W 2003 roku dr Jirtle razem ze swoimi grubymi myszami dowiedli, że z pomocą czegoś tak banalnego jak dieta ciężarnej matki można wpłynąć na DNA dziecka. To jest epigenetyka

Grudzień 6, 2013 by
Kategoria: Wiedza o Zespole Downa

Tak genialnego artykułu tłumaczącego czym jest epigenetyka nie znałem do dziś. Uważam, że jest to ważne byście go przeczytali.

Epigenetyka według autora w Gazecie Wyborczej to: “…rozmaite czynniki, które wpływają na ekspresję lub wyciszenie różnych naszych genów. Bo nieważne, co odziedziczymy po rodzicach – środowisko, w którym żyjemy, może zmienić działanie naszego DNA”.
Nie chciałbym aby ktoś już po tym wstępie mówił, że próbuję wmawiać, że za pomocą diety można wyleczyć ludzi z ZD. to nie jest tak. Chcę byście uwierzyli, że nasze życie, nasze środowisko wpływa na funkcjonowanie nas samych, czyli naszych dzieci. Stąd według mnie mogą być “lepsze” lub “gorsze “.

Zapraszam do lektury artykułu.

Co się stało, że geny nagle przestały działać?
Odpowiedź na to przyniosły m.in. badania dr Randy Jirtle z amerykańskiego Duke University. Zajmował się on myszami agouti. Laboratoryjną odmianą gryzoni, które od zawsze były żółte, grube i cierpiały na cukrzycę. Tak stworzyli je naukowcy, by badać na nich ludzkie choroby. Wszystkie kolejne myszy rodzące się z mamy i taty agouti wyglądały i zachowywały się tak samo.
Do czasu aż dr Jirtle zmienił dietę pewnej grupie ciężarnych myszek. Podawał im więcej kwasu foliowego, witamin z grupy B, soli organicznych. Jakie było jego zdumienie, kiedy nagle w laboratoryjnej klatce pojawiały się małe myszki jakby wzięte od innych rodziców: szczuplutkie, zwinne, brązowe. Zdrowe. Wyglądało na to, że w jakiś tajemniczy sposób geny, które z takim mozołem zaszczepiali myszom naukowcy, by wyhodować z nich chorowite spaślaki, nagle przestały działać. Ktoś lub coś je wyłączyło. Co?
Metylacja. Pod tą mało przyjaźnie brzmiącą nazwą kryje się pewna reakcja chemiczna. Polega na tym, że do rozmaitych naszych genów może przyczepić się cząsteczka zwana grupą metylową. A kiedy już się przyczepi, działa jak korek. Zatyka gen. Wyłącza go. Dezaktywuje.
Metylacja, to wirtuoz naszych genów
Skąd ów korek bierze się w naszym organizmie? Źródeł jest wiele: my sami, jedzenie, picie, toksyny, lekarstwa – najogólniej mówiąc – środowisko.
Ono wpływa na to, które z naszych genów działają, a które nie. Nasze otoczenie, to co jemy, gdzie żyjemy, może wpływać na aktywność naszych genów, nie zmieniając jednak struktury naszego DNA. Obrazowo można by ten proces porównać do grania na fortepianie. Ma on stały skład klawiszy. A jednak w zależności od tego, który z nich uaktywnimy, a który będzie milczał, możemy zagrać bardzo różne melodie. Wirtuozem naszych genów jest metylacja.
Kiedy w 2003 roku dr Jirtle razem ze swoimi grubymi myszami dowiedli, że z pomocą czegoś tak banalnego jak dieta ciężarnej matki można wpłynąć na DNA dziecka, świat nauki na chwilę zamarł. A zaraz potem gwałtownie się rozkrzyczał. To była sensacja. I początek zupełnie nowej nauki: epigenetyki. Od tej chwili zajmować się ona będzie badaniem dziedziczności pozagenowej. Jean Baptiste Lamarck zachichotał w grobie.
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75400,15061991,Wiesz__ze_moze_cie_dreczyc_strach_dziadka_lub_ojca_.html#ixzz2mhZCiExE

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12861015?dopt=abstract

image

Jak już przeczytaliście cały artykuł popatrzcie o czym w 2003 roku pisano:

“Our results show that dietary methyl supplementation of a/a dams with extra folic acid, vitamin B(12), choline, and betaine alter the phenotype…”

Nasze wyniki pokazują, że suplementacja dietą zawierającą metyl w postaci wody z dodatkiem kwasu foliowego, witaminy b 12, choliny i betanów zmienia fenotyp…”

Czyż nie jest to podobne do tych artykułów z dzisiaj, czyli 10 lat po tym wydarzeniu, w których się mówi o konieczności suplementowania matek w ciąży z dziećmi z ZD i nie tylko odpowiednimi dawkami, odpowiednich form:

WITAMINY B12

KWASU FOLIOWEGO

CHOLINY?

Zostawiam temat bez komentarza.

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...