Pożegnanie na Chełmcu.
styczeń 1, 2026 by Jarek
Kategoria: Korona i Diadem
Nie ma nic lepszego jak niespodzianka. Czasami lepsza, czasami gorsza, ale ważne by była. Nam wychodzą niespodzianki wchodząc na jakąś górę. Postanowiliśmy pożegnać 2025 rok na Chełmcu, gdyż nocą tam jeszcze nie byliśmy.
Pierwsza niespodzianka: mamy zimę, w końcu! Jechało się ciężko do Boguszowa Gorców, ale bezpiecznie w sypiącym śniegu. Ubrani porządnie w myśl: nie problem jest z pogodą, tylko z tym jak jesteś ubrany na taką wyprawę.
Jedyni na parkingu, jedyni na szlaku, poszliśmy…jedyni w śnieżycy. Zazwyczaj po takich wyprawach pytacie się, jak chłopcy dają radę. Jak widać Kamil nie miał problemów ze śniegiem, ciemnością i miał swój cel, który chciał zrealizować. Janek wolał jednak trzymać się blisko Asi, czuł się bezpieczniej. Atmosfera była trochę nieziemska :)
Szliśmy dobrze o czym świadczyły kamienie z górniczej drogi. Śnieg raz tak walił, że nie szło iść, a po chwili był spokój. Problem jaki jedyny był, to ten że Kamil czuł się jak w domu i po prostu znikał nam, a my z Jankiem nie byliśmy w stanie za nim nadążyć. Tylko co jakiś czas pojawiało się światełko w oddali, co oznaczało, że doszliśmy do rozejścia szlaków. Tam czekał na nas Kamil.
Uśmiech był jak się zatrzymywaliśmy. Jak szliśmy w śnieżycy, miny były nietęgie, ale nie było że boli. Szliśmy!
I znów Kamil zniknął i tylko światełko było z dala widoczne. Krótkie podejście wycisnęło siły jakie miał Janek i skończyło się. Było człapanie. Na szczęście był śnieg i robił on różnicę. Była w końcu zima. Końcówka była śliska!
Kamil miał najlepsze “nogi” i dotarł pierwszy do budynku wieży. Nawet chciał wbić pieczątkę do książeczki! Za taki wysiłek Rodzina miała nagrodę: herbatkę przed północą :), no i niektórzy ciastka, nagroda tylko na szczycie.
Zejście jak zwykle, taka niespodzianka, było łatwiejsze, szybsze…ale śnieg walił prosto w oczy.Wałbrzych pod nami wyglądał niesamowicie, ale tak jakbyśmy byli jednak w chmurach…a potem były kolory, krajobrazy których nie da się namalować tak od razu. To było zaskakujące.
Kamil jak zawsze na zejściu za nami. Jakoś zbieganie go spowalnia, a jak jeszcze jest śnieg, to go wręcz hamuje. Znów światełko pokazywało, gdzie szedł, jak daleko był od nas. Jak zeszliśmy, zapakowaliśmy się do auta, śnieg przestał padać. To też była taka niespodzianka.
To był koniec 2025 roku. Życzę Wam najlepszego odpoczynku i dobrej aktywności w 2026, to Wam pomoże żyć lepiej. Warto to sprawdzić!

























