Jagodna z Mikim KGP po raz 5…ale z Kamilem
styczeń 21, 2025 by Jarek
Kategoria: Korona i Diadem
Kamila nie było z nami na Jagodnej. Chcieliśmy zatem “odrobić” górę, by Kamil miał tą samą ilość szczytów do KGP, co Miki i Janek. Miki z Rodziną i Pańcią, odpoczywali po trudach Śnieżki, a my na Jagodną. Skoro Ekipa wchodziła od Spalonej, to z Kamilem postanowiliśmy wejść od drugiej strony, Przełęczy nad Porębą.
Po mgle w Kotlinie Kłodzkiej, na przełęczy powitało nas, jak zwykle słońce. Było świetnie wszystko zmarznięte…a w słoneczku gorąco!
Wystartowaliśmy po raz drugim tym szlakiem, niebieskim. Po raz pierwszy idąc środkiem Autostrady Sudeckiej. Na niej było więcej śniegu niż na Śnieżce, dzień wcześniej. Idealnie się szło dla Kamila, który już nam “zginął”. Potem to pojawiał się, to znikał stale. Taka jest jego uroda.
Szlak jest ciekawszy niż od tego, prowadzonego od Spalonej, nie uczęszczany, nawet fragmentem górski. Kamil gonił do przodu, a potem czekał i miał gdzie. Po podejściu przez las, po przejściu “kanionów” drogowych, aż do … torów dla biegaczy narciarskich?
Szliśmy lewą skrajną częścią drogi by nie zniszczyć niczego dla biegaczy. Nie było ich o tej porze zbyt wielu, a droga była wyśmienita dla takiego spaceru jak nasz. Tylko musieliśmy się jednak rozbierać, gdyż na tej wysokości był już upał! Raczki z przyjemnością trafiły do plecaków.
Widoki też były przednie i nie wiedzieliśmy, gdzie patrzeć: czy na masyw Śnieżnika obok nas, czy za nas do końca Gór Orlickich. Szło się świetnie i nawet nie zmęczyliśmy się dochodząc do wieży. Tam wszystko było ustalone, co ma się wydarzyć po zdjęciu: herbata, śniadanie, pieczątki i wejście na wieżę.
Wszystko było prawdą z wyjątkiem wejścia na wieżę. Janek, który pierwszy wyrywał się z tym pomysłem, na koniec stwierdził: “Tato idź na wieżę, a ja do Mamy na herbatkę.” I tak zostałem wysterowany. Wszedłem sam i nie żałowałem widoków. Były aż do Śnieżki, poniżej!
Chłopcom nie trzeba było przypominać o powrocie. Przecież był obiecany obiad u Pani Basi. To było znów spadanie w upale. Szliśmy pod słońce i wydawało się, że to nie jest w trakcie zimy…zresztą śnieg topniał bardzo szybko. Te momenty z lodem, jakie mieliśmy na podejściu, już ich nie było na zejściu. Czyli wiosna!
Wysypało nam narciarzy. Janek zaczął o bieganiu w “choinkę”. Nie każdy biegacz to prezentował, ale zaintrygowało to Janka. Co myślał na ten temat Kamil..nie wiedzieliśmy, bo go nawet nie było już widać, jak to zwykle ostatnio bywa.
Końcówka była wyśmienita. Nie było już lodu i w końcu zobaczyliśmy na końcu Autostrady Kamila. Był w dobrym humorze, bo nawet nam pomachał. Musiała być nagroda, za takie dzielne maszerowanie i była. Oby było więcej takich wypraw, choć wydaje mi się, że mamy już wiosnę i wypraw zimowych już nie będzie. Chociaż tutaj było więcej Śniegu niż na Śnieżce, to topniał on zaskakująco szybko. Na horyzoncie zaś nie było go widać. Zatem mamy już chyba wiosnę w styczniu! Przerażające mimo wszystko.