Na Lipowiec przez Beskid Sądecki jak Góry Suche

marzec 9, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

Wracamy w Beskid Sądecki. Tam wciąż mamy najwięcej szczytów do zdobycia. Wykorzystaliśmy, że mamy okres nie-turystyczny, wybraliśmy szlak z Krościenka nad Dunajcem, który jest “trudny” w sezonie, gdyż nie ma jak tam dojechać. Uzasadniony temat. Nam dzięki temu, że mamy marzec, udało się jak nigdy znaleźć miejsce parkingowe przy szlaku GSB. Po chwili trafiliśmy na ulicę Jarka i ja już byłem szczęśliwy, a Rodzina się śmiała ze mnie.

IMG_6293 IMG_6299

My wciąż nie znamy tego regionu. Z jednej strony Beskid kojarzy się nam z czymś łagodnym, ale są też tutaj ścieżki, które potrafią dać w kość. My zaczęliśmy wzdłuż Dunajca fajną drogą by trafić na “małą” górkę Dąbrówkę. Na mapie to 604 m npm.

IMG_6300 IMG_6304 IMG_6305 IMG_6306

Zaczęliśmy swawolnie, ale po chwili Asia już nieśmiało porównywała:”Zabrałeś mnie w Góry Suche?”…i tak zostało niemalże do końca dnia. Niby droga leśna, niby wyjeżdżona, ale w górę jak to w górach. Kamil od razu wypocony, Janek nawet rozpinał się.

IMG_6307 IMG_6312IMG_6313 IMG_6308

Niby na szczycie miała być pomarańczowa tabliczka…niestety nie znaleźliśmy jej, ale widoki już zaczynały być zaskakujące. Pełno żółci leszczyny. Kamil z radością wybrał ścieżkę w dół. Nie wiedział, że prowadzi ona nas do podejścia jakiego dawno nie mieliśmy, albo raczej przygody. Asia patrząc na ostre czubki gór powtarzała: “Jak w Górach Suchych”.

IMG_6314IMG_6315

Janek świetnie szedł. Asystował Asi. Zdziwił się ścianą kanionu w dół. “Co to?” też chcieliśmy wiedzieć.Kanion, prawdziwy kanion zarówno w lewą stronę, jak i w prawą. Jak zejść?

IMG_6318 IMG_6319IMG_6321 IMG_6322

Trawers w dół był wymagający. Kamil świetnie sobie poradził, Janek kombinował jak sobie jeszcze utrudnić zejście, taki ten Janek już jest. Potok Podlipowiec zrobił niesamowitą rzeźbę w tych górach. To był początek naszej morderczej przygody. Lipowiec, góra o wysokości 744 m npm dała nam popalić i to mocno.

IMG_6323 IMG_6324

Byliśmy tak rozgrzani trawersem potoku, że trzeba było się przebrać. Z Kamila spływało, z Janka spływało. Janek jak zwykle odliczał góry do zdobycia, ba świetnie nazywał pasma jakie były po drodze. Świetnie pamiętał. Gadając tak szliśmy. Kamil też wciskał się do dyskusji z jego kalendarzem aktywności. Doszliśmy do ścieżki, która nie wyglądała na taką co można przejść. Ona raczej nas zdobyła i wystraszyła. To nie była lufa, jak się to mówi w górach typu Tatry, ale ścieżka do nieba po liściach bukowych, które działały dla butów lepiej niż lód. Jedyną osobą, która się nie dała, był Kamil…on szedł nie rozumiejąc problemu :)

IMG_6325 IMG_6327 IMG_6329 IMG_6330

Został wycofany i z Asią postanowiliśmy zrobić prawdziwą graniówkę, boczkiem do ścieżki która nas spłoszyła. Janek prowadził, Kamil się denerwował, bo on zazwyczaj jest pierwszy. Asia się denerwowała ostrością stoku, a ja jakoś musiałem obejść “piony” byśmy w końcu doszli na coś “płaskiego”.

IMG_6331 IMG_6332 IMG_6334 IMG_6335

Lipowiec był przeżyciem. Szkoda, że tutaj tez zabrakło tabliczki, ale zostanie w mojej głowie jako ten najbardziej wymagający. Należało nam się śniadanie. Jeżeli przy takich górkach nas podejście wykończało, to co miało być później. Janek świetnie powtarzał góry zdobyte: Dąbrówka, Lipowiec, ale i te do zdobycia: Groń, Wisielec, Dzwonkówka, Stajkowa. Miało być 6 szczytów do zdobycia, a licznik miał być po dzisiejszej wyprawie 987.

IMG_6337 IMG_6343

Dalej skrótami, w końcu dotarliśmy do GSB (Główny Szlak Beskidzki). O dziwo schodził turysta. Było widać Tatry. Same niespodzianki. Janek przypomniał sobie, że dawno nie oglądaliśmy mapy. No i znalazł Groń. Góra w bukach jakich mało. Piękna.

IMG_6344IMG_6345IMG_6347 IMG_6350IMG_6348

Szybkie zejście i niemalże bliźniaczy szczyt w bukach: Wisielec. Oj tym razem nie było łatwo. Kamil tak dobrze to zapamiętał. Wracając dwa razy upewniał się, że go ominiemy.

IMG_6351IMG_6352 IMG_6353IMG_6355 IMG_6357IMG_6364

Znów wróciliśmy na GSB. Tym razem mieliśmy dojść do Dzwonkówki. Janek sprawdzał na mapie, Kamil uciekał, a my powoli podchodziliśmy szerokim duktem na szczyt. Tak nam się wydawało.

IMG_6365 IMG_6366

Patrzyliśmy na mapy.cz. Błądząc po grani nie znaleźliśmy tabliczki. Coś co miało być łatwe okazało się trudne. Kamil się wkurzał, bo był śnieg i to śliski. Janek wolał iść za nim a nie przed nim. To Kamil miał być “saperem” który wpada w śnieg a nie on.

IMG_6370 IMG_6371 Screenshot  IMG_6375

Drugie potencjalne miejsce szczytu, wyglądające na charakterystyczne, też nie okazało się być szczytem. Kamil już się wkurzał, bo ile razy można pozować do zdjęcia szczytu, którego nie ma. On to wiedział! Śniegu i lodu było całe mnóstwo, przy tym zimno piekielnie. Postanowiliśmy wracać na GSB.

IMG_6377 IMG_6380 IMG_6381

Nie doszliśmy. Prawie na końcu żółtego szlaku pojawiła się tabliczka, potwierdzająca, że zdobyliśmy Dzwonkówkę. Ulżyło. Jeszcze bardziej, gdy okazało się, że po drugiej stronie mamy ciepło, piękne Tatry i spokój.

IMG_6384 IMG_6385

To było miejsce dnia. Długo odpoczywaliśmy, jedliśmy, piliśmy. Było błogo. Jednak Kamil już chciał wracać. Pokazał w dół, do auta, głodny i poszliśmy GSB. Zejście było bardzo szybkie. Jeszcze migiem zdobyliśmy Stajkową, gdzie spotkaliśmy drugiego turystę tego dnia Pana Mirka. Janek oczywiście niczym przewodnik powiedział jakie góry zdobył i już byliśmy na dole.

IMG_6387 IMG_6388 IMG_6389 IMG_6390 IMG_6392

Zejście do Krościenka było już super widokowe. Chłopcom chyba z wrażenia wyszły pajacyki i padnięci dotarliśmy do auta.

IMG_6393 IMG_6395 IMG_6396 IMG_6397 IMG_6403 Screenshot

Tam patrząc na mapę dowiedzieliśmy się, że poziom podejść był już całkiem, całkiem. Choć wykres nie pokazuje “Gór Suchych” w Beskidzie Sądeckim, to te zejścia i podejścia były jak tam. Nasze nogi to czuły. Janek zadowolony powiedział, że teraz w Tatry, więc kolejna wyprawa będzie tam.

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...