Wokół Wielkiego Szyszaka w Karkonoszach

wrzesień 29, 2025 by
Kategoria: Nasze Góry

To był nasz pierwszy jesienny dzień w górach. Kamila nie było, zatem wybraliśmy szlak w Karkonoszach, który choć długi, był idealny dla nas i na nasze tempo. Kamil po pobycie w Górach Izerskich z Bonitum miał wolne od gór, a i my nie chcieliśmy biec za nim po prostu. Ciągle pamiętaliśmy Rysy w naszych nogach :)

https://www.zespoldowna.info/wielki-szyszak.html

Wybraliśmy za cel Wielki Szyszak w Karkonoszach. Chcieliśmy tak przejść, aby zrobić kółko wokół niego i jak będzie to dozwolone, to podejść do ruin historycznego monumentu, który zwiedzaliśmy już kiedyś z Guciem i jego Tatą. Dzień miał być fajny, słoneczny i ciepły. Wystartowaliśmy z Jagniątkowa, Koralową Ścieżką.

IMG_3655 IMG_3656 IMG_3657 IMG_3660

Janek już na starcie witał wszystkich wchodzących, zaczepiał, przestawiał się, co powodowało uśmiech u ludzi, których mimo wszystko mijaliśmy. Janek swoim stałym, dobrym krokiem szedł do przodu.

IMG_3665 IMG_3667 IMG_3670 IMG_3671

Fajnie się szło, ale lata to już nie było. Ludzie owszem zmęczeni podejściem, rozbierali się. My też, ale wystarczył kawałek szlaku  “po płaskim” i stawało się zimno. Turyści zdziwili się, gdy my w bok na czarny szlak, a przecież jak rozmawialiśmy to wszyscy szli w tym samym kierunku. My wybraliśmy szlak na Czarny Kocioł…by popatrzeć na grzyby :) Tak nawet było ich kilka, tak pięknych jak ten czerwony.

IMG_3674 IMG_3675

Na Czarnym Kotle już nie było zmiłuj się. Wiało, było wilgotno, trzeba było dostosować się do jesieni w ubiorze…a chmury na grani jakoś nie zapowiadały, że będzie lepiej. Janek szedł zadowolony, bo mostki, bo wooolno i on mógł wytyczać drogę. Jakież było zaskoczenie, gdy turyści, którzy z nami szli wcześniej niebieskim szlakiem, zobaczyli nas wchodzących na szlak przed nimi. My wybraliśmy po prostu łatwiejszy wariant, niż oni :)…a potem tylko patrzyliśmy na Czarny Kocioł, jak w Tatrach Zachodnich, pod Salatynem!

IMG_3677

IMG_3679 IMG_3680

Dojście do Czarnej Przełęczy uświadomiło nam, że chyba należy zmienić kierunek przejścia. Pan Jurek z Panią Adą, którzy z nami szli też stwierdzili, że nie są to najlepsze wiatry dla wędrowania. Janka pochwalili, a jak zobaczyli Koronę i Diadem to były słowa podziwu…bo zaczęło się od: “Dawaj Chłopie do góry, już niedaleko!” Pana Jurka. Jak Janek się pochwalił, gdzie to on nie był w górach i że tydzień temu był na Rysach, szacunek wzrósł. Postanowiliśmy iść najpierw do Martinovki schroniska w Czechach. Zakładaliśmy, że ten wiatr z zachodu lepiej jak wieje w plecy, a nie w twarz. To była dobra decyzja.

IMG_3681IMG_3685 IMG_3686

W Martinovce było już ciepło. Janek zjadł swoje śniadanie, miał świetny humor i mogliśmy trawersować grzbiet Wielkiego Szyszaka, osłonięci od wiatru.

IMG_3689 IMG_3690 IMG_3692

Janek był w tym miejscu, ale o dziwo nie rozpoznawał żadnego szczytu, co w Tatrach jest stałym zajęciem. Na to wygląda, że musimy odświeżyć sobie znajomość miejsc w Karkonoszach. Widok na największy wodospad Karkonoszy o nazwie Wodospad Panczawy, spadający w dół z wielkiego płaskowyżu, czy też na Labske boudy, schronisko niczym wieżowiec, nasz cel, dodawał animuszu i w świetnych nastrojach przechodziliśmy grań kamienistym szlakiem.

IMG_3695 IMG_3698 IMG_3700 IMG_3701

IMG_3703

Podchodzący turyści czescy powiedzieli jednak, że schronisko jest w remoncie i znów musieliśmy zmienić odrobinę naszą trasę. Weszliśmy od razu na żółty szlak na Czarcią Ambonę, znów świetnym, kamienistym, historycznym duktem.

IMG_3705 IMG_3706 IMG_3707

Nawet nie wiadomo kiedy doszliśmy do Ambony. Zgodnie z planem, jak dmuchnęło w nas od zachodu, to … my byliśmy na to przygotowani i ubrani. To już były warunki w pełni jesienne, wietrzne i zimne. Wielki Szyszak był widoczny z daleka. Janek był zainteresowany oglądaniem Śnieżnych Stawków. Podchodził do tarasów i oglądał świat, który był jednak oświetlony słońcem. Tak to w górach jest.

IMG_3710 IMG_3712 IMG_3713

Tym razem wejście na Wielki Szyszak było zamknięte. Musieliśmy kolejny raz zmienić nasze plany i biorąc pod uwagę wiatr, uciekać jak najszybciej w dół, popędzani jego podmuchami.

IMG_3716 IMG_3717

IMG_3722

Wybraliśmy niebieski szlak. Po kilku krokach osłonięci od wiatru mogliśmy się zatrzymać.

IMG_3728 IMG_3729 IMG_3732

Gdybym wiedział, że to tak świetne miejsce na spotkania z psami, to od razu byśmy tam poszli. Zaskoczył nas najpierw Fuji z Panem Dawidem. Świetny piesek, słuchający właściciela i nawet Janka. Po chwili witaliśmy się z labradorem, który chciał wylizać z radości Janka i Asię. To były fajne spotkania, pamiętając że jeszcze niedawno Janek bał się takich momentów.

IMG_3735 IMG_3737

Jednak chmury i brak turystów nie pozwalały na siedzenie bezczynnie. Stawało się późno i trzeba było się zbierać w dół do zielonego szlaku, by nim dojść do naszego niebieskiego pod Śmielcem.

IMG_3740 IMG_3741 IMG_3742

Słoneczko świeciło przez chwilę i stało się bardzo ciepło. Janek uśmiechnięty gonił po mostkach sprawdzając gdzie idziemy, ale też witając się z każdym napotkanym turystą. Zejście nie było proste. Wszystkie kamienie były bardzo wilgotne, ale bez problemów doszliśmy do auta.

IMG_3743 IMG_3745 IMG_3746 IMG_3766

Żeby nie było, zrobiliśmy pajacyki i mogliśmy zakończyć naszą wędrówkę. Na to wygląda, że musimy wrócić na dłużej w Karkonosze.

IMG_3771 IMG_3772

 

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...