Kopina, Owczarka, Pańska Góra, Kolebki, Czepiel, Zwornik to wszystko w zaskakujących Karkonoszach

marzec 4, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

W sobotę w pięknym słońcu oglądaliśmy Pańską Górę ze Spękanych Skał. Tak nam się spodobała, że w niedzielę postanowiliśmy zobaczyć jak ona wygląda z bliska. Miała to być wyprawa, która całkowicie miała nas zaskoczyć z każdej perspektywy, ale wtedy my jeszcze o tym nie wiedzieliśmy.

https://www.zespoldowna.info/nowa-czy-stroza-czyli-na-koniec-karkonoszy.html

Kamil zmęczony był po sobocie. Janek za to nie. Jednak start wyglądał jak zawsze: Kamil szybko do przodu, Janek rozgrzewkowo za nim. Trochę przyspieszył, jak pieski zaczęły ujadać w ostatnim gospodarstwie Opawy, skąd wyruszyliśmy, a kogut dziarsko popatrzył na niego. Oj pogonił za Kamilem na “Pańską”. Nazwa była już ogarnięta.

IMG_6130 IMG_6133 IMG_6134

Ja znów miałem wrażenie, że idziemy przez wspaniałe połoniny z pięknymi i dalekimi widokami na Rudawy, Bramę Lubawską…a czekała na nas pierwsza niespodzianka. Szliśmy fajną drogą polną za tabliczką pokazująca przejście do kapliczki. Nagle pojawił się “domek” jak to powiedział Janek. Potem pojawiła się ławka i to było to!

IMG_6136 IMG_6137 IMG_6138 IMG_6144

Ławka Mariolki to było najmniej oczekiwane miejsce do odpoczynku i podziwiania widoków. Chłopcy oczywiście skorzystali z okazji, bo dlaczego by nie skorzystać w szczególności, gdy Grzbiet Lasocki już zapowiadał się na niezłe podejście. Jednak to był czas łąk, jak hale, widoków jak w najlepszych górach. To był spokój, który nawet chłopców ogarnął. To było zaskakujące…taka miła cisza bez dźwięków, że było nawet ptaki słychać.

IMG_6146 IMG_6147 IMG_6148 IMG_6150

Niebo coś nam się trochę psuło, ale widzieliśmy już Kopczyk na pierwszym planie i Zwornik w głębi, szczyty które miały być na końcu naszej wyprawy. Przed nami był szczyt na który trzeba było się dostać bez szlaku. Ślady saren poprowadziły nas idealnie.

IMG_6151 IMG_6152 IMG_6153

Tym razem Kamil głośno gadając o tym co on nie zrobi w marcu (Tatry) prowadził ekipę. Pańska Góra zaoferowała nam widoki na Stróżę i Stankową.

IMG_6154 IMG_6155

O dziwo nikt nie był zmęczony. Zaczęliśmy się z Asią zastanawiać, co takiego się zmieniło, ale nie umieliśmy na coś wskazać. Tak jak w sobotę ekipa szła śmiejąc się i gadając tym razem bardzo głośno. Na szczęście z tej górki, bez problemu udało się wejść na Kolebki z jej skałkami, górkę obok. Były w niesamowitym bukowym lasku, a Jankowi to niesamowicie pasowało. Odnajdywał się tam i wiedział, że to tylko góra na chwilę. Czekała na nas już Owczarka.

IMG_6157 Screenshot

IMG_6160 IMG_6161 IMG_6162 IMG_6164

Jednak by do niej dojść trzeba było poszukać dobrej drogi:”Tato pokaż mapę!” Padało co chwilę. Doszliśmy do Złotej Bramy i nie dziwiło nas to, że tak się nazywała. Wielkie skały z każdej strony na szczęście zniechęciły Janka do ich zdobywania.

IMG_6166 IMG_6167 IMG_6170 IMG_6172

W końcu znaleźliśmy ścieżkę, która prowadziła do góry. Janek dwa razy ją sprawdzał, gdyż za każdym razem wcześniej wydawało się, że to jest ta…ale nie była to ta. Kamil nie miał takich dylematów. On szedł, a jak było skrzyżowanie czegokolwiek to zatrzymywał się. Nieraz już myślałem, czy on lubi patrzyć na góry, tak zawsze stoi zamyślony w takich miejscach. Tym razem objawił się z ostrym potwierdzeniem: “Tatry?”

IMG_6175

IMG_6177 IMG_6181 IMG_6182 IMG_6186

Dziecko dorosłe, mocno nam się zaktywizowało gadając o górach i Tatrach. Na szczęście było ostre,dzikie podejście, trzeba było się zmęczyć i przede wszystkim zamilknąć. Na Owczarce jednak była nagroda: błogie widoki w słońcu i dobre śniadanko z herbatką. Góra pod tym względem wspaniała. O tym, że byliśmy we właściwym miejscu potwierdził kamień geodezyjny, jeszcze pamiętający mocno ubiegłe wieki.

IMG_6184 Screenshot

IMG_6189

Tak siedzieliśmy, podziwialiśmy, chłopcy walczyli o najlepszy pień dla siebie, a my patrzyliśmy na Kopinę. Nie wydawała się z Opawy jakoś szczególnie groźna, tutaj z Owczarki była wybitna. Zapowiadało się mocne spadanie w dół i mocne podchodzenie…skrótami. “Tato daj mapę, jak iść!” poruszyło mnie jednoznacznie. Janek teraz bez mapy nie lubi chodzić, a pamięta wszystkie szczyty i lubi stać analizować jak iść. A jak są do tego jeszcze kolorowe szlaki, to analiza potrafi trwać dłużej, bo niebieski, bo rowerowy.

IMG_6192 IMG_6193 IMG_6194 IMG_6196

Kamil nas poprowadził w dół. Kamil nas poprowadził w górę. Jak zobaczył, że jest ścieżka w bok, a ja mówiłem że powinniśmy pójść w bok, on wybrał i to właściwą drogę. Podejście pod Kopinę było długie stale pod górkę a na koniec musieliśmy znaleźć naszą drogę na szczyt.

IMG_6197 IMG_6198 IMG_6199 IMG_6200

Tam kolejne zaskoczenie tego dnia. Ja nie widziałem czegoś takiego na żadnym szczycie: ołtarz? Nie wiem jak to określić, ale miejsce od razu stało się magiczne. Janek się zdziwił kubkami, które zobaczył, my okręgami z kamieni. Warto było tutaj wejść.

IMG_6201 IMG_6202 IMG_6205 Screenshot

Chłopcy odpoczęli, ale nie widać było po nich zmęczenia. Do tej pory bardzo urozmaicona wyprawa (każda góra inna, inne lasy wokół nich), powodowała że ani nie byli zmęczeni, ani nie mogli uciekać do przodu w szczególności Kamil. Fajnie się szło, choć chłopcy gadali na pełną moc. Zejście z Kopiny kompletnie nas zaskoczyło, to kolejny raz coś takiego w tym dniu. “Tato łąka!” no i okazało się, że znów hale długie i daleko się ciągnące są do pokonania.

IMG_6208 IMG_6211IMG_6210  IMG_6213 IMG_6214 IMG_6216

Trwało to trochę za nim je przeszliśmy, ale znów z pięknymi widokami. Janek otworzył puszkę z pytaniami o góry, gdyż jednak nie wszystkie dobrze pamiętał. Doszliśmy do przejscia granicznego i starego duktu łączącego polski Niedamirów z czeskim Horni Alberice. Kolejny punkt na świetny odpoczynek. Popatrzyliśmy w dół aż do Bukówki. Jednak weszliśmy dalej, Janek świetnie rozpoznał Śnieżkę. Z tej strony to chyba jej nie znaliśmy.

IMG_6218 IMG_6219 IMG_6220 IMG_6222

 

IMG_6224 IMG_6225 IMG_6229

Przyszedł w końcu czas na Czepiel. Chłopcy po lodzie zasuwali wspaniale, zawsze znajdując odpowiednie ścieżki przez lub obok. Pojawił się śnieg…tylko gdzie ten Czepiel. Janek: “Tato mapa!” No i okazało się, że na szlaku Czepiel po prostu nie wygląda. Przechodzi sie przez niego i gdyby nie mapa to nie wiedzielibyśmy, że przeszliśmy górę. Radość z tego powodu była duża. Janek się śmiał ze mnie, że góry nie umiem znaleźć. Cóż. Asia jak doszła do nas to też się zdziwiła. Jeszcze bardziej, że doszliśmy do Zwornika czyli Roh hranic. Nie taki był plan, mieliśmy schodzić szybciej. Choć widoki piękne, to zejście w dół to była jazda. Nie dość, że mocno w dół (Janek nie chciał kijków), to po lodzie…ale humory dopisywały.

IMG_6230  IMG_6232 IMG_6236 IMG_6238 IMG_6239

Nawet jak zaczął padać deszcz to o dziwo, cała Rodzina była uśmiechnięta i nawet pajacyki Marka jakoś inaczej wyszły. Im bardziej padało, tym łatwiej było iść takie to było fajne wędrowanie, a musieliśmy przejść najpierw do Niedamirowa znów przez łąki, a potem do Opawy znów przez dzikie łąki pełne saren.

IMG_6241

303N

IMG_6242 IMG_6246

IMG_6247

Chłopcy ani przez chwilę nie byli zmęczeni, uśmiechnięci zdobyli 6 kolejnych szczytów do kolekcji (to już 981). Tak się zastanawialiśmy dlaczego. U Janka na pewno wpłynęła zmiana dawki leków na tarczycę. Szedł zadziwiająco szybkim, dobrym tempem U Kamila chyba dynamika trasy. On nie lubi stale tego samego. Tutaj co 2 km mieliśmy kompletnie coś innego i czuć było wiosnę, gdyż dzięcioły śmiały się z nas, a kosy zaczepiały. Zapomniałem: obydwaj chcą w Tatry. Może obietnica że to już czas tam pojechać spowodowała ich większe możliwości :), a Kamil od razu dodał lody i wszystko grało. To była fantastyczna wyprawa i wiem, że tam powinniśmy jeszcze wrócić, tam było nam dobrze.

IMG_6251 Screenshot

 

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...