Szczeliniec Wielki i Orlica z Mikim KGP po raz 5
wrzesień 8, 2025 by Jarek
Kategoria: Korona i Diadem
Skończyły się wakacje. Spotkaliśmy się znów z Mikim, Benią, Markiem i Pańcią oczywiście by kontynuować zdobywanie Korony Gór Polski. Tym razem na rozgrzewkę wybraliśmy Szczeliniec Wielki i Orlicę.
Udało nam się tak wszystko ogarnąć, że przed 10:00 byliśmy w Pasterce by szybko i skutecznie wejść na Szczeliniec. Jak Pańcia nas zobaczyła, to szczekania radosnego było całe mnóstwo! Janek od razu zagarnął smycz i mieliśmy wchodzić, szybko przed innymi turystami, których tutaj powinno być, w tak ładny dzień, mnóstwo.
Janek nam się “popsuł”. Człapał jak przed tygodniem na Kozie Czuby. Pańcia trochę pomagała swoją radością, ale to była walka. Za to Kamil wydawał dźwięki na potęgę. Chciał się nagadać i gadał. Miki opowiadał o wakacjach i pociągach. my wchodziliśmy, Janek ciągnięty przez Pańcię nie. Dzielna tak kombinowała w tym trudnym dla niej terenie by jakoś przechodzić z miejsca na miejsce. Janek przez to przechodził mały tor przeszkód.
Miki z Kamilem gonili do góry w świetnym tempie i czekające nas wspólnie Rysy dla tej dwójki nie będą problemem ani przez sekundę.Oby tylko gdzieś tam się zatrzymali i poczekali na nas.
Wpadliśmy między skały pierwsi. Było sympatycznie pusto. Pańcia dociągnęła do nas Janka i mogliśmy w końcu pogratulować sobie zdobycia Szczelińca. Zrobiliśmy pieczątki, wypiliśmy i wtedy fala turystów nas zaskoczyła. Popatrzyliśmy na Korunę i uciekaliśmy w dół, a ludzie ciągiem już szli na górę.
Przejazd na Kopę Sołtysią, gdzie jest parking na Orlicę, zajął nam chwilkę. Wystartowaliśmy na drugą tego dnia górkę i o dziwo tempo się polepszyło. Janek przyspieszył, bo w końcu jedzenie czeka. Pańcia nie miała przeszkód terenowych, więc wbieganie pod górkę nie stanowiło problemu.
Z radością szybko weszliśmy na szczyt, zrobiliśmy sobie zdjęcie i wbiegliśmy prawie na wieżę. Janek dawno nie wchodził, ale być może towarzystwo Mikiego pomogło w przekonaniu, że warto :)
Z góry chłopcy podziwiali góry. Świetnie czytali informacje z tablic. Popatrzyli na Szczeliniec na którym jeszcze chwilkę temu byli i mogliśmy schodzić w dół.
Wyprawa bez pajacyków, to jak nie zdobycie góry. Udały się tym razem i kolejny szczyt mamy zaliczony. Nagroda po takich zdobyczach była. Na to wygląda, że po wakacjach jest forma do zdobywania i niedługo będziemy się sprawdzać. Oby nam się udało, gdyż zostało już niewiele :)
























