Na ostatnie na wschodzie tysięczniki Karkonoszy.

kwiecień 9, 2026 by
Kategoria: Nasze Góry

Ostatnim razem, gdy byliśmy na Lasockim Grzbiecie, który jest częścią Karkonoszy polskich, doszliśmy do Zwornika, czyli na Roh hranic już po czeskiej stronie.

https://www.zespoldowna.info/kopina-owczarka-panska-gora-kolebki-czepiel-zwornik-to-wszystko-w-zaskakujacych-karkonoszach.html

Swego czasu też szukaliśmy najdalej na wschód położonych szczytów Karkonoszy, gdyż nikt nam nie umiał tego podpowiedzieć. Znaleźliśmy je tuż przed Bramą Lubawską oczywiście :)

https://www.zespoldowna.info/nowa-czy-stroza-czyli-na-koniec-karkonoszy.html

Patrząc na oba przejścia stwierdziliśmy, że po świętach warto dojść do końca Karkonoszy to jedno, a drugie wejść na najdalej na wschód położone tysięczniki. Tak powstał plan na wspaniały dzień, w Czechach, w Rychorach. Miał być wyzwaniem, gdyż wiało wszędzie, ale nam miało świecić słońce. Pojechaliśmy zatem do Žacléř, do jego części o nazwie Bobr…i mieliśmy problem wyjść z auta tak wiało, ale słońce świeciło!

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rýchory

IMG_7168 IMG_7169 IMG_7170 IMG_7172

Nauczeni doświadczeniem, opracowaliśmy żółtą karteczkę z celami na szlaku dla Janka, która była kurczowo trzymana od samego początku, tak że wiatr darł ją, ale zostawała ona w jego palcach. Na pierwszym miejscu pojawiło się hasło: źródła Bobru, tej naszej rzeki, która właśnie tutaj zaczyna swój bieg. Pierwsze kroki nas mocno rozgrzały. Wszyscy łącznie z Asią musieli zmierzyć się z bardzo ostrym podejściem. Nie wiem, czy dlatego spociliśmy się,czy też po prostu tam wiatr przestał wiać.

IMG_7172 IMG_7174 IMG_7175 IMG_7177

Do źródeł Bobru doszliśmy w idealnych do wędrowania warunkach, jak to ostatnio ma miejsce, chłopcom włączyła się fonia. Janek dumnie ogłosił, że mamy źródła Bobru, na nic uwagi Asi, że to historyczne, bo obecnie źródło wyschło. Zdobycie zostało odhaczone mimo wszystko! Nastąpiło kolejne ogłoszenie, że idziemy na szczyt o nazwie Mravenečník. Choć nazwa trudna, Janek wymówił ją idealnie, zasługa jak nic kartki :). Ja zaczynam wierzyć w jej moc sprawczą bardzo. Janek dzięki niej goni do przodu, że aż miło.

A Kamil? Czekał gdzie ma iść, już zaczął, a po chwili znów, powtarzał co kiedy on kupi i trzeba było iść by było odrobinę ciszy… a szlak był wyśmienity i syn pogonił do przodu, jak tylko on to potrafi.

IMG_7181 IMG_7183

Korzystaliśmy ze skrótu. Szliśmy w ciszy i ciepełku, gdy pojawiła się “Szwajcaria”. Jakieś stare domki, ładnie odnowione. Fajne łąki i widoki na wszystko. Tego się nie spodziewaliśmy, tak jak tego, że przejdziemy najpierw grań, a potem będziemy schodzić w dół, by wchodzić do góry. Pocieszył nas znak: “Tylko dla Jeepów” i postanowiliśmy zwiedzić to miejsce.

IMG_7185 IMG_7187 IMG_7188 IMG_7190

Pierwotnie plan przewidywał “ostre” zdobywanie skrótami Mravenečník’a. Jednak tak nam się tutaj podobało, że postanowiliśmy skorzystać z niebieskiego szlaku tam gdzie on nas zaprowadzi. Zaburzyło to logikę Jankowi, patrzył na mapę i nie wiedział gdzie idzie, ale było widokowo!

IMG_7191 IMG_7192

Dochodziliśmy do Vizov, czyli ostatniego domku na samej grani. Wiatr o dziwo trochę wiał. Kamil ubrał się w kaptur i stwierdził, że wieje. Janek nic sobie z tego nie robił, szedł rozpięty i Kamil miał problem: jak ma wiać, skoro Janek rozpięty?

IMG_7194 IMG_7196 IMG_7198

Nie spodziewaliśmy się takich widoków. Podeszliśmy może 300 m do góry a widzieliśmy nawet Ślężę, ale i całą Bramę Lubawską, Góry Krucze. Nie żałowaliśmy tej decyzji, choć dodała ona dodatkowe metry do przejścia na pewno. Janek szedł dalej, niebieski to niebieski. Jednak bez kaptura. Kamil walczył z sobą; iść w kapturze czy też tak jak Janek bez.

IMG_7199 IMG_7202 IMG_7204

Doszliśmy do lasu, a tam granica z Polską. Janek ogłosił: “Uwaga informacja!” Podziękowaliśmy mu i potwierdziliśmy, że idziemy na Zwornik. Syn się pogubił, miał iść przecież na inny szczyt. Nie mógł w to uwierzyć. Sprawdzał na kartce, na mapie i jednak to się nie zgadzało.

IMG_7205 IMG_7207

Jak doszliśmy, to wszystko już pasowało łącznie z tym, że przyszedł czas na śniadanie. Było pusto, cicho (chłopcy jedli i pili), tak że można było odpoczywać. Udało się przy tym pokazać Jankowi, że szczyt do zdobycia już jest blisko i jakoś byliśmy gotowi by iść dalej. Kilometry biły, a my w ogóle ich nie czuliśmy!

IMG_7208 IMG_7214 IMG_7217

W końcu pojawił się ten moment, by zdobyć Mravenečník o wysokości 1 005 m npm. Na początku byliśmy zagubieni. Owszem była ścieżka, ale co chwila pojawiały się skałki, które wręcz przekonywały, że to ten najwyższy punkt tej góry. Gdy zrobiliśmy zdjęcie na jednej z nich, to za nią znaleźliśmy punkt geodezyjny ze wskazaniem szczytu. Drugi cel został zdobyty i nasza 1 009 góra, na którą wchodzimy razem. Nigdy tutaj nie byliśmy wcześniej, choć ciągle blisko.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mravenečník_(Karkonosze)

IMG_7218 Screenshot

IMG_7221 IMG_7223

Janek oficjalnie zakończył zdobywanie celu numer 2 teraz mieliśmy zdobyć cel numer 3 Kutnę. Znów wpadliśmy po drodze w zachwyty. Te widoki przerastały nasze oczekiwania. Z tej strony tez nigdy nie widzieliśmy Śnieżki, która kompletnie inaczej wygląda zazwyczaj. Janek nie potwierdził jej słowami “Byłeś!”, też był zaskoczony.

IMG_7224

IMG_7225 IMG_7227 IMG_7229 IMG_7230

Chcieliśmy z tej okazji kupić magnes, ale schronisko było zamknięte, a że obok był nasz kolejny szczyt Kutna, to go zdobyliśmy (1010 już) i błogo odpoczywaliśmy, gdyż wiatr tutaj nie wiał. Janek jak tylko on, przywitał się z Panią Jana i Panem Pavlem, którzy przyjechali do schroniska na rowerach. Świetna wymiana zdań i to “My name is John” zrobiły na Pani Janie wrażenie.

IMG_7233 IMG_7234 Screenshot

Jednak te szczyty, jakie do tej pory zdobyliśmy, nie są tysięcznikami Karkonoszy najdalej wysuniętymi na wschód. W Rychorach (tej część czeskich Karkonoszy) rządzi Dvorský les, który ma 1 036 m npm. Tak tam już byliśmy z okazji Włóczykija Sudeckiego, ale było to tak dawno temu, że nie pamiętaliśmy co tam jest takiego ciekawego.

https://www.zespoldowna.info/cern-hora-i-dvorsk-les.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dvorský_les

IMG_7236 IMG_7237 IMG_7238 IMG_7239 IMG_7241

Kamil wystartował w kierunku szczytu czerwonym szlakiem, my za nim. O dziwo, zupełnie inaczej niż na innych szlakach w Czechach, pojawił się kompletny zakaz jazdy na rowerze. Szlak prawie górski. Gdy weszliśmy głębiej, zobaczyliśmy dlaczego to tak niezwykłe miejsce: lasy niemalże pierwotne, puszcza jakiej nie ma w żadnym innym miejscu Karkonoszy. Piękna.

IMG_7243 IMG_7244

Tym razem nie odpuściliśmy i znaleźliśmy znak geodezyjny szczytu…pomogli nam turyści z Czech, którzy też robili sobie tam zdjęcie. Czekał nas teraz skrót, praktycznie prosto ze szczytu, do najniższego punktu doliny, którą wcześniej przechodziliśmy.

IMG_7245 Screenshot

To było spadanie, choć Janek pozwolił sobie na oglądnięcie bunkrów. Znów podziwianie widoków i gdzie to my nie byliśmy. Wyszliśmy na samym początku tej doliny, więc dało się oglądać całe nasze przejście, aż na jej koniec.

IMG_7249 IMG_7251 IMG_7252 IMG_7254 IMG_7255

Kamil idąc tylko  jednoznacznie upewniał się, że tam nie. Asia jednak zmartwiła się, że przed nami jeszcze te podejście, z którego rano tak dobrze się schodziło, a teraz nie musi się już tak dobrze wchodzić! Dobrze, że był “Ozon” to dodał nam sił.

IMG_7256 IMG_7258 IMG_7259 IMG_7260(1)

Wejście dało popalić. Kamil jak zwykle dał radę, my sapiąc też. Z radości były pajacyki i pęd w dół na dobry obiad, gdyż tak wspaniałe wyprawy muszą się tak po prostu kończyć.

IMG_7261 Screenshot IMG_7263

Zaskoczeni byliśmy całą wyprawą. Miała być zamknięciem naszego zdobywania Lasockiego Grzbietu i Bramy Lubawskiej, a był czymś zupełnie innym niż myśleliśmy, że może być. Wspaniałe miejsce. Janek potwierdza zmianę. Nie wiem, czy to dzięki karteczce ma więcej sił i czuje się lepiej. Na pewno jest to związane z dostosowaniem dawki leku na tarczycę z perspektywy czasu. Dla nas jest to ten sam Janek, który wchodził na Orlą Perć pełen siły i optymizmu. Dostosował się do Kamila, także my obydwoje musimy teraz gonić naszych dwóch synów, bo w tandemie idzie im się niezwykle dobrze i radośnie…gadając non stop :)

Wyraź swoją opinię

Powiedz nam co myślisz...