Na Vozkę przez Spálený vrch i Klínová hora

czerwiec 8, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

Długi weekend i każdy z nas chce zdobyć jakąś górę…i kawałek morza. My postanowiliśmy pójść tam, gdzie będziemy mieli góry tylko dla nas, tak planowaliśmy. Kierunek Hruby Jesenik, czyli Wielki Jesionik w Czechach.

IMG_0224

8 lat temu tam byliśmy. Patrzyliśmy na nią nawet w tym roku, gdy wędrowaliśmy na Keprnik. Intrygowała nas ta Vozka z jej skałami na szczycie w Hrubym Jeseniku i tak stawialiśmy sobie pytanie: a co by było jakbyśmy na nią weszli tak jak się ją widzi z Červená hora? Tak od tej lewej strony na zdjęciu. Podjęliśmy decyzję, że idziemy tak. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się, że po drodze zdobędziemy kolejne 2 szczyty do naszej kolekcji (1037).

https://www.zespoldowna.info/keprnik.html

https://www.zespoldowna.info/na-keprnik-przez-tocnik.html

IMG_0346

Nasza wyprawa zaczęła się w miejscowości Kouta nad Desnou, cichej, spokojnej gdy nie ma rowerzystów i narciarzy. Tak tętni życiem. My postanowiliśmy jednak uciec mimo wszystko od tego, by przejść Hrubego Jesenika bez szlaków, w dużej części. Pomogła w tym stara mapa, która pokazała, że można wejść na Vozkę inaczej :)

IMG_8345 IMG_8346 IMG_8347 IMG_8349

Wystartowaliśmy szlakiem żółtym (który miał się szybko skończyć dla nas), także rowerowym…po asfalcie. Tak sobie pomyślałem, że można by dzisiaj trenować przejście na Morskie Oko w Tatrach tym asfalcikiem i chyba wykrakałem. Dla Kamila był jak bieżnia na stadionie, pobiegł gdzieś do przodu. Janek spokojnym krokiem za nim, ze swoją żółtą karteczką, z planem trasy. Ciągle omawianym i powtarzanym.

IMG_8351 IMG_8352

Pierwszym charakterystycznym punktem z kartki Janka był wodospad na strumieniu Ponikly. O dziwo, Janek postanowił ominąć temat wpisany na karteczce i zanegować jego istnienie. Na szczęście istnienie Kamila zaobserwowaliśmy czekającego na nas gdzieś tam dalej. To był dobry moment po tych kilku kilometrach, trzeba było odpocząć przed podejściem. Janek dopominał się szlaku, bo ostatnio zafiksowany jest na ich kolorach, a tutaj świetna droga i brak koloru szlaku, ba jakiegokolwiek oznaczenia szlaku!

IMG_8353  IMG_8356

IMG_8355

Skończył się jednak asfalcik po blisko 4 km i trening ,jak znalazł na podejście do Wodogrzmotów Mickiewicza w Tatrach zakończyliśmy. Doszliśmy całkiem wysoko. Do tej pory bardzo szybko, bez gadania, lekko pod górę, bo tak można było. Skończyła się zabawa jednak i trzeba było podchodzić mocniej. W końcu doszliśmy do wejścia na nasz pierwszy cel: Klinovą horę. Skończyły się dukty, rozpoczęły się “góry”. Janek jak do tej pory szedł szybko, tak zahamował. Zdziwił się wąską ścieżką w jagodach. My też.

IMG_8357 IMG_8358 IMG_8359 IMG_8360

Mi z Kamilem jagodziska były do kolan. Janek z Asią musieli przedzierać się przez nie jak w dżungli. Na szczęście dla nich wilgoć po opadach nocnych zostawała u nas. My jednak pierwsi zobaczyliśmy szczyt.

IMG_8362 IMG_8363 IMG_8364 IMG_8369

Pełen zieloności wyglądał wspaniale, choć po chwili wszystko skradł Spálený vrch nasz kolejny cel. Różnica wysokości i ta trasa na niego zwróciła naszą uwagę…i zainteresowanie. Klinovy wyglądał jak próg na podejściu pod Spaleny.

IMG_8365 Screenshot IMG_8367  IMG_8370

Z daleka pojawił się Pradziad. Janek perfekcyjnie potwierdził. Do tej pory spokojny postanowił nadrobić zaległości. Zaczął pytać, czytać z kartki kolejny cel i prowadzić nas … do chatki  Vilibaldki. Nie była planowana, stąd kompletnie nas zaskoczyła, ale też wytłumaczyła dlaczego tutaj była ścieżka. Po chwili postanowił wziąć podejście w swoje ręce, odpychając Kamila z przejścia. Padło pytanie: “Gdzie Keprnik?” Syn rozpoznaje odpowiednio teren. Pamięć się wyostrzyła ostatnimi czasy, tym razem jednak nie trafił, gdyż Keprnik zobaczył dopiero z Vozki.

IMG_8372 IMG_8374 IMG_8378IMG_8375  IMG_8380

Janek podprowadził nas kawałeczek i jak tylko zaczęło się podejście pozwolił jednak Kamilowi na swobodne pędzenie do góry. Kamil z przodu to cichy Kamil. Ulżyło nam, gdy przestaliśmy analizować, co do końca roku ma do zrobienia i co jest w planie. Jego pułapki słowne to takie pole minowe. Coś dla świętego spokoju potwierdzisz i potem możesz się zdziwić! Mamy już na przejściach dwa plany i czasami to trudno znieść!

IMG_8382 IMG_8384

Spaleny vrch odnaleziony został tuż obok ścieżki, którą widać było od chatki w … jagodach oczywiście. Widoki z tego miejsca były takie, że konieczne było śniadanie z oglądaniem. Odpoczywaliśmy i to było to co lubimy najbardziej.

IMG_8386 Screenshot

IMG_8390 IMG_8391

Na samą Vozkę jednak prowadziła inna ścieżka. Musieliśmy się wrócić i to chyba Janki lubią najbardziej. Dukt leśny z widokiem na górę, którą ma się zdobyć to jest to! Janek nawet pokazywał gdzie trzeba iść, ale znów była zmyłka. Po prostu skrót.

IMG_8393 IMG_8394 IMG_8397

Tym razem Janek nie odpuścił świetnej ścieżki. Był pierwszy i ciągnął Kamila za sobą, bo on miał być pierwszy. Vozka nas zaskoczyła, gdyż przyszliśmy do niej zupełnie nie z tej strony czego oczekiwaliśmy…ale widoki dawała wspaniałe nawet bez wchodzenia na jej skały.

 

IMG_8398IMG_8401

No właśnie. Jak nigdy Janek pierwszy zaordynował wejście na górę. Kamil odmówił. Janek miał skały dla siebie. Warto było patrzeć dookoła na Pradziada,

 

IMG_8403

…na naszą trasę aż na sam dół.

 

IMG_8404IMG_8405 IMG_8407

Wracać mieliśmy jeszcze inaczej. Tym razem szlakiem. Jankowi uśmiech pojawił się od ucha do ucha, bo miał być zielony, a potem żółty. Podeszliśmy zrobić zdjęcie i zielony został przejęty przez Janka…dopóki nie zaczęliśmy “spadać” po wilgotnych korzeniach w dół.

IMG_8414 Screenshot IMG_8416 IMG_8418 IMG_8419 IMG_8429  IMG_8431 IMG_8433 IMG_8434 IMG_8436 IMG_8437

Żółty okazał się jeszcze lepszy, czyli ciągle w dół, może to już nie było spadanie, ale Kamil biegł w dół. Janek zaczął planować co będzie jadł na obiad. Przed nami było jeszcze 5 km i Janek miał nam to opowiadać całą drogę. Żółta karteczka zniknęła, ale fonia syna została…a las śpiewał i śpiewał. Nawet zaskakująca drabina nie przerwała wydawania dźwięków, obu synów.

IMG_8438 IMG_8439 IMG_8441 IMG_8443 IMG_8444 IMG_8447

Mieliśmy tego dnia wszystko dla nas. Także tylko 6 turystów na całej trasie. Wszystko by było wspaniałe, tylko dlaczego nasi chłopcy umieją tak zagłuszać las, śpiew ptaków. Niby było pusto, a jakbyśmy w tłumie na Krupówkach szli. Tak było tego dnia, a góry nas zmęczyły jednak.

IMG_8448

IMG_8451 Screenshot

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...