Wokół Trzech Koron do Polianki i na Plašná

marzec 11, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

Pogoda popsuła nam plany. Mieliśmy być w Tatrach, wybraliśmy Pieniny, miejsce w którym jeszcze nie byliśmy. Dojechaliśmy tym razem do Sromowców Niżnych pod Trzy Korony. UWAGA! Ani jednego turysty, wszystko zamknięte, a miejsca do parkowania tyle, że trudno się zdecydować. Tak to możliwe w tym miejscu!

Dodatkowo pogoda super! Owszem wiatr hulał, ale nie tak jak w Tatrach. Uśmiechy były, choć oczy wyglądały u niektórych tak, jakby jeszcze nie otworzyły się.

IMG_6412 IMG_6416 IMG_6417 IMG_6419

Powtórzę się: ani jednej osoby nie spotkaliśmy od parkingu do końca trekingu. Nigdy nie byliśmy na przełomie Dunajca, bo tam za dużo ludzi. Dzisiaj…nikogo. To jest cud!

To była też rozgrzewka. Długie “proste” wzdłuż Dunajca uspokajały jak nic dotąd. Przyjechaliśmy w góry a trafiliśmy na idealne miejsce do medytacji i jogi. Jedynie Kamil się z tym nie zgadzał. Wiatr oczywiście u niego robił swoje, więc wciąż gadał o koszulce z krótkim rękawem, którą on musi kupić w sierpniu na jego urodziny. Powtórzone: 100, może z 1 000 razy na tym odcinku.

IMG_6420 IMG_6421 IMG_6423 IMG_6424

Nie planowaliśmy przejść całego przełomu. Naszym celem było odbicie na żółty szlak na Huty. Tam nigdy nas nie było i dobrze.

IMG_6425 IMG_6426 IMG_6427

Na żółtym szlaku skończył się wyścig, gdzie liderem mógł być tylko Kamil. Jak on świetnie się czuje w takiej roli, nawet w nowych dla niego miejscach. Zaczęły się górki. Najpierw z zaskoczenia fajna dróżka w fajnym lesie.

IMG_6428 IMG_6429 IMG_6430 IMG_6432

Kolejne zaskoczenie. Słowacki żółty szlak, bo już byliśmy w słowackich Pieninach, prowadził w taki sposób by nie było prosto, a zróżnicowanie. Zamiast prowadzić prosto musieliśmy skręcić, wejść na górkę, nawet po schodkach, by potem zejść, przejść mostek i wyjść na … drogę, którą było widać od początku. Dla Janka idealne. Tak kombinował, że Kamil musiał iść za nim, a jak wyprzedzał to zawsze był jakiś patent by jednak on prowadził. To był jego szlak. Miał siły i chęci za 10-ciu. Zaczyna mu to się pojawiać po tym jak podnieśliśmy dawkę hormonów tarczycy!

IMG_6433 IMG_6439

Gdy jeden mostek to było za mało, to pojawiał się drugi z dodatkowym “kanionem”, choć można było iść prosto bez tych wywijasów i kanionów.

IMG_6435

Zaczęły się typowe, przepiękne Pieniny. Z jednej strony polany, które Janek uwielbia, z drugiej bardzo zróżnicowane lasy z jodłami wielkimi, jakich nie widzieliśmy. My z tych polan w końcu mieliśmy wejść na nasz nowy szczyt o nazwie Polianka. Niby nie wysoki, ale wybitny. O ile do tego momentu prowadził Janek, to pod niego mógł wejść pierwszy Jarek albo Kamil. Płuca wypluliśmy przy tym, ale weszliśmy fajną ścieżką, jakby na nas czekała…tylko nie było tam tabliczki. Wszystko było tylko nie tego. Za to na dole była wiata i musieliśmy odpocząć.

IMG_6443 IMG_6444 IMG_6446 IMG_6447

IMG_6448 Screenshot

IMG_6451 IMG_6453

Po odpoczynku postanowiliśmy pójść na skróty na szczyt Plašná. To była najlepsza decyzja. Bez niej nie poszlibyśmy tak jak poszliśmy.

IMG_6456 IMG_6457

Po 30 m od szałasu pojawiły się te widoki. Zrobiły na nas piorunujące wrażenie. To nie było wszystko. Zobaczyliśmy całe PIENINY w najlepszej wersji. Janek:”Jarek dawaj mapę, oglądamy!” i trzeba było oglądać do momentu gdy przyjechał traktor po drzewo.

IMG_6460 IMG_6463 IMG_6464 IMG_6465

Przed nami była ostra góra, gdzie on po drzewo. Janek się zatrzymał z wrażenia, jak on tam wiedzie. Asia jak na zawodach też mu kibicowała, tylko Kamil wiedział, że ma iść drogą to poszedł. Nie myślał o traktorze przed nim. My idąc za nim zdziwiliśmy się.

IMG_6469 IMG_6470IMG_6472 IMG_6473

To nie była wyrypa do góry, to była męka. Janek od razu ustawił się obok Asi, coś gadając. Kamil oczywiście do przodu a tam było słychać traktor. Trzeba było go ratować tak sobie pomyślałem. On za to w najlepsze z Panem Drwalem Słowakiem gaworzył, mówiąc mu że dostał nową koszulkę od Oli. Pan świetnie mówił po polsku i był zrozpaczony tym, że kradną z lasu najlepsze jodły, bo były wielkie. Pozdrowił nas i powiedział, że idziemy w dobrą stronę. Janek znów próbował wyrywać się do przodu, ale nie dało się. Plašná była wybitną górą z tej strony!

IMG_6475 IMG_6477 IMG_6478

Już przy szczycie pojawiły się Tatry z wiatrem urywającym głowę.

Screenshot Screenshot

IMG_6482 IMG_6486

Szczyt był w potarganych żywiołem młodych świerkach, ale znaleźliśmy go. Potem pojawiła się też tabliczka trochę za szczytem. Do naszej kolekcji trafił już pod numerem 989! Nie napawaliśmy się tym, gdyż Janek gonił w dół. Dawno tak fajnie nie było pod tym względem.

IMG_6488 IMG_6490 IMG_6491 IMG_6492 IMG_6493 IMG_6494  IMG_6496

Jak już się nam tylko wydawało, że dzięki chłopakom zbiegniemy bardzo szybko w dół, choć widoki na Tatry były niezwykłe i oglądaliśmy je stale, to widok Pienin, Trzech Koron znów nas zniewolił. To miejsce, gdzie są one wybitne to Sedlo Cerla. Miejsce obowiązkowe do odwiedzenia. Oczywiście była próba pajacyków Marka, całkiem przyzwoita. Potem Janek znów przetrenował nazwy szczytów, a Kamil przypomniał o koszulce i biegliśmy w dół, bo wiatr przewiewał.

IMG_6497 IMG_6500 IMG_6502 IMG_6508 IMG_6509 IMG_6510

W Sromowcach Niżnych zobaczyliśmy z daleka 3 osoby, miejscowe na pewno. Brzmiało to niezwykle jak na to miejsce, gdzie już w maju, czerwcu znaleźć miejsce parkingowe tutaj to już wyczyn. Nam się udało i wiemy, że chcemy więcej Pienin! Może jeszcze skorzystamy przed powrotem zimy.

IMG_6516 Screenshot

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...