Rysy z Mikim KGP po raz 5

wrzesień 23, 2025 by
Kategoria: Korona i Diadem

To jest piąta Korona i nasze piąte wejście na Rysy. Tym razem z Mikim i jego Rodzicami…ale bez Pańci psa maltańczyka, który po wszystkich szczytach dzielnie z nami hasał, jak do tej pory. Na parkingu ciemno, co spowodowało, że staliśmy się jakoś rozpoznawalni :).

IMG_3484

Jednak noc szybko minęła, jak i zimnica, która opanowała nas po wyjściu z auta. Najpierw słońce wstawało, potem robiło się ciepło, bo pod górkę, a potem było pięknie i radośnie, z tym że Kamil jak zwykle pogonił gdzieś do przodu, bo trasa opanowana i po co się gramolić.

IMG_3487

IMG_3491

Marek testował pajacyki. Chłopcy jakoś nie podłapali, ale tłumaczenie było proste: teraz to przynajmniej da się oderwać od ziemi a potem co? Chłopcy jeszcze tego nie czuli :)

IMG_3492 IMG_3493

Weszliśmy na szlak od Popradzkiego Plesa. Tam przypomnieliśmy sobie wszystkie problemy jakie z Jankiem mieliśmy ostatnim razem. Janek postanowił iść i żyć na szlaku po swojemu…bo wiatr wiał, a nie wiał, bo była woda, którą jednak jakoś omijał, bo szli ludzie, tak samo jak my. Nie ważny był powód, ważne było to że on idzie po swojemu. Wooolno po “swoim” szlaku.

https://www.zespoldowna.info/rysy-po-raz-4-do-korony-gor-polski-i-po-raz-2-do-diademu.html

IMG_3495 IMG_3499

Janek wyraźnie bał się czegoś. Wydawało się, że tego wiatru…ale ani grama jego nie było w okolicy. Szedł ze spuszczoną głową, jak nie Janek. Nie mówił o tym, nie chciał wracać, ale coś mu nie sprawiało to radości. Kamil za to był metry nad nami. Na zygzakach szedł sam przed siebie a tuż za nim Miki z Rodzicami. Jak zwykle dwie prędkości. On nagadał się o wszystkich swoich praniach i tym, że w końcu kończy się lato…największy jego problem, bo za chwilę jesień a tutaj grzeje jak w środku lata. Każdy ma inny problem.

IMG_3500 IMG_3501 IMG_3502

W końcu zniknęli nam oni wszyscy, a Jaś robił nawrot, za nawrotem i ciągle pytał się o wiatr, którego nie było. W końcu jednak przyszedł nad Żabimi Stawami, miał w końcu powód by się ubrać i potwierdzić, że jest…choć jeszcze niezbyt mocny.

IMG_3508 IMG_3512 IMG_3514

Zaczął znów iść po swojemu, ale dobrze że była Asia. Janek słuchał jej dobrych rad i powoli szedł dalej. Przypomniał sobie o Królestwie Rysów, popatrzył na nie, zobaczył małą grupkę osób stojących przy łańcuchach i w końcu się uśmiechnął.

IMG_3519 IMG_3520

Przejście przez łańcuchy, dzięki Asi było dobre. Ostatnio sam biegał po nich, tym razem potrzebował Asi. Co się stało? Janek szedł niepewnie, wciąż szukał czegoś czego nie zgubił, czego tutaj nie było. Miał swoje tempo, rozpoznawał całą okolicę, ale był inny.

IMG_3525 IMG_3527 IMG_3530

W końcu doszliśmy do schroniska pod Rysami. Tam w końcu zaczął się uśmiechać, bo przy Mikim nie idzie nie śmiać się. Miki doskonale się wspina i choć pierwszy raz był w Tatrach, w tym miejscu nie pokazywał zmęczenia, wręcz tryskał energią. testował przejścia, kroki robił coś, co teoretycznie nie powinno mu się zdarzyć…a jednak imponował!

IMG_3539 IMG_3541

Wystartowaliśmy na szczyt. Waga przywitała nas porwistym wiatrem. Zgodnie z prognozami miało wiać 50 km/h i wiało. Jednak Jankowi już wiatr nie przeszkadzał. Ciężki Szczyt wyższy od Rysów dawał niesamowity widok potęgi gór. Janek szedł.

IMG_3543 IMG_3544 IMG_3545

Dogoniliśmy naszą grupę, tudzież oni poczekali na nas, ale w końcu zaczęliśmy iść razem. Wczoraj była rekordowa liczba ludzi na szczycie, dzisiaj było idealnie. Dużo turystów uśmiechniętych, witających, którzy z radością szli przez góry, tak jak Kamil i Miki chociażby. Kamil dobrze, że miał lidera w postaci Marka. Wiedząc gdzie iść w które miejsce , w jakim tempie, nie odpuszczał. Na koniec doświadczenie wcześniejszych wypraw się przydało. Wszyscy szli źlebem, pełnym kruszyzny, my boczkiem bez tłumów, bez istotnych trudności. Na nie spotkaliśmy na samym szczycie. Jak zawsze wszyscy chcieli tam być, zrobić sobie zdjęcie i tam jeść, odpocząć. Tak się tego wszystkiego nie da zrobić w tak pięknym dniu jak nasz.

IMG_3554(1) IMG_3558 IMG_3560 IMG_3562 IMG_3563

…ale dostaliśmy nasze 15 s na zrobienie zdjęć! Miki, Janek, Kamil mieli tutaj nie stanąć. Jednak to co mówią jedni, nie robią drudzy. Miki zdobył swoje Rysy, jak i jego Rodzice. Janek z Kamilem stanęli w tym miejscu po raz piąty…a ten pierwszy był już historyczny przecież! Brawo za siły i odwagę w łamaniu złych przesądów i małej wiedzy. Brawo dla Waszych sił i umiejętności!

IMG_3564

IMG_3566 IMG_3571

Z Rysów świat wygląda inaczej. Siedząc poniżej szczytu patrzyliśmy jak wszystko jest inne, wspaniałe. Warto jest wejść w to miejsce choć raz. Schodziliśmy ze szczytu z Panią w koszulce Korony Gór Polski. Uśmiechnęła się do nas…ale mieliśmy spotykać się z nią przez całe zejście. Znów schodząc usłyszeliśmy pochwały od wielu ludzi, to wzrusza i powoduje, że pamięta się o tym wysiłku.

IMG_3575

Zejście było uważne. Kamil szybko znalazł się na dole zaraz za Mikim i jego Rodzicami. Janek od Wagi już pędził w dół. Obydwaj świetnie poszli sami bez nas do schroniska. Odpoczynek, potem zejście do Królestwa Rysów i widok w dół. Od tego momentu uśmiech już był z nami. Janek spokojniejszy, uważny i słuchający Asi. Przed nami było zejście z łańcuszków w końcu.

IMG_3577 IMG_3579

IMG_3583 IMG_3588 IMG_3589 IMG_3590

Janek zrobił zejście powoli, ostrożnie. Miał czas nie było zbyt wielu turystów, a Ci którzy byli czekali byli pełni wyrozumiałości dla niego. Na koniec ściankę opanować pomógł Marek, tato Mikiego Mistrz wspinaczkowy w końcu. Tutaj znów spotkaliśmy Panią w koszulce Korony i od niej usłyszeliśmy tez pochwały…ale chyba nas spotkała na której z gali, tak wyszło. To było miłe porozmawiać o górach z osobą, która była w trakcie…piątej Korony jak my :)

IMG_3591 IMG_3596 IMG_3598

Rysy zostały za nami. Niesamowicie to wyglądało. Byliśmy przed chwilką na górze, a tutaj nad Kamilem wielki szczyt, tak odległy i daleki. Mogliśmy już tylko się cieszyć z tego, że idziemy w dół, mijając piękne stawy, piękne góry. W zupełnie w innych nastrojach! Janek szedł za Mikim. Obydwaj żartowali i dokuczali mi oczywiście. Gotowali się i trenowali pajacyki, które Marek ich wyuczył. Benia opowiadała jak cała Rodzina świetnie wypadła na zawodach wspinaczkowych w Krakowie i było po prostu niesamowicie. No z jednym wyjątkiem: nogi bolały i Marek stwierdził, że chyba nie oderwie się od ziemi, ale będzie próbował.

IMG_3599 IMG_3600

…a Janek gonił…jesień już na stokach…Kamil daleko z przodu. Takie góry są najpiękniejsze!

IMG_3608 IMG_3609 IMG_3610

Pierwsza próba pajacyków przy Żabim potoku nie udała się. Było za dużo kamieni chyba…w plecakach też. Kolejna przed “asfalcikiem” miała te same obciążeniowe problemy.

IMG_3612 IMG_3613 IMG_3616

Wtedy Marek zapowiedział, że na górce, na “asfalciku” się uda…i się udało. Chłopcy wystartowali do nieba z dobrą synchronizacją, tak że tym razem zasłonili Marka, ale ta próba była zaliczona.

IMG_3618 IMG_3623 IMG_3638 IMG_3639

Na koniec znów spotkało nas dobro. Schodzący turyści gratulowali nam wejścia na Rysy i bycia w górach tak długi czas. Oni z nami zaczynali i rozumieli, jak tam być, jak wiele wysiłku należało włożyć by to osiągnąć, bez względu kim się jest. To był wspaniały dzień za to dziękuję Rodzinie Mikiego i mojej, chłopcom i wspaniałej żonie Asi. Warto tam było wejść po raz PIĄTY!.

 

 

Komentarze

Liczba komentarzy: 2 do “Rysy z Mikim KGP po raz 5”
  1. can pisze:

    Dziękuję Wam wszystkim, za te słowa wsparcia. Wiem, że piąty raz to nie to samo co pierwszy, ale Rysy zostają naszym najwyższym w Polsce szczytem. 18 lat temu nikt nie myślał, by osoba z ZD weszła na niego. Dzisiaj już to spowszechniało :), bo Janek wszedł na niego nie raz, nie dwa a już pięć razy. Tym bardziej dziękuję za gratulacje od Was. Oby każdy szczyt był do zdobycia dla Was.

  2. Can pisze:

    Najfajniejsza relacja Mikiego z wejścia do przeczytania tutaj: https://biegdonormalnosci.blogspot.com/2025/09/1828-rysy-czyli-gory-ktore-day-mi.html
    Dziękuję za ten wpis bardzo.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...