Po wierzbówkę do Doliny Białych Stawów

sierpień 19, 2025 by
Kategoria: Nasze Góry

Gdy syn z Ruchem dla Zdrowia zwiedza Dolomity i Alpy Julijskie, to nie oznacza, że my nie chodzimy po górach. Asia tym razem miała pomysł:”Idziemy w Tatry Bielskie, bo tam będzie chłodno i nie będzie ludzi.” Był przecież 15 sierpnia i miało być 30 C na dworze.

IMG_7622

https://www.zespoldowna.info/velke-biele-pleso.html

Byliśmy tam już w scenerii jesiennej, bardzo pięknej. Teraz mieliśmy zobaczyć te krajobrazy w kolorze … wierzbówki. Na tym zdjęciu powyżej to ona już przekwitła, stanowiła ciekawy element całego krajobrazu.

Wystartowaliśmy autem do Tatranskiej Kotliny, mijamy Kuźnicę 5:20, miejsc na parkingach brak, w Brzezinach i na Łysej Polanie też. Dojechaliśmy na parking pod Jaskinią Bielańską…brak zaskoczenia, jesteśmy sami. Niejako przy okazji tylko wspomnę, że warto zwiedzać jaskinie tatrzańskie jak ta, bo są przeogromne i przepiękne, każda inna. Fakt, znajdują się w Słowacji ale polecam, bo Jankowi się podobało, a Kamil spokojnie przeszedł z nami 3 odwiedzone przez nas jaskinie.

Było zimno jak na zapowiadaną pogodę 16C, miał być cień i tak zastanawialiśmy się jak tu się ubrać. Z drugiej strony miał to być test na następujące pytanie: czy to Kamil tak szybko chodzi, czy też Janek tak wolno? Janka nie było więc, wydawało nam się że odpowiedź będzie dość prosta, wskazująca na młodszego syna.

IMG_2973 IMG_2974 IMG_2975 IMG_2976

Kamil jednak szybko nas rozgrzał, porozbieraliśmy się ze sweterków i nawet cień nam nie przeszkadzał, ani chłodny wiaterek. Odpowiedź na pytanie też uzyskaliśmy dość jednoznaczną, że Kamil tak szybko chodzi. Nie ma szans by zdążyć za nim z młodszym synem, czy też bez niego. Kamil znał trasę, zatrzymywał się wtedy gdy chciał i byliśmy pewni, że trafi tam gdzie powinien.

IMG_2978 IMG_2979

Szlak przy tym polecam. Jest świetnym trawersem Koziego Grzbietu, przez jodłowo-świerkowy las, gdzie jodły są o takiej średnicy, że w trójkę nie obejmie się ich w obwodzie. Unikaty. Nic tam, próbowaliśmy gonić Kamila, ale skończyło się to tym, że spotkaliśmy go przy Schronisku Pod Szarotką odpoczywającego oczywiście.

IMG_2981 IMG_2982 IMG_2983 IMG_2986

Przed dalszą wyprawą postanowiliśmy odpocząć. Zamówiliśmy herbatę, Pani w schronisku dwa razy pytała się czy na pewno, bo już ciepło było, my podkreśliliśmy że nawet wielką i się zdziwiliśmy, gdy dostaliśmy “garnki” herbaty. Jak się okazało potem była to odpowiednia ilość na te temperatury. Było już 22 C.

IMG_2987 IMG_2988

Dlaczego ten szlak Asia wybrała? Cóż, byliśmy zmęczeni po wcześniejszych przejściach, w tym jaskiniach i mieliśmy wypocząć w cieniu. Był cień, ale szlak choć łagodny, stale wznosił się do góry, ciągle trawersował, były też zejścia i piękna przyroda z krajobrazami. Nie czuło się tego wszystkiego jak szliśmy. Było niezwykle kolorowo, fajnie i ciepło. Nawet nie spodziewaliśmy się, ba nie pamiętaliśmy z naszej jesiennej wyprawy, że wchodzimy do królestwa wierzbówki :)

IMG_2989

IMG_7620

Tak to piękne miejsce wyglądało jesienią powyżej. Teraz było kompletnie inna pięknością.

IMG_2993 IMG_2999

IMG_2994IMG_2995

Na szczęście Kamil poczuł się zmęczony i mogliśmy urzekać się widokami sami. Gdy pod Murowańcem w Dolinie Gąsienicowej grupy turystów podziwiały piękne wierzbówki, my mieliśmy ich zdecydowanie więcej tylko dla siebie! Nawet Kamil zauważył, że są to kwiaty, jednak w końcu chciał iść dalej, choć słyszało się od niego “Byłeś!”, gdy pokazywał na Jagnięcy. No właśnie ta zdolność do określenia przez niego, gdzie był, a gdzie nie, rozpoznawalność szlaku jest zdumiewająca. Gdy z 28 marzeń wchodziliśmy wcześniej pod Popradzki Staw, jednoznacznie stwierdził, że on w lewo nie idzie. On wiedział, że to kierunek na Rysy i nie miał na to po prostu ochoty. Niesamowite to było. Teraz też wiedział gdzie iść, jak iść i gdzie będzie na nas czekać, bo my za wolni dla niego jesteśmy po prostu. On idąc stale tym samym tempem bez względu czy to pod górę, czy po płaskim, czy w dół, miał przewagę nad nami…nam pozostało oglądać tylko wspaniałe Tatry.

IMG_3004  IMG_3007

W końcu dotarliśmy do Wielkiego Białego Stawu. Tam zaskoczenie, kilka osób było…cieszyli się odrobiną wierzbówki, nie wiedząc, że wcześniej na dawnych halach są ich duże łany wręcz. My za to oglądaliśmy Jagnięcy Szczyt, który nie był tak łatwy do zdobycia dla nas. Kamil znalazł miejsce…jedyne w cieniu, a słońce już przygrzewało. Jedliśmy nasze śniadanie nie mogąc nacieszyć się z tego, jak fajnie jest tutaj. W końcu Kamil zgłosił gotowość do powrotu i wydawało się, że to przejście zmęczyło go. Był cichszy i bardziej zdecydowanie dopominał się wracania.

IMG_3006 IMG_3009 IMG_3015

Dogonić go, jak podejmie decyzje, jest trudno. Zatem oglądaliśmy wiedząc, że w końcu na nas gdzieś poczeka. Tatry Bielskie w tej panoramie wyglądały wspaniale!

IMG_3017

Tatry Wysokie z Kieżmarskim Szczytem i Jagnięcym równie okazale.

IMG_3019

Szliśmy sobie odpoczywając za Kamilem. Czasami się pojawiał, czasami znikał na dłużej. Pojawili się turyści…kilku. Tak doszliśmy do schroniska. Tam już na termometrze 26C. Nie czekaliśmy, tylko dalej w dół. Pojawiły się grupki kolejnych turystów, ale schodziliśmy tylko my. W końcu doszliśmy do Kamila, który kierował odpowiednio w dół do parkingu.

IMG_3024 IMG_3025 IMG_3026

Na koniec wyłapaliśmy jedno: lato się w górach powoli kończy a zaczyna jesień. Tak odpoczęliśmy na 20 km wyprawie, z całkiem solidną sumą przewyższeń…ale miśka, żmijki tym razem nie spotkaliśmy. To był dobry czas.

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...