Na Kawią i Kawczą Górę
październik 27, 2025 by Jarek
Kategoria: Nasze Góry
Cudze chwalicie, swego nie znacie. To jest idealny opis do tego, co nas spotkało podczas naszej ostatniej wycieczki. Pogoda jak to ostatnio normalna, czyli 3h deszczu 30 minut słońca. Nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego miejsca na tak krótkie przejście, więc wybraliśmy to co jest najbliżej. Miał to być powolny i spokojny popołudniowy spacer…w okienku pogodowym.
Naszym celem miały być dwie górki niedaleko Ciepłowodów: Kawia Góra nazywana też Łysicą i zaraz za nią Kawcza Góra na Wzgórzach Dobrzenieckich.
https://pl.wikipedia.org/wiki/
Pierwsza najlepsza niespodzianka: słońce, dużo słońca. Druga: tablica mówiąca o tym, że będziemy szli Szlakiem Legend. Zaskoczyła nas kompletnie. Jesteśmy tuż po lekturze świetnej książki opisującej te regiony z perspektywy legend ale i realnych historycznych zdarzeń: “Legendy ziemi strzelińskiej.” Zatem wszystko nam się świetnie ułożyło i już goniliśmy by poznać co tam się ukrywa.
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4876722/legendy-ziemi-strzelinskiej
Kolejna niespodzianka: widok wieży na szczycie. Chłopcy tak przyspieszyli na jej widok, że nie szło ich dogonić. Dla mnie ta jesień z różami, tarniną, kwiatami, ptakami wyglądała niesamowicie! Zatem tuptałem za nim chłonąc każdy spokój i radość jaką można było.
Byliśmy zachwyceni. Jesień piękna, a tutaj co by nie mówić trzeba było podejść pod górkę. Już wiedziałem, że to najlepsza góra na start! Janek gonił do przodu, Kamil nie gdyż musiał wyrzucić z siebie miliony słów…wiatr wiał.
Kolejne zaskoczenie: schodki mocno pod górkę by zdobyć szczyt pierwszej góry: Kawiej Góry. Jeszcze nas ta nazwa nie zaintrygowała. Wygrały kolejne schody prowadzące na fajną wieżę. Mocno do góry, to tutaj już Kamil rządził. Janek zadowolony szybko wszedł na wieżę, a z niej widoki bardzo dalekie. Tym razem Janek nie umiał powiedzieć, gdzie co jest i to go zaskoczyło :)
Jak się okazało to był przedsmak wyprawy…”górskiej”. Kolejnym etapem miało być zdobycie Kawczej Góry. Tam już prowadziła wąska ścieżynka. Najpierw jednak zaskoczenie dla Kamila, bo grzyb mu na drodze urósł. Potem dla nas wszystkich: typowa graniówka z ostrym spadem w dół, ze skałami. Jakby ktoś mi powiedział wcześniej, że jest takie miejsce tutaj, to bym mocno się pośmiał, a tak Janek bardzo ostrożnie, Kamil jeszcze bardziej, przedzierali się po grani uważając na róże, ostrężyny i tarninę. Ilość ptaków w tym miejscu zaskakująca. Ilość pięknych roślin niespotykana.
No i zdobyliśmy szczyt, którego jedynym oznaczeniem był słupek geodezyjny. Na to wygląda, że nasza kolekcja zdobytych szczytów wzrosła do 926!
Powrót, to znów grań. Janek odważnie po skale, Kamil jeszcze bardziej ostrożnie, bo wszedł gdzieś w różę, która go trochę zaatakowała. Jak myśleliśmy, że skończyły się niespodzianki zeszliśmy do miejsca legendy. Ta czarownica to coś wspaniałego, to trzeba zobaczyć!
…i wtedy wszystko stało się jasne, dlaczego mamy tutaj Kawią Górę, nazywaną Łysicą i Kawczą Górę. Według legendy, tutaj osiedliły się czarownice, zatem połączenie z Kawią i Kawczą wydaje się być zasadne :)
Na koniec zgodnie z Markowym treningiem pajacyki. Zaskoczenie: chłopcy idealnie wybili się do góry w tym samym momencie, to się nie zdarza!
Udała nam się wyprawa, polecamy na start, bardzo i już szukaliśmy celu na kolejną. Obok naszych górek znajomo brzmiąca nazwa: Babia Góra. Sprawdzamy na mapy.cz i nie możemy uwierzyć oczom.
Owszem jest szczyt i nawet ścieżka obok, ale opis w mapy.cz to opis prawdziwej Babiej Góry chyba :) będziemy musieli te kosówki sprawdzić. Mamy cel!























