. Kamil miał iść pierwszy z Magdą i Adamem, Janek za nimi z Pauliną i Grzesiem. My mieliśmy być na końcu.

IMG_0083

IMG_0084

Kamil jest stworzony do wspinaczki. Dostał krótką instrukcję od Magdy, zabezpieczenie od Adama i po prostu wszedł na pierwszą przeszkodę z łańcuchami i klamrami.

IMG_0240

IMG_0242

Janek jak zwykle musiał przetrenować swoje warianty. Powoli, ostrożnie, ze wsparciem Pauliny z dołu wszedł, choć to była już zapowiedź tego, że on jak zwykle będzie miał swoje zdanie i swoje warianty wspinaczkowe.

IMG_0085

IMG_0088

Łańcuchy, klamry to jednak coś, co Janek lubi i tę ściankę zrobił bardzo dobrze.

IMG_0091

IMG_0093

IMG_0097

IMG_0099

IMG_0102

Po niej była kolejna. Kamil się słuchał i szedł za Magdą. Janek znów stwierdził, że on chyba wie lepiej jak iść od Pauliny. Jednak na koniec, trzeba powiedzieć, że wejścia/wspinaczka leży mu i lubi to robić. Jego wariant okazał się skuteczny. Został pochwalony.

IMG_0105 IMG_0108

IMG_0113 IMG_0114

IMG_0120 IMG_0122

Kolejna ścianka z 12 klamrami i to było to, co on lubi najbardziej, dał radę. Kozia Przełęcz została zdobyta, rozgrzewka zrobiona. Rozmawialiśmy o tym, co nas czeka, czy będzie to trudniejsze od przejścia z Zawratu do Koziej Przełęczy, czy też nie. Na Asi zrobiło wrażenie, gdy popatrzyła do tyłu na drabinkę, którą chłopcy świetnie zaliczyli poprzednim razem. Było “lufiasto” jak to się mówi. Tym razem Janek nie wskazywał gdzie jest Murowaniec, co prawie doprowadziło mnie, poprzednim razem, do zawału w Honoratce. Szedł sam, wymagając od Pauliny, by nie pilnowała go. Jednak trzeba było przy takich ścianach jak te od Koziej Przełęczy na pierwszy wierzchołek Kozich Czubów.

IMG_0125

IMG_0128

IMG_0129

IMG_0130 IMG_0133 IMG_0135

IMG_0140

Jednak Janek jest świetny w podchodzeniu i pierwszy szczyt Kozich Czubów okazał się nie tak trudny. Przejście na kolejny szczyt nie było także problemem, gdyż szło się po w miarę płaskim odcinku szlaku. Janek gadał i gadał. Nie było istotne do kogo, ważne że dyskutował.

IMG_0141 IMG_0148IMG_0145

IMG_0147

Doszliśmy do zespołu Kamila, który uśmiechnięty od ucha do ucha był w swoim wspaniałym świecie. Magda, krótko podsumowała: “To jest kozica”. Niesamowity komplement dla chłopaka z autyzmem. Byłem dumny z niego.

IMG_0245

IMG_0247

image0000001

IMG_0150

W tym charakterystycznym miejscu zrobiliśmy zdjęcie dokumentujące nasze wejście. Był to też czas na odpoczynek. Janek wykazywał pierwsze oznaki zmęczenia, choć przejście od Koziej to jakieś 300 m, to było bardzo intensywne. Drugi wierzchołek był już za nami.

IMG_0160

IMG_0164

IMG_0165

IMG_0167

W końcu weszliśmy też na ten najwyższy. Kamil bez strachu…kozica. Jak usłyszałem, że czeka nas tylko zejście i podejście pod Kozi Wierch, to pomyślałem, że mamy dużo szczęścia i dobrze się przygotowaliśmy do tej wyprawy. Niestety. Gdy popatrzyliśmy w dół, czekało na nas zejście do Koziej Przełęczy Wyżnej i potem prawie pionowa ściana Koziego Wierchu. Wyglądało to skomplikowanie.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kozia_Prze%C5%82%C4%99cz_Wy%C5%BCnia

IMG_0171

IMG_0173 IMG_0178

Kamil Mistrz. Magda instruowała, Adam asekurował i zejście było formalnością pomimo lufy w dół. Dla Janka było to ekstremum trudności. Bał się schodzić tyłem. Płyta była gładka i gdyby nie Paulina wspierająca go, Grześ trzymający go na linie, byłoby to nie do przejścia dla nas…ale dlatego wierzymy w tych wspaniałych ludzi, że w takiej sytuacji nam pomogą. Fajnie ich mieć w takiej sytuacji.

IMG_0183 IMG_0185

Kamil nie oglądał się na brata walczącego na zejściu. Tą pionową prawie ścianę na Kozim Wierchu zrobił jak…kozica. Janek nie był gorszy. Zdecydowanie lepiej mu szło wchodzenie.

IMG_0178 IMG_0189

Kamil z zespołem był na szczycie. My byliśmy 5 m za nimi. Z małej chmury nagle zaczął padać deszcz z gradem. Skończyło się szczęście. Skała stała się śliska…nikt się nie poddał. Szybko weszliśmy, szczęśliwi że się udało. Ja tylko myślałem o jednym. Kiedy byliśmy na Kozim pierwszy raz dotarłem do tego miejsca, gdzie kończyła się nasza wspinaczka. Wtedy tak sobie pomyślałem: to muszą być szaleńcy wspinający się na tę ścianę. Na to wygląda, że jesteśmy szaleńcami :)

https://www.zespoldowna.info/kozi-wierch.html

441deed1-c843-486b-aad0-d38c3d1f1e0e

IMG_0191

Szerpowie bezpiecznie sprowadzili nas ze szczytu. Wtedy przyszło słoneczko. Szczęście miało zostać z nami już do końca.

IMG_0192

IMG_0193

IMG_0199

IMG_0201

IMG_0203

Przejście do schroniska było już spacerkiem…choć Janek był kompletnie zmęczony. Kamil, choć nie pokazywał tego, wspominał, że obiad na niego czeka. W “5” musieliśmy zrobić postój i zjeść obiad. Wtedy chłopcy pokazali jak są zmęczeni. Nie patrzyli, czy jest pietruszka, czy tez inna zielenina, tylko jedli. Wypoczęci byli gotowi by zaprezentować książeczkę, naszej zdobyczy Turystycznej Korony Tatr!

IMG_0205

IMG_0208 IMG_0211

IMG_0221 IMG_0215

Podsumowanie:

1.Bez wspaniałych Szerpów nie przeszlibyśmy tego odcinka Orlej Perci. Po raz kolejny muszę to powiedzieć: JESTEŚCIE WSPANIALI WASZYM ZAANGAŻOWANIEM I W OSIĄGANIU TEGO, CO BYŁO NIEMOŻLIWE DO ZDOBYCIA! Jeszcze raz dziękuję Grzesiowi, Adamowi za asekurację, Paulinie, Magdzie, Agacie za te wsparcie, pomoc, tak perfekcyjną.

2. Czy to była trudny szlak? Tak to był bardzo trudny, najtrudniejszy szlak jaki przeszliśmy. Kiedyś myślałem inaczej, ale duet Kozich Przełęczy plus podejście na Kozi Wierch jest skrajnie wymagającym przejściem. Tym bardziej mogę być dumny z Chłopaków, z Asi za to że udało się nam go pokonać. To jest osiągnięcie.

3.Czas przejścia 16:39 h w tym dwa pobyty w schronisku. Zaczynaliśmy po ciemku i zeszliśmy po ciemku. Będziemy długo pamiętać o tej wyprawie. Nie było to jednak problemem, Szerpowie umieli motywować i tłumaczyć.

4.Janek po tej wyprawie regenerował się 2 dni, Kamil 1 dzień. Pytaliście się czy każdy może tak wejść. Moim zdaniem, trzeba przygotować się wychodząc po prostu kondycję w górach, ale też wspierać się suplementacyjnie, bez tego może zabraknąć energii w najbardziej istotnych momentach.

5.To był nasz 1 069 szczyt, jeżeli trzy wierzchołki przyjmiemy za 1.

6.Czy coś nam jeszcze zostało do zdobycia? Tak jest kilka szlaków, przez których nie szliśmy, gdyż nie było takiej potrzeby, być może teraz przejdziemy przez nie, może to być nasz cel na kolejne wyprawy.

Dziękuję Wam za wsparcie, za te słowa otuchy, komentarze z gratulacjami, które dla nas mają duże znaczenie. To była niezwykła wyprawa, dzięki Wam też. Czuliśmy, że to jest coś, czego nikt się nie spodziewał, bo to przecież niemożliwe…ale udało się dzięki Szerpom Nadziei.

 

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...