Przez Zemską branę, Dębowiec na Czerniec, czyli przez “dolnośląskie” Bieszczady.

lipiec 14, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

Janek pojechał do Włoch z Akademią Ruch dla Zdrowia. Asia pojechała na weekend odpocząć od nas. Zostaliśmy sami z Kamilem. No i nie jest tak, że nie idziemy w góry. Usłyszeliśmy na pożegnanie od Asi: “Tylko idźcie tam, gdzie byśmy razem nie poszli!”

No i zong? Gdzie jest takie miejsce? Gdzie Asia nie chciała by pójść…może ze względu na kilometry….i to był ten wątek. Postanowiliśmy wrócić do wspaniałych Gór Orlickich i jeszcze lepszych Bystrzyckich, do Nawojowa.

https://www.zespoldowna.info/na-polom-i-dalej-na-anensky-vrch-w-gorach-orlickich.html

Z ostatniej wyprawy zostało nam to, że nie zwiedziliśmy, wspaniale wyglądającego przełomu Dzikiej Orlicy. Nie byliśmy też w Lesicy i ostatnim razem na Czerńcu byliśmy wtedy, gdy nie było jeszcze wieży. Miało wyjść około 20 km i wiedziałem, że Asia mogłaby tego nie chcieć, a Janek mógłby człapać bez końca. Mieliśmy cel.

IMG_9098 IMG_9099

…mieliśmy od startu dużo szczęścia. Wychodząc z auta musieliśmy ubrać kurtki bo padało. Przeszliśmy Dziką Orlicę do Bartošovice v Orlických horách 15 m, przestało padać. Weszliśmy na pierwszy skrót po 100 m i niebo zrobiło się błękitne, jak tu nie wędrować.

IMG_9100 IMG_9102

Kamil był szczęśliwy, że miał mnie tylko dla siebie. Opowiadał cały kalendarz do grudnia i z powrotem. Mówił co będzie robił a co nie i ciągle żartował. Zrobiło nam się bardzo ciepło.

IMG_9103 IMG_9104

Naszym pierwszym celem był przełom Dzikiej Orlicy i piękny zbudowany z piaskowca most. Kamil narzucił szybkie tempo i z prędkością ponad 4 km na godzinę goniliśmy do Orlicy. Byliśmy zaskoczeni tym fajnym miejscem.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rezerwat_przyrody_Zemsk%C3%A1_br%C3%A1na

IMG_9105 IMG_9106 IMG_9108 IMG_9112 IMG_9113 IMG_9114

Obeszliśmy je dookoła, pozwiedzaliśmy skały i mieliśmy przejść do niebieskiego szlaku, który miał nas wynieść na wzgórza z powrotem po polskiej stronie. Napisałem o tempie marszu. Tak, postanowiłem trzymać się Kamila za wszelką cenę i zobaczyć, co to znaczy te jego tempo…które pozwalało mu nas zawsze odstawić w górach o setki metrów. Syn się zdziwił. Gonił, a ja za nim. Podbiegał, tak podbiegał, ja i tak byłem tuż za nim.

IMG_9117 IMG_9118 IMG_9121 IMG_9122

W ten sposób doszliśmy do Čihák’a. Niebieski szlak już czekał. Przeszliśmy przez wątpliwy mostek i trzciny, podeszliśmy pod górkę i …Bieszczady, po prostu Bieszczady. Łąki daleko przed nami. Kamil aż zatrzymał się przy słupku z szlakiem na jego szczycie. Od tego momentu zaczęło się dla nas piękne wędrowanie. Nikogo przed nami, nikogo za nami tylko łąki i góry.

IMG_9124 IMG_9125 IMG_9126

Zapomniałem tez dodać…chmury kreśliły obrazy, jakich bym nie pomalował. Mieliśmy przy tym szczęście. Po lewej padało, po prawej padało, przed nami padało. Nad nami było piękne niebo idealne dla wędrowania.

IMG_9128

Pojawiła się Lesica. Kiedyś świetna wieś turystyczna, dzisiaj…nie umiem powiedzieć, choć ruin widzieliśmy sporo. Kamilowi to nie przeszkadzało: gonił i gadał. Myślałem, że jak człowiek szybko idzie, a nie odpuszczałem mu, to nie ma sił gadać. W tym wariancie to tak nie działa. Przestał już się dziwić, że idę obok niego, ale nie przestawał gadać.

IMG_9130 IMG_9132 IMG_9134 IMG_9137

Wyszliśmy z Lesicy niesamowicie widokową drogą na górę Dębowiec, z której widać było dwie wieże, Kamil to potwierdził: Czerniec i Jagodną. Miała ta góra jedną wadę: była, równą drogą polną. Tam Kamil osiągnął “prędkość przelotową”, która nie pozwoliła mi mu dorównać. Na szczęście syn czekał na górze z tabliczką. Już wiedziałem, że to miejsce jest jak Bieszczady i warto było tutaj przyjść by wziąć ten spokój dla siebie.

IMG_9138 IMG_9140

Znów: deszcz na Trójmorskim po drugiej stronie doliny, deszcz za nami na Kamyku i deszcz przed nami na Czerńcu. My bez deszczu goniliśmy, kto pierwszy do wieży. Dopiero gdy licznik wybił 13,2 km Kamil powiedział że się zmęczył. Po drodze mieliśmy dwa postoje a i tak 11 km zrobiliśmy w niecałe 3 godziny. Cóż jak trening to trening. Asia na pewno na takie ściganki nie dałaby zgody.

IMG_9141 IMG_9143 IMG_9144 IMG_9145

Nie wiem skąd, ale Kamil wiedział jak wejść na Czerniec. Może pamiętał o tej wyprawie, co odbyliśmy kilka lat temu, nie wiem. Był tam pierwszy i potwierdziwszy, że na wieżę nie idzie siadł do śniadania. Ja zaś na górę na wieżę, by spotkać pierwszych i ostatnich tego dnia turystów z Czech na platformie.

https://www.zespoldowna.info/czerniec-gniewosz.html

IMG_9147IMG_9148 Screenshot

Odpoczywać się nie dało. Wiało na tyle silno, że trzeba było schodzić. Postanowiłem zrobić to na skróty. W pewnym momencie spotkaliśmy słupek, być może graniczny z 1774  roku i nikt z naszych przyjaciół z gór nie wie co on może oznaczać. Ja wiedziałem za to, że jagody są wyborne. Kamil spróbował nawet 2 i …odmówił więcej.

IMG_9150 IMG_9151IMG_9154IMG_9155

Zejście na koniec czarnym szlakiem do Nawojowa to była znów bajka. Chmury malowały krajobrazy, Kamil gonił w dół, a ja za nim. Wsiedliśmy do auta zaczął padać deszcz. To jest szczęście!

 

IMG_9158

IMG_9161 Screenshot

Po raz kolejny wyprawa w nieznane góry przyniosła nam dużo radości. Mieliśmy co prawda prędkości przelotowe, ale i tak patrzyliśmy na te dzikie łąki z jedną myślą w głowie: najpiękniejsze dolnośląskie Bieszczady. Inaczej nie da się tego określić. Czy poleciłbym tą wyprawę? Tak nawet z wózkiem, gdyż drogi świetnie utrzymane i jedynie na przełomie Orlicy wyglądały jak szlak. Nic tylko wędrować!

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...